Najbardziej pożądany (wolny) trener na świecie. O niego będą się bić najwięksi
PA Images / Alamy Stock Photo
Roberto De Zerbi to trener wyjątkowy. W swojej szkoleniowej karierze nie święcił jeszcze wielkich triumfów, ale już zapracował sobie na uznanie kolegów po fachu, m.in. Pepa Guardioli. Niedawno Włoch rozstał się z Marsylią. O znalezienie kolejnej pracy nie powinien się martwić. 46-latek z Brescii to gorące nazwisko na rynku trenerskim.
Roberto De Zerbi bez pracy
Roberto De Zerbi kilka dni temu nieoczekiwanie odszedł z Marsylii. Włoch poprowadził OM w 69 meczach, osiągając średnią punktów na mecz na poziomie 1,81. To trzeci najlepszy wynik w karierze 46-latka, po 1,86 z Foggi i 2,17 z Szachtara Donieck. Nic nie zapowiadało, że opuści klub ze Stade Vélodrome, nawet mimo kilku gorszych wyników z ostatnich tygodni.
W pierwszym sezonie swojej pracy we Francji (2024-25) De Zerbi zakończył z Marsylią rozgrywki ligowe na drugiej pozycji w tabeli, zdobywając wicemistrzostwo. Osiągął też w ten sposób awans do Ligi Mistrzów. W Champions League OM zagrało po raz pierwszy od czterech lat. Przyjście włoskiego szkoleniowca, który od razu wprowadził klub do czołówki, stanowiło przyjemny powiew świeżości po rozczarowującym sezonie 2023-24, gdy zespół na koniec zmagań uplasował się dopiero na 8. miejscu w stawce.
W obecnych rozgrywkach Marsylczycy również radzą sobie przyzwoicie. Obecnie zajmują 4. miejsce w tabeli Ligue 1. Wciąż są w grze o bezpośredni awans do Ligi Mistrzów – do trzeciego Lyonu tracą tylko pięć punktów. Niedawno też awansował do ćwierćfinału krajowego pucharu, zmierzy się tam z Tuluzą. Biorąc pod uwagę, że PSG odpadło z Coupe de France już na etapie 1/16 finału, ekipa Les Olympiens jawi się jako jeden z faworytów do wygrania całego turnieju.
O krok od awansu
Dlaczego więc De Zerbi 11 lutego zdecydował się na odejście z OM? Wpływ na taką decyzję miały najprawdopodobniej tylko dwa mecze. Pod koniec stycznia Marsylia przegrała aż 0:3 z Club Brugge w Lidze Mistrzów. Ta porażka przesądziła o pożegnaniu klubu z Champions League. W końcowej tabeli fazy ligowej zespół ze Stade Vélodrome zajął 25. miejsce, tuż za strefą dającą przepustkę do rundy pucharowej.
Jak się później okazało, awans był na wyciągnięcie ręki. Marsylia miała tyle samo punktów co Bodo/Glimt i Benfica, które wciąż grają w Lidze Mistrzów. O kolejności w stawce zadecydował więc bilans bramkowy. W przypadku ekipy z Norwegii wyniósł on -1, Orły Jose Mourinho miały -2, a OM… -3. Gdyby tylko piłkarze De Zerbiego przegrali z Club Brugge w mniejszym wymiarze bramkowym, znaleźliby się w TOP24.
Bolesna porażka
Kilkanaście dni po porażce w Champions League Marsylia zmierzyła się w Ligue 1 z PSG. Została rozbita przed odwiecznego rywala aż 0:5. Mistrz kraju nie tylko zgarnął trzy punkty, ale też upokorzył rywala w starciu określanym jako “Le Classique”, francuskim odpowiedniku “El Clasico” czy “Der Klassiker”.
To właśnie po tej porażce De Zerbi opuścił Marsylię. Dziennikarze opisujący to, co działo się wówczas w klubie, zwracali uwagę, że nie chodziło o żadne niesnaski między trenerem a zarządem albo trenerem a szatnią. Włoch uznał po prostu, że w tych okolicznościach najlepszym wyjściem będzie jego odejście. Być może uznał, że drużyna potrzebuje nowego impulsu, którego on nie będzie w stanie zapewnić. Czy jednak czuł, że chciałby wkrótce zmienić otoczenie, a rozczarowanie odpadnięciem z Ligi Mistrzów oraz narastająca konkurencja w Ligue 1 mogą zagrozić w triumfalnym dokończeniu obecnego sezonu?
Pochwała od Guardioli
Najbardziej korzystny dla kariery De Zerbiego był bez wątpienia jego pobyt w Brighton. Prowadzenie zespołu w Premier League to prawdziwy sprawdzian dla każdego szkoleniowca. Włoch przejął ekipę Mew we wrześniu 2022 roku, czyli już w trakcie rozgrywek. Nie przeszkodziło mu to w doprowadzeniu drużyny do 6. miejsca w tabeli, które dało awans do fazy grupowej Ligi Europy. Brighton zajęło w niej pierwszą pozycję i odpadło na etapie 1/8 finału.
W październiku 2023 roku sam Pep Guardiola skomplementował De Zerbiego. Sternik Manchesteru City przyznał, że lubi obserwować, jak grają ekipy prowadzone przez włoskiego szkoleniowca. W świecie trenerskim trudno o większą pochwałę. We własnej ojczyźnie dorobił się nawet przydomku „Piccolo Guardiola” (mały Guardiola).
“Podzwiam go”
– Podziwiam go za fakt, że udowodnił, iż nie trzeba prowadzić zespołu z samej czołówki czy mieć wybitnych piłkarzy, aby grać swoją grę. Przyszedł z Włoch, a preferuje styl, który jest przeciwny temu, co uchodzi za tradycję w Italii – chwalił De Zerbiego Guardiola.
– Jako obserwator bardzo lubię oglądać zespoły De Zerbiego. Uczę się w ten sposób. To, co on robi na boisku, ma sens. Nie dziwi mnie, że jego drużyny odnoszą sukcesy. Zasługują na to – dodawał Katalończyk.
Kilka miesięcy później trener ekipy The Citizens poszedł o krok dalej. Przyznał, że nie spodziewał się, że De Zerbi w tak krótkim czasie wywrze na Premier League taki wpływ. Stwierdził, że styl gry Brighton jest wyjątkowy. Podkreślał przede wszystkim niespotykaną dotąd umiejętność Mew do organizacji gry, posiadania piłki w mądry sposób i przekłuwania tego na wiele sytuacji bramkowych.
Chcą go najwięksi
Nie tylko Pep Guardiola jest fanem pracy De Zerbiego. Pozytywnie robotę Włocha w Premier League ocenili także działacze poszczególnych klubów z czołówki. W ostatnich latach 46-latek z Brescii był łączony m.in. z Manchesterem United czy Liverpoolem. Obecnie media często wskazują, że były szkoleniowiec Brighton znajduje się na radarze Tottenhamu, który niedawno zwolnił Thomasa Franka, a do końca sezonu prowadzenie zespołu powierzył Igorowi Tudorowi.
Nie tylko zresztą giganci z Premier League sondują podpisanie De Zerbiego. Jeszcze przed zatrudnieniem Hansiego Flicka Barcelona miała rozważać kandydaturę Włocha. Podobnie czyniły swego czasu Bayern czy Milan. Ostatnio na łamach gazety “La Repubblica” pojawiły się informacje, że zainteresowanie potencjalnym zatrudnieniem 46-latka są też Fiorentina czy Napoli.
Gorące lato
Latem zapowiada się prawdziwy szał, jeśli chodzi o roszady na rynku trenerskim. Wolni są w końcu tacy szkoleniowcy jak Xabi Alonso, Xavi, Enzo Maresca, Ruben Amorim czy Edin Terzić. Swojego kontraktu z Crystal Palace nie przedłuży Oliver Glasner. Niepewna jest też przyszłość m.in. Thomasa Tuchela czy Mauricio Pochettino, którzy obecnie dyrygują reprezentacjami narodowymi (odpowiednio angielską i amerykańską), ale po zakończeniu mistrzostw świata mogą zdecydować się na powrót do piłki klubowej.
W tym wszystkim jest jeszcze De Zerbi. Chwalony przez Guardiolę, mający za sobą niezły okres w Brighton i również obiecujący czas w Marsylii. Doświadczony, lecz głodny sukcesów. Z potencjałem na bycie wybitnym trenerem, ale jeszcze bez otrzaskania w klubie z czołówki. Kto zdecyduje się dać mu szansę?

















