Tym różni się Tomczyk od Marka Papszuna. Pieńko nie ma złudzeń
Pawel Andrachiewicz / PressFocus /NEWSPIX.PL
Łukasz Tomczyk zastąpił pod Jasną Górą Marka Papszuna, luzując taktyczne schematy i dając Medalikom znacznie więcej swobody w grze ofensywnej. O nowej fali w sztabie Rakowa opowiedział Tomasz Pieńko, a czwarty zespół Ekstraklasy już w sobotę powalczy o Puchar Polski z Górnikiem Zabrze.
Nowe porządki pod Jasną Górą
Minionej zimy w strukturach Rakowa Częstochowa doszło do istotnej roszady na stanowisku pierwszego trenera. Marek Papszun zdecydował się przyjąć ofertę Legii Warszawa, a jego miejsce zajął 37-letni Łukasz Tomczyk. Nowy szkoleniowiec poprowadził dotychczas zespół w szesnastu spotkaniach, notując bilans sześciu zwycięstw, pięciu remisów oraz pięciu porażek. Na temat różnic w metodach pracy obu szkoleniowców wypowiedział się na łamach tygodnika „Piłka Nożna” zawodnik częstochowskiego klubu, Tomasz Pieńko.
Mniej sztywne schematy w ofensywie
Pieńko scharakteryzował Łukasza Tomczyka jako reprezentanta młodego pokolenia trenerów, porównując go do innych fachowców pracujących w Polsce. – Bardzo młody trener z podobnym stylem funkcjonowania w klubie, jak trenerzy Żuraw czy Włodarski. Jest to przedstawiciel nowej fali, trochę się różni od trenera Papszuna. W teorii system został ten sam, ale inaczej funkcjonujemy jako grupa, wprowadza inne niuanse taktyczne – zauważył piłkarz Rakowa.
W dalszej części wypowiedzi zawodnik doprecyzował, jakie konkretne zmiany zaszły w sposobie gry zespołu, gdy ten znajduje się przy piłce. – Tak, ale mniej niż trener Papszun. Mamy więcej swobody w ofensywie, gdy jesteśmy w posiadaniu piłki – wcześniej w tej fazie mieliśmy bardziej sztywne schematy – podkreślił Pieńko.
Obecnie Raków Częstochowa zajmuje czwarte miejsce w tabeli Ekstraklasy. Przed podopiecznymi Łukasza Tomczyka kluczowe starcie w finale Pucharu Polski, w którym zmierzą się z Górnikiem Zabrze. Mecz ten zostanie rozegrany w najbliższą sobotę.

















