Trener Ekstraklasy „nie radzi sobie z szatnią”. Gikiewicz: Został skreślony
Sideline Frames / Arena Akcji/NEWSPIX.PL
Wszystko wskazuje na to, że przygoda Rafała Grzyba w roli pierwszego trenera Radomiaka potrwa bardzo krótko. Rafał Gikiewicz wyznał, że 43-latek został przekreślony, bo jego zdaniem nie radzi sobie z szatnią i zawodnikami, którzy pod jego wodzą stali się nijacy.
Trudno oceniać warsztat trenerski Rafała Grzyba na podstawie tylko dwóch meczów, ale fakty są takie, że spotkania z Piastem Gliwice i Lechem Poznań jego zespół zakończył z zerowym dorobkiem punktowym, tylko jednym strzelonym golem i aż siedmioma straconymi bramkami. Zdaniem Rafała Gikiewicza ostatnie starcie Radomiaka z Lechem wyglądał jak trening z perspektywy Kolejorza.
— Panowie, to się oglądało, jak trener strzelecki. Zgadzam się, Lech Poznań musiał odreagować po tym, co się stało w Anglii, ale i tak. Radomiak był tutaj tłem – mówił ekspert w Lidze PL na antenie Kanału Sportowego. Następnie „Giki” podkreślił, że już wcześniej słyszał o niewielkim zaufaniu w stronę Rafała Grzyba. Jego zdaniem 43-latek poległ między innymi na zarządzaniu szatnią, a zawodnicy pod jego skrzydłami stali się nijacy.
— Ja już wcześniej tutaj w programie powiedziałem, że Rafał Grzyb zostanie przekreślony przez Radomiaka w trakcie przerwy na kadrę. Grzyb nie pozostanie trenerem Radomiaka, bo on sobie z tą szatnią, z tymi zawodnikami, po prostu nie radzi. Oni są nijacy teraz – kontynuował były bramkarz.
Kto może zastąpić Rafała Grzyba w roli pierwszego trenera Radomiaka? Według doniesień medialnych trwają rozmowy między władzami klubu a Johnem Carverem, byłym szkoleniowcem Lechii Gdańsk. Nie jest on jednak jedynym kandydatem, więc trzeba poczekać na ostateczną decyzję.
Radomiak Radom zajmuje obecnie czternaste miejsce tabeli Ekstraklasy z bilansem dwóch zwycięstw, dwóch remisów i pięciu porażek. Po zakończeniu przerwy reprezentacyjnej Zieloni zmierzą się przed własną publicznością z Motorem Lublin (12.10, 18:00) i zagrają na wyjeździe z Wisłą Płock (19.10, 19:00).

















