Debiut przez duże „D”. Niespodziewany bohater Rakowa Częstochowa
Kazimierz Kozuch / Arena Akcji/NEWSPIX.PL
Raków Częstochowa wygrał w rzutach karnych mecz z Motorem Lublin w 1/16 finału Pucharu Polski, awansując do kolejnego etapu. Niespodziewanym bohaterem Medalików został 21-letni Tarik Karić, który obronił dwie „jedenastki” w kluczowym momencie.
Niespodziewany bohater między słupkami
Raków Częstochowa zapewnił sobie miejsce w kolejnej rundzie Pucharu Polski po niezwykle dramatycznym starciu z Motorem Lublin. Do wyrównania Medaliki doprowadziły dopiero w czwartej minucie doliczonego czasu gry drugiej połowy, gdy bramkę zdobył Lamine Diaby-Fadiga.
Dwie minuty wcześniej czerwoną kartkę ujrzał Bartosz Bereszyński, więc przez całą dogrywkę Motor Lublin grał w osłabieniu. Po 120 minutach gry na tablicy wyników widniał dalej remis 1:1, a w serii rzutów karnych lepsi okazali się goście. Decydującą postacią spotkania został Tarik Karić, który pojawił się na boisku wraz z rozpoczęciem dogrywki i zatrzymał dwóch rywali w konkursie jedenastek.
Póki co nie wiadomo, czy wejście Tarika Karicia wynikało z jakiegoś urazu podstawowego bramkarza, czy było po prostu korektą taktyczną. Na początku drugiej połowy Kacper Trelowski popełnił bowiem rażący błąd przy próbie dryblingu we własnej szesnastce, co zakończyło się faulem i rzutem karnym. Mbaye Jacques Ndiaye zamienił tę okazję na bramkę dla gospodarzy, a komentujący spotkanie Mateusz Borek określił zachowanie Trelowskiego mianem „kabaretu”.
Fantastyczny debiut bośniackiego golkipera
Tarik Karić trafił do Polski latem z Velez Mostar, a do tej pory zbierał doświadczenie wyłącznie w dwóch meczach trzecioligowych rezerw. Na Arenie Lublin 21-letni bramkarz stanął przed trudnym zadaniem i w pełni mu sprostał. Jego pierwszy występ w barwach klubu przypominał wejście do drużyny Vladana Kovacevicia, który w lipcu 2021 roku podczas meczu o Superpuchar Polski z Legią Warszawa również okazał się bohaterem z konkursie rzutów karnych.
W decydującej serii Bośniak nie dał się pokonać Paskalowi Meyerowi oraz Makanie Aiko, co przesądziło o końcowym wyniku 3:1 dla przyjezdnych. Dzięki interwencjom młodego zawodnika Częstochowianie mogli świętować awans do 1/8 finału, unikając odpadnięcia z turnieju i podtrzymując swoje nadzieje o wywalczeniu w ten sposób europejskich pucharów. Karić stał się głównym autorem sukcesu zespołu, mimo że na placu gry pojawił się dopiero w fazie dogrywki.

















