Media: Marcin Szulc przesłuchany przez Komisję Ligi. Wiadomo, co zeznał
RADOSLAW JOZWIAK/CYFRASPORT/NEWSPIX.PL
Arbiter Arkadiusz Kamil Wójcik stanął przed Komisją Ligi, tłumacząc się z zakulisowej korespondencji ze szkoleniowcem Jagiellonii Białystok na temat pracy sędziego Pawła Raczkowskiego. Organ dyscyplinarny bada kulisy prośby Adriana Siemieńca o współpracę przy karach indywidualnych oraz wyjaśnia powody opóźnienia w przekazywaniu dowodów do władz PZPN.
Sędzia Wójcik wezwany przed Komisję Ligi
Komisja Ligi podjęła intensywne działania w celu wyjaśnienia tzw. afery SMS-owej, która rzuca cień na końcówkę poprzedniego sezonu Ekstraklasy. Dziś o godzinie 15:30 na przesłuchanie stawił się sędzia Arkadiusz Kamil Wójcik, który składał zeznania dotyczące jego kontaktu z trenerem Jagiellonii Białystok, Adrianem Siemieńcem. Sprawa dotyczy wydarzeń wokół meczu Dumy Podlasia z GKS-em Katowice, który odbył się 17 maja 2026 roku.
Nowe fakty w sprawie przekazał Marcin Szulc, przewodniczący Kolegium Sędziów PZPN, który odpowiedział na pytania organu dyscyplinarnego. Jak przekazał Tomasz Włodarczyk, z jego wyjaśnień wynika, że o incydencie dowiedział się dopiero 25 czerwca podczas rozmowy ustnej, a zrzuty ekranu dokumentujące korespondencję otrzymał 3 lipca.
Oznacza to, że od momentu meczu do powzięcia wiedzy przez szefa sędziów upłynęło 39 dni. Szulc broni się przed zarzutami o opieszałość, wskazując, że od uzyskania dowodów do spotkania z prezesem Cezarym Kuleszą (7 lipca) minęły zaledwie cztery dni, a już 9 lipca wszczęto oficjalne postępowanie.
Czytaj także: Wielka kontrowersja w meczu Rakowa. Kolegium Sędziów wydało komunikat!
Szef sędziów przedstawia chronologię wydarzeń
Kontrowersyjna korespondencja Adriana Siemieńca z Arkadiuszem Kamilem Wójcikiem dotyczyła pracy sędziego Pawła Raczkowskiego. Szkoleniowiec Jagiellonii pisał między innymi, że chciałby, aby arbiter „z Nami w tym temacie współpracował”. Trenerowi Jagi zależało na uzyskiwaniu informacji, gdy dany zawodnik będzie blisko otrzymania kary indywidualnej, co pozwoliłoby na wykonanie zmiany przed ewentualnym wykluczeniem z gry.
W dalszej części wiadomości Siemieniec precyzował jednak swoje intencje wobec sędziów. Zaznaczał dosłownie, że „jeśli kartka będzie ewidentnie należna, nie zamierza w to ingerować”. Choć trener wydał już oświadczenie z przeprosinami, Komisja Ligi bada teraz przepływ informacji wewnątrz struktur federacji, próbując ustalić, dlaczego wiedza o korespondencji dotarła do przewodniczącego Kolegium Sędziów z tak dużym opóźnieniem. Kolejnym krokiem w postępowaniu mają być zeznania Pawła Raczkowskiego, który ostatecznie przekazał sprawę do PZPN.
Czytaj także: „Wyjechał książę, ale wrócił król”. Borek szczerze o Wiśle Kraków

















