Legenda Rakowa Częstochowa urażona wypowiedzią Michała Świerczewskiego
LUKASZ JURGA/ARENA AKCJI/NEWSPIX.PL
Na konferencji prasowej prezentującej Tomasza Kaczmarka w Rakowie Częstochowa głos na temat Tomasa Petraska zabrał Michał Świerczewski. Czeskiemu stoperowi nie przypadły do gustu słowa właściciela Medalików.
Tomas Petrasek jest uważany za niekwestionowaną legendę Rakowa Częstochowa. Do klubu trafił latem 2016 roku, gdy ten jeszcze rywalizował na poziomie drugiej ligi. Przebył niesamowitą drogę, reprezentując Medaliki aż do 2023 roku, zgarniając po drodze Mistrzostwo Polski, dwa puchary krajowe jak i jeden Superpuchar. W 2024 roku wrócił do ojczyzny i związał się z Hradec Kralove, choć Michał Świerczewski niedawno niejako zaapelował do niego o przejście na emeryturę.
— Cały czas czekamy na jedną osobę, ale ona nie chce skończyć z piłką nożną – konkretnie Tomas Petrasek. Ma bardzo dobre predyspozycje do tego, żeby być świetnym dyrektorem sportowym. Myślę, że trochę ten temat źle rozegraliśmy. Rozmawiałem ostatnio z Dawidem Szwargą o tym, że popełniliśmy błąd nie przedłużając kontraktu z Tomasem Petraskiem. Byłby już przygotowywany do tej roli, jednocześnie pomagając nam na boisku – zaczął właściciel Rakowa.
— Tomek, czekamy na Ciebie, ale nie wiem, czy nasza cierpliwość się nie skończy. Być może, to jest Twoje pięć minut, więc rzucaj tę piłkę – kontynuował już otwarcie Michał Świerczewski.
Teraz Tomas Petrasek odpowiedział na te słowa, podkreślając, że docenia sympatię właściciela Rakowa, ale jednocześnie nie podoba mu się wysyłanie go na emeryturę i wywieranie presji na jak najszybsze podjęcie decyzji.
– Tamtego dnia – kiedy powiedział to na konferencji prasowej, właściwie podczas prezentacji nowego trenera – nie miałem o tym pojęcia. Nie wiedziałem, że padną takie słowa. Jednak wiedziałem o tym już wcześniej; jeszcze, gdy byłem w Korei, pisał do mnie, pytając, czy zarobiłem już wystarczająco dużo pieniędzy, czy nie mógłbym po prostu rzucić tego wszystkiego i tak dalej. Mówiłem mu, że nie chodzi o pieniądze, ale o to, co naprawdę chcę robić w życiu. A on wciąż próbował namówić mnie na objęcie tego stanowiska. W dniu, w którym temat wypłynął na konferencji prasowej… Cóż, oczywiście po powrocie z treningu zastałem mnóstwo nieodebranych połączeń i wiadomości, bo to była prawdziwa bomba. To była szczera deklaracja sympatii – coś, czego nie widuje się na co dzień. To bardzo miłe uczucie wiedzieć, że człowiek, który zbudował imperium XCOM – jedną z największych firm w Polsce, będący przy tym niezwykle bogatym i inteligentnym człowiekiem dostrzega w tobie cechy pozwalające objąć takie stanowisko – zaczął 34-latek na kanale Zdenka Folprechta, cytowany przez serwis Transfery.info.
– Oczywiście, to też nieco komplikuje sprawę. Z drugiej strony, odbieram to trochę jako obrazę, w tym sensie, że on właściwie wysyła mnie na emeryturę… i daje mi tylko kilka minut na podjęcie decyzji. Rozumiem, że to miało być żartobliwe, oczywiście, ale naturalnie musieliśmy zareagować na tę sytuację. Omówiłem to z menedżerem i uznaliśmy, że w przypadku takich komentarzy potrzebne jest nieco więcej profesjonalizmu. Jeśli naprawdę czuje taką potrzebę, powinien przedstawić konkretną ofertę, zamiast rzucać takimi uwagami.
– Wymieniliśmy dwie wiadomości, które oczywiście zachowam dla siebie. Oczywiście, że jestem wdzięczny tej osobie, że tak jest. Dzięki niemu mogę żyć i marzyć o rzeczach, o których nawet nie marzyłem. Ale z drugiej strony myślę, że wykonałem tam takie zasługi, że nie muszę dziękować mu na kolanach do końca życia – dodał.

















