Sanchez żałował cieszynki wymierzonej w Królewskiego. Rodado: To był duży błąd
fot. BARTEK ZIOLKOWSKI / CYFRASPORT/NEWSPIX.PL
Głośna cieszynka Jordiego Sancheza po pierwszej bramce dla Pogoni Szczecin odbiła się szerokim echem. Hiszpan wykonał gest interpretowany jako wymierzony w Jarosława Królewskiego po burzliwym odejściu z Wisły Kraków. Angel Rodado zdradził w rozmowie dla „WP Sportowe Fakty”, że skontaktował się wtedy z byłym kolegą.
Jordi Sanchez po świetnym początku sezonu jeszcze przed końcem letniego okienka opuścił Wisłę Kraków. Pogoń Szczecin wykorzystała zapisy w jego kontrakcie i aktywowała klauzulę wykupu, wynoszącą około 250 tysięcy euro. Hiszpan otrzymał bajeczną podwyżkę i skorzystał z oferty. W Krakowie odebrano ten ruch z dużym zaskoczeniem.
Rodado napisał do Sancheza po głośnej cieszynce
Kilka dni po przenosinach Sanchez zadebiutował i od razu zdobył bramkę dla Portowców. Po tym trafieniu wykonał serię gestów, wymierzonych w kierunku Jarosława Królewskiego. W mediach rozpętała się prawdziwa burza – kibice Wisły Kraków nie wiedzieli, co sprawiło, że tak się zachował.
To zdarzenie miało swoją kontynuację – tydzień później Alan Uryga zdobył dla Wisły gola na wagę zwycięstwa i wyśmiał Sancheza, kopiując jego cieszynkę. Angel Rodado po czasie ujawnia, co działo się w tym gorącym okresie. Osobiście skontaktował się z Sanchezem i zapytał, dlaczego to zrobił.
– Od razu napisałem do niego z gratulacjami po trafieniu i pytaniem: „Co to miało być?!”. Odpisał, że nie wie, dlaczego to zrobił, nie mógł się opanować i teraz zdaje sobie sprawę, że to był duży błąd. Jestem przekonany, że rozmawiał o tym potem z Jarkiem Królewskim. Myślę, że wszystko sobie wyjaśnili. Pamiętam, że kiedy grał dla nas, był bardzo szczęśliwy. To, gdzie jest teraz, zawdzięcza właśnie temu klubowi. Choćby dlatego go szanuję. Popełnił błąd, to zdarza się każdemu – ujawnił Rodado dla „WP Sportowe Fakty”.
Skąd wziął się żal Sancheza do Wisły?
Rafał Gikiewicz mówił w Kanale Sportowym, że Sanchez miał pretensje do Wisły przede wszystkim o sposób prowadzenia rozmów w sprawie nowego kontraktu. Hiszpan świetnie rozpoczął sezon, ale – według tej relacji – konkretną propozycję przedłużenia miał otrzymać dopiero wtedy, kiedy na stole była już oferta Pogoni. Sanchez miał czuć się niedoceniony przez klub, choć sposób, w jaki później okazał emocje, sam miał uznać za przesadzony.
Po odejściu Hiszpana właściciel Wisły mówił, że klub był transferem zaskoczony, ale „jakoś szczególnie się tym nie zmartwił”, ponieważ po poprzednim sezonie Sanchez był przewidywany raczej jako trzeci napastnik w hierarchii. To również mogło wywołać u niego przesadzoną reakcję.

















