Aleksandar Vuković liczył, że to będzie jego „mecz ostatniej szansy”
Dawid Figura / PressFocus/NEWSPIX.PL
10 września, tuż przed meczem z Legią Warszawa, zakończyła się kadencja Aleksandara Vukovicia w roli trenera Widzewa Łódź. Choć Serb rozumie decyzję władz RTS-u, to żałuje, że nie dano mu tej ostatniej szansy w postaci starcia z Wojskowymi.
47-letni trener objął Widzew Łódź na początku marca tego roku, gdy klub był pogrążony w olbrzymim kryzysie. Po nieudanej i krótkiej kadencji Igora Jovićevicia drużyna znajdowała się w strefie spadkowej, jak i była już poza Pucharem Polski. Celem numer jeden rzecz jasna było wywalczenie utrzymania, co paradoksalnie (patrząc na nazwiska i jakość w składzie) nie było takie proste. Trzeba było wygrzebać drużynę z dołka fizycznego oraz mentalnego, jak i naprawić przede wszystkim defensywę. Aleksandar Vuković zdołał tego dokonać.
W nagrodę za utrzymanie drużyny otrzymał możliwość kontynuowania pracy. Liczono, że po spokojnie przepracowanym okresie przygotowawczym RTS zrobi krok naprzód i będzie grał w lepszy, bardziej widowiskowy sposób (jak i oczywiście będzie notował lepsze rezultaty). Nic z tego nie miało miejsca: w pierwszych siedmiu kolejkach ligowych Widzew zaliczył tylko jedno zwycięstwo, jak i odpadł z Pucharu Polski już na etapie 1/32 finału (po przegranej 0:1 z Koroną Kielce).
W efekcie Aleksandar Vuković stracił pracę. W rozmowie z Romanem Kołtoniem na antenie Prawdy Futbolu serbski szkoleniowiec podkreślił, że rozumie decyzję władz klubu, jako że wyniki są najważniejsze, a były one rozczarowujące. Żałuje natomiast, że nie dano mu tej ostatniej szansy w postaci meczu z Legią Warszawa.
— Zgadzam się i przyjmuję postawę, że wynik determinuje i decyduje. Jestem za tym. Nigdy nie używałem określeń, by dać mi czas. To są dla mnie gadki niezgodne z rzeczywistością. Jako trener musisz dowozić od razu. Nikt nie będzie czekał i nikt nie czeka. Jak myślę o tym początku Widzewa, to mam pretensje tylko do siebie, że w kilku meczów nie zdobyliśmy paru punktów więcej.
— Zostałem zwolniony w przeddzień meczu z Legią. Byłem nastawienia, że to jest ten mecz – mecz ostatniej szansy dla mnie i tak go chciałem potraktować. Już się nie dowiemy, co by było gdybyśmy wygrali z Legią, a potem z Wieczystą. Nagle znaleźlibyśmy się w innym punkcie. Nikt mi nie powie, że to nie było możliwe, na podstawie tego, co zespół prezentował wcześniej i w jaki sposób przegrywał czy remisował. Wierzyłem, że może to przełamanie nastąpić w meczu ostatniej szansy, ale do tego nie doszło i trzeba to zaakceptować, że trzeba było pewne rzeczy zrobić wcześniej lepiej”.
Wcześniej Aleksandar Vuković pracował w Piaście Gliwice i Legii Warszawa. Obecnie jest na trenerskim bezrobociu, choć zaczyna łączyć się go z różnymi klubami. Informowano między innymi, że znajduje się na liście pierwszoligowej Arki Gdynia.

















