Frederiksen wytoczył działa. Odgryzł się Papszunowi
Lech Poznań | Newspix.pl
Lech Poznań wygrał niedzielny hit Ekstraklasy z Legią Warszawa na Łazienkowskiej 2:1 po bramkach Yannicka Agnero i Luisa Palmy. Na pomeczowej konferencji prasowej Niels Frederiksen nie gryzł się w język.
Mecze Legii Warszawa z Lechem Poznań są tak emocjonujące, że nawet nie trzeba specjalnie podsycać emocji przed pierwszym gwizdkiem, by taką rywalizacją żyła cała piłkarska Polska. A że tym razem trenerzy nie szczędzili sobie kilku szpileczek, to tym bardziej otoczka wokół spotkania była elektryzująca. Wiele zaczęło się w momencie, gdy Marek Papszun zasugerował, że Kolejorz miewa spore problemy w tych „dużych” starciach w odpowiedzi na wcześniejsze słowa Nielsa Frederiksena (o tym, że Legia będzie miała bardzo ciężko przeciwko Lechowi).
– Trener rywala ma prawo tak sądzić, przede wszystkim patrząc na poprzedni sezon, budowę obu drużyn i związane z tym cele. Pamiętajmy, że Lech miał w tym sezonie uzasadnione ambicje. Biorąc pod uwagę losowanie w eliminacjach Ligi Mistrzów, uważam, że miał również odpowiedni potencjał. Ostatecznie przegrał jednak z Aarhus, która, jeśli się nie mylę, obecnie broni się przed spadkiem. W decydujących spotkaniach, tych najważniejszych, Lech często zawodzi. Tak było w przypadku porażki z Górnikiem, podobnie w Lidze Europy. Zdarza się, że takie czasami mecze mu nie wychodzą. Liczę, że tym razem również tak będzie – mówił Marek Papszun.
Odpowiedź Nielsa Frederiksena była rzecz jasna bardzo konkretna.
— Po meczu moją pierwszą myślą było to, że wygraliśmy mecz, ale później drugą myślą było pytanie, czy możemy uznawać ten mecz za wielki? Ktoś przed meczem mówił, że nie jesteśmy w stanie wygrywać wielkich meczów, więc zastanawiałem się, jak to jest z tymi dużymi meczami. Trzeba wyjść od tego, że to nie był nawet nasz największy mecz w tym tygodniu, bo większy graliśmy w czwartek, więc jest to faktycznie sytuacja niecodzienna. Normalnie bym powiedział, że mecze Lecha z Legią to oczywiście wielkie mecze, ale w tym tygodniu, z perspektywy tego, że graliśmy z Sunderlandem w czwartek, biorąc pod uwagę klub przeciwnika, trudno kategoryzować ten mecz jako największy w tygodniu. Ale weźmy pod uwagę przede wszystkim jedną rzecz: nie mieliśmy w ogóle czasu na to, by się do tego meczu przygotować, gdy rywal miał cały tydzień na przygotowanie swojej struktury i pomysłu na grę. Mimo to udało się nam wygrać, z czego oczywiście jestem bardzo szczęśliwy – muszę oddać moim zawodnikom, że wykonali świetną pracę na boisku – stwierdził duński szkoleniowiec.

















