Trzeci samobój Lewandowskiego w karierze? Nie, to jego „debiut”
Fot. Screeny
Robert Lewandowski nie będzie miło wspominał wyjazdowego meczu ze Slavią Praga za sprawą… pierwszego w karierze gola samobójczego. Choć jest sporo głosów, że był to trzeci jego „swojak”, w istocie nigdy wcześniej nie doszło do takiej sytuacji.
Kuriozalny samobój Lewandowskiego
Pierwsza połowa spotkania za naszą południową granicą była przepełniona zwrotami akcji. Slavia Praga wyszła na prowadzenie już w 10. minucie, ale jeszcze przed przerwą dubletem odpowiedział Fermin Lopez. Do przerwy było jednak 2:2 po kuriozalnej sytuacji.
W 44. minucie piłkę do własnej siatki skierował… Robert Lewandowski, który pechowo odbił piłkę po dośrodkowaniu z rzutu rożnego. To jego pierwszy w karierze gol samobójczy, choć istnieje przekonanie, że takich przypadków mogło być więcej.
Dwa kontrowersyjne, ale nieuznane samobóje Lewandowskiego
Pierwszy z nich odnosi się do meczu 2. kolejki Bundesligi w sezonie 2013/14, w którym Borussia Dortmund wygrała 2:1 z Eintrachtem Brunszwik. W końcówce goście zdobyli honorową bramkę, której autorem był Kevin Kratz. Z powtórek wynika jednak, że de facto trafienie powinno trafić na konto Polaka.
Piłka, zanim wpadła do bramki, ewidentnie odbiła się od głowy Lewandowskiego. W oficjalnych statystykach, m.in. Niemieckiego Związku Piłki Nożnej czy w serwisie Transfermarkt figuruje jednak nazwisko Kratza. Czy właściwie, czy nie – nie ma to znaczenia. Oficjalnie nie zostało to uznane jako samobój polskiego napastnika.
Drugi, a właściwie, idąc chronologicznie, pierwszy przypadek to pamiętne lanie od Hiszpanów w 2010 roku. Na pogrom 6:0 złożyło się choćby trafienie Xabiego Alonso z 51. minuty. Po jego strzale piłka dotknęła jeszcze nogę Lewandowskiego, ale nie zmieniła toru lotu na tyle, aby uznać to trafienie za „swojaka”.
Wniosek jest więc jasny – w spotkaniu ze Slavią Praga Robert Lewandowski strzelił PIERWSZEGO gola samobójczego w karierze. A jakby tego było mało, tych do właściwej bramki w obecnej Ligi Mistrzów jeszcze nie miał.

















