Bernardo Silva to nie darmowy transfer Realu. Zarobi astronomiczne pieniądze
Andrew Orchard sports photography / Alamy
Bernardo Silva zasila szeregi Królewskich, jednak darmowy na papierze transfer z Manchesteru City wygeneruje łącznie ponad 80 milionów euro kosztów brutto. Florentino Pérez wygrał wyścig o podpis pomocnika w mierze dzięki obecności José Mourinho na ławce trenerskiej Realu Madryt.
Ogromne kwoty za podpis Portugalczyka
Transfer Bernardo Silvy do Realu Madryt wywołał wielkie poruszenie na rynku transferowym. Choć reprezentant Portugalii dołącza do ekipy „Królewskich” jako wolny agent po odejściu z Manchesteru City, operacja ta wiąże się z gigantycznymi nakładami finansowymi. Jak donosi „El Confidencial”, Florentino Pérez musiał zaakceptować warunki, które sprawiają, że sprowadzenie pomocnika jest dalekie od darmowego wzmocnienia.
Finanse i optymalizacja podatkowa
Z ujawnionych informacji wynika, że Bernardo Silva otrzyma około 10 milionów euro netto samej premii za podpis pod kontraktem, co przekłada się na około 20 milionów euro brutto. Podobna kwota została przeznaczona dla otoczenia zawodnika oraz jego agenta, Jorge Mendesa. Roczna pensja Portugalczyka ma wynosić blisko 10 milionów euro netto. Przy uwzględnieniu umowy na dwa lata z opcją przedłużenia o rok, całkowity koszt wynagrodzenia brutto może zamknąć się w kwocie 60 milionów euro, do czego trzeba doliczyć wcześniej wymienione bonusy.
Kluczowym elementem porozumienia jest termin oficjalnego ogłoszenia transferu, który wyznaczono na lipiec. Strategia ta ma podłoże fiskalne – celem jest, aby Bernardo Silva nie przekroczył 183 dni rezydencji podatkowej w Hiszpanii w 2026 roku. Pozwoli mu to na skorzystanie z korzystniejszej stawki podatku IRPF w wysokości 24 procent, zamiast standardowych 45 procent. Ten czynnik, obok obecności José Mourinho na ławce trenerskiej madrytczyków, był decydujący dla finalizacji rozmów.
Z walki o podpis Portugalczyka wycofały się FC Barcelona oraz Atlético Madryt. Oba kluby nie zdecydowały się na opłacenie wysokich prowizji ani podjęcie ryzyka związanego z modelem rozliczenia podatkowego. Real Madryt zastosował w tym przypadku formułę podobną do tej, którą wykorzystał przy niedawnym zakontraktowaniu Ibrahimy Konaté – transfer ogłaszany jako bezkosztowy w rzeczywistości wiąże się z wielomilionowymi wydatkami na premie i pensje.

















