Jordi Sanchez zareagował na celebrację Alana Urygi. „Od razu wysłał mu wiadomość”
KRZYSZTOF CICHOMSKI/NEWSPIX.PL
Alan Uryga w doliczonym czasie gry strzelił zwycięskiego gola dla Wisły Kraków w starciu ze Śląskiem Wrocław (2:1), po czym zrobił cieszynkę wycelowaną w Jordiego Sancheza. Rafał Gikiewicz zdradził, że cała ta sytuacja „tylko napędza Wiślaków”.
Uryga wbił szpilkę Sanchezowi
Piątkowy pojedynek pomiędzy Wisłą Kraków i Śląskiem Wrocław stał na bardzo wysokim poziomie emocjonalności. Jedną kwestią były sprawy pozaboiskowe – chodzi o napięcie między oboma klubami jeszcze z ubiegłego sezonu, kiedy to władze „Białej Gwiazdy” zbojkotowały mecz wskutek decyzji wrocławian o nieprzyjmowaniu na trybuny grupy kibiców z Małopolski.
Mimo dużej przewagi Wisły na przestrzeni całego starcia, zostało ono rozstrzygnięte dopiero w doliczonym czasie. Bohaterem został kapitan „Białej Gwiazdy”, Alan Uryga, który strzałem głową ustalił wynik na 2:1. Nie stronił przy tym od wbicia szpilki.
Jej adresatem był Jordi Sanchez. Hiszpan w kontrowersyjnych okolicznościach przeniósł się do Pogoni Szczecin, a po debiutanckim golu w nowych barwach z Wieczystą Kraków (2:0) wykonał gest skierowany w Jarosława Królewskiego. Uryga nie pozostał dłużny – podczas cieszynki niejako odpowiedział Sanchezowi, prześmiewczo wykonując identyczne ruchy co Hiszpan.
Czytaj także: To tutaj będzie trenować reprezentacji Polski. PZPN wyremontował obiekt [NASZ NEWS]
Sanchez zareagował na cieszynkę Urygi
Rafał Gikiewicz odniósł się do tej sprawy. Zdradził, że obaj zawodnicy wymienili się wiadomościami po piątkowym spotkaniu.
– Jordi Sanchez wysłał Alanowi Urydze od razu wiadomość po meczu, pogratulował mu. To jest szydera w szatni. Wydaje mi się, że zachowanie Jordiego jeszcze bardziej mobilizuje Wiślaków, chcą pokazać, że są lepszym zespołem niż Pogoń Szczecin. Ta wewnętrzna rywalizacja będzie ich napędzała do końca sezonu. Ja nie mam problemu ani z jedną, ani z drugą cieszynką – powiedział Gikiewicz.
Czytaj także: Koło fortuny w Widzewie Łódź. Gikiewicz: Pomyślałem sobie: „nie no, cyrk”

















