Erling Haaland na radarze gigantów. Hitowy transfer na horyzoncie
FOT.IMAGO/NEWSPIX.PL
Widmo degradacji Manchesteru City po uznaniu winy w 114 zarzutach stawia pod znakiem zapytania przyszłość Erlinga Haalanda w barwach Obywateli. Mimo kontraktu do 2034 roku, norweski snajper może opuścić Etihad Stadium, a głównymi faworytami do pozyskania bramkostrzelnej dziewiątki są Real Madryt oraz FC Barcelona.
Poważne zagrożenie dla przyszłości norweskiego snajpera
Manchester City został uznany za winnego w 114 z 115 zarzutów dotyczących naruszeń przepisów finansowych Premier League. Tak zwany „wyrok stulecia” może mieć katastrofalne skutki dla Obywateli – od rekordowych kar finansowych i odjęcia punktów, aż po degradację z ligi lub całkowite wykluczenie z rozgrywek. W obliczu potencjalnych sankcji o ogromnej skali, Erling Haaland staje przed kluczową decyzją dotyczącą swojej dalszej kariery na Etihad Stadium.
Choć napastnik przedłużył kontrakt z mistrzami Anglii aż do 2034 roku, ewentualny spadek do niższej klasy rozgrywkowej diametralnie zmienia sytuację prawną i sportową. Eksperci finansowi cytowani przez media nie mają wątpliwości, że klubowi grożą najsurowsze kary, twierdząc otwarcie: „mogą spaść z ligi”. W otoczeniu zawodnika spekuluje się o istnieniu mechanizmów umożliwiających rozwiązanie umowy w sytuacjach nadzwyczajnych, co mogłoby otworzyć drogę do transferu mimo ważnego przez wiele lat zobowiązania.
Kierunek hiszpański jedyną realną alternatywą
„Marca” podaje, że jeśli Haaland zdecyduje się na opuszczenie Manchesteru, naturalnym kierunkiem wydaje się La Liga. Real Madryt, który zabiegał o Norwega jeszcze przed jego transferem z Borussii Dortmund, wciąż postrzega go jako jednego z najlepszych snajperów pokolenia. Obecnie jednak operacja ta wydaje się trudna do zrealizowania bez sprzedaży którejś z obecnych gwiazd. Kylian Mbappé posiada kontrakt do 2029 roku, Vinicius do 2032, a Jude Bellingham również do 2029, co przy stabilnej kadrze „Królewskich” wymuszałoby głębokie zmiany w ataku.
Równie poważnym graczem pozostaje FC Barcelona. Deco wielokrotnie kontaktował się z agentką piłkarza, Rafaelą Pimentą, badając grunt pod potencjalną transakcję. „Blaugrana” po odejściu Roberta Lewandowskiego nie posiada w kadrze klasycznej „dziewiątki” tej klasy, co sprawia, że Haaland idealnie wpasowałby się w luki kadrowe zespołu. Pozyskanie Norwega wymagałoby jednak od klubu z Camp Nou niezwykle precyzyjnego i ambitnego planu finansowego.

















