Słowa prezesa Śląska rozbroiły Królewskiego i Haditaghiego. Króciutkie odpowiedzi
Newspix.pl
Remigiusz Jezierski, prezes Śląska Wrocław, w piątek na antenie Kanału Sportowego stwierdził, że dotacje od miasta wysokości 30-40 milionów rocznie to nie są duże kwoty. Jak można było się spodziewać, zareagowali w tym temacie sternicy innych klubów Ekstraklasy.
Zarówno Jarosław Królewski, jak i Alex Haditaghi, od dłuższego czasu walczą z nieuczciwym wsparciem miejskim, jakie otrzymują niektóre kluby Ekstraklasy. Podczas gdy na przykład Wisła Kraków i Pogoń Szczecin muszą dbać o każdą wydaną złotówkę, tak by spinać budżet i zachowywać płynność finansową, tak chociażby Śląsk Wrocław może liczyć na sowity przelew od miasta.
Jak tłumaczy to Remigiusz Jezierski, prezes WKS-u? Jego zdaniem to rzecz zupełnie normalna. — Chcielibyśmy wam przekazać, że te 'wielkie’ miejskie na Śląsk Wrocław przekazane, to jest pewnego rodzaju forma zaspokojenia mieszkańców. I to nie jest duża kwota, bo 30-40 milionów to jest ułamek tego, co jest przekazywane na kulturę we Wrocławiu – stwierdził Remigiusz Jezierski na antenie Kanału Sportowego.
Czytaj również: Śląsk znów zrobi problemy Wiśle?! Jezierski: Piłka nożna dla kibiców, ale…
Remigiusz Jezierski wywołał burzę
Jego słowa wzbudziły spore kontrowersje i spotkały się z natychmiastową reakcją Adama Sławińskiego obecnego w studiu. — Nie no, nie mówmy, że przelewy na 30-40 milionów złotych to są małe pieniądze… – skontrował dziennikarz.
Odpowiedzieli także sternicy innych klubów Ekstraklasy, jak Jarosław Królewski i Alex Haditaghi. — Aby normalny klub na czysto po kosztach miał 40 mln PLN musi wygenerować od 120-200 mln przychodu – zauważył prezes Wisły Kraków.
— Wow! To musi być fajne – ironicznie napisał zaś właściciel Pogoni Szczecin.

















