Legia ma kłopot bogactwa w ataku. Papszun zachwycony rywalizacją
fot. MARCIN SZYMCZYK/FOTOPYK/NEWSPIX.PL
Łukasz Zjawiński wrócił po problemach zdrowotnych i od razu przypomniał o sobie Markowi Papszunowi, strzelając dwa gole w sparingu z Zagłębiem Sosnowiec. Coraz większa konkurencja w ataku może stać się jednym z największych atutów stołecznej drużyny.
Legia Warszawa podczas przerwy reprezentacyjnej rozegrała wyjazdowy mecz towarzyski z Zagłębiem Sosnowiec. Czołowy klub Ekstraklasy pokonał trzecioligowca 4:2, a dubletem popisał się Łukasz Zjawiński. Ostatnio napastnik mierzył się z problemami zdrowotnymi i grał mniej. W sobotę pokazał, że po kontuzji nie ma już śladu i Marek Papszun może go przywrócić do pierwszej jedenastki.
Papszun mocno liczy na Zjawińskiego
Zjawiński od początku sezonu był ważną postacią w ataku Legii. Ustrzelił trzy bramki, natomiast od września był tylko rezerwowym. Wiązało się to z jego problemami zdrowotnymi – przeciwko Motorowi Lublin i Jagiellonii Białystok grał niewiele, a mecz z Widzewem Łódź przesiedział na ławce rezerwowych. Papszun traktuje go oczywiście jako swojego kluczowego snajpera.
To nie jest kandydat, bo Łukasz praktycznie zaczynał w pierwszym składzie – wypadł z powodu kontuzji. Dlatego w poprzednich spotkaniach albo grał bardzo mało, albo w ogóle, bo ten uraz trwał już dłuższy czas. Oczywiście na niego liczymy. Strzelał gole w pierwszych meczach. Jego dwie bramki z Zagłębiem to nie jest przypadek
mówił Papszun po meczu, cytowany przez Legia.net.
Rywalizacja w ataku może być siłą Legii
Papszun w ostatnim czasie regularnie narzekał na sytuację kadrową, wymieniając chociażby braki w defensywie czy środku pola. Nie ulega jednak wątpliwościom, że w ataku ma duże pole manewru. Zjawiński wrócił do strzelania w sparingu, coraz lepiej prezentuje się Jan Kuchta, a przecież trener może skorzystać też z Rafała Adamskiego czy Bohdana Wjunnyka. Przeciwko Zagłębiu od pierwszej minuty zagrało aż trzech napastników.
– Cieszę się, że napastnicy zdobywają bramki, bo to jest ważne. Dobrze, że jest rywalizacja, tym bardziej że gramy różnymi systemami. Dzisiaj na przykład wyszliśmy z trzema napastnikami w pierwszym składzie. Ważne jest, żeby wszyscy byli w jak najlepszej dyspozycji – analizował szkoleniowiec.
Linia ataku może być największą siłą Legii na przestrzeni całego sezonu. Papszun może swobodnie zmieniać system w zależności od rywala – w Rakowie najczęściej grał z dwoma dziesiątkami i jednym napastnikiem, ale po przenosinach do Warszawy stara się korzystać z dwóch snajperów.
Zobacz również: Były piłkarz Wisły Kraków zwrócił uwagę Papszuna. „Wyróżnił się”















