Real Madryt traci cel transferowy. Portugalczyk woli Tottenham
IMAGO/NEWSPIX.PL
Real Madryt rezygnuje z walki o Mateusa Fernandesa, który zamiast gry pod wodzą Jose Mourinho wybrał ofertę londyńskich Kogutów. W tej sytuacji priorytetem Królewskich stał się Enzo Fernández, a sfinansowanie tej operacji może wymusić sprzedaż Camavingi lub Tchouameniego do Premier League.
Kolejny cel transferowy wymyka się z rąk
Real Madryt musiał zweryfikować swoje plany dotyczące wzmocnienia środka pola w letnim oknie transferowym. Jak wynika z naszych informacji, temat pozyskania Mateusa Fernandesa został ostatecznie porzucony przez włodarzy ze stolicy Hiszpanii. 21-letni pomocnik, który znajdował się w kręgu zainteresowań „Królewskich”, nie założy białej koszulki w najbliższym sezonie, co zmusza klub do poszukiwania innych rozwiązań na rynku.
Czytaj także: OFICJALNIE: Lechia Gdańsk rozstała się z niewypałem transferowym
Tottenham wygrywa wyścig o utalentowanego gracza
Decyzja o rezygnacji z transferu młodego zawodnika wynika bezpośrednio z preferencji samego piłkarza. Mateus Fernández uznał, że na obecnym etapie kariery lepsze perspektywy rozwoju oferuje mu Tottenham. Piłkarz wierzy, że w barwach „Kogutów” będzie miał większe szanse na regularne występy i szybszy progres niż w zespole prowadzonym przez Jose Mourinho. W obliczu fiaska rozmów z otoczeniem 21-latka oraz wcześniejszego niepowodzenia przy próbie ściągnięcia Olise, klub przekierował wszystkie siły na pozyskanie Enzo Fernándeza z Chelsea.
Choć Mateus Fernández był sondowany jako jedna z alternatyw, nie pasował on idealnie do wizji Mourinho, który preferuje graczy bardziej doświadczonych i sprawdzonych w walce o najwyższe cele. Portugalczyk poszukuje profilu zawodnika typu „box to box”, a rezygnacja z Fernandesa sprawiła, że jedynym priorytetem stał się teraz gracz „The Blues”. Aby sfinalizować ten kosztowny ruch, Real Madryt bierze pod uwagę sprzedaż kluczowych graczy obecnej kadry, takich jak Camavinga czy Tchouameni, którzy wzbudzają spore zainteresowanie w angielskiej Premier League.
Czytaj także: Zlatan Ibrahimović ocenił Piotra Zielińskiego. „Nie martwcie się”

















