Gasparik wyciągnął konsekwencje. Piłkarz schowany do szafy
MICHAL TRZPIS/400MM.PL/NEWSPIX.PL
Po fatalnej zmianie w szóstej kolejce przeciwko GKS-owi Katowice Maximilian Dietz został całkowicie odstawiony od składu przez Michala Gasparika. I trudno się tej decyzji szkoleniowca Górnika Zabrze dziwić.
Maximilian Dietz zasilił szeregi Górnika Zabrze w połowie lipca tego roku. Choć w oficjalnym komunikacie był przedstawiany jako środkowy obrońca (bo tak też często grał w Niemczech), to Michal Gasparik od początku korzystał z niego jedynie w roli defensywnego pomocnika. Było to jak najbardziej zrozumiałe – wówczas Zabrzanie mieli duże problemy w drugiej linii.
Zespół opuścił bowiem Patrik Hellebrand i Lukas Ambros, a z kontuzją ręki zmagał się Jarosław Kubicki. Na już potrzebna była „szóstka” od gry w destrukcji – tym bardziej, że Górnik miał na horyzoncie trudne dwumecze w europejskich pucharach z Fenerbahce, Ferencavorsem i AS Monaco.
Dietz błyskawicznie wskoczył do wyjściowego składu i wyglądał całkiem przyzwoicie. Furory nie robił, ale w miarę wywiązywał się ze swoich zadań, stawiając głównie na asekurację obrońców i zbieranie drugich piłek. Zdawało się, że z każdym kolejnym tygodniem będzie prezentował się coraz lepiej, ale w rzeczywistości stopniowo tracił miejsce w składzie i zaliczał regres dyspozycji.
Zdecydowanie najgorszy występ zaliczył w końcówce sierpnia, w starciu szóstej kolejki Ekstraklasy, z GKS-em Katowice. Wówczas Michal Gasparik wpuścił go na murawę na ostatnie minuty, gdy Górnik Zabrze wygrywał 2:1. Trzykrotny reprezentant USA otrzymał bardzo proste zadania: wspierać obrońców i nie dopuścić do straty gola. Poszło mu fatalnie, bo Zabrzanie stracili dwie bramki i ostatecznie przegrali mecz, a przy obu trafieniach głównym winowajcą był właśnie Dietz, który nie upilnował rywali przy stałych fragmentach gry.
Od tego czasu Trójkolorowi zagrali cztery mecze ligowe i 24-latek nie wszedł na murawę ani na minutę. Został kompletnie odstawiony od składu, a perspektywy dla niego są mocno niepokojące. Do pełni zdrowia wrócił Jarosław Kubicki, bardzo dobrze sprawuje się Kacper Urbański, do tego jest jeszcze Paulo Bernardo, Lukas Sadilek i nowo sprowadzony Malthe Hojholt, który w ostatnim meczu z Koroną Kielce wszedł w 71. minucie zmieniając Kubickiego.
Maximilian Dietz znacząco spadł w hierarchii i w tej chwili trudno wyobrazić sobie, by miał szansę na regularną grę w drugiej linii. Być może jest obecnie bardziej rozpatrywany w kategoriach potencjalnego zmiennika Rafała Janickiego, na wypadek gdyby ten doznał kontuzji lub był zawieszony. Po wypożyczeniach Kryspina Szcześniaka i Michała Synosia nie ma innego prawonożnego środkowego defensora w kadrze Zabrzan.
Z tym, że Janicki mimo swojego wieku to prawdziwy cyborg, który nie ma najmniejszych problemów z grą nawet co trzy dni. Dietz – na własne życzenie – znalazł się w bardzo trudnym położeniu.

















