Edward Iordanescu odrzucił ofertę giganta. Wyjawił powód
MARCIN SZYMCZYK/FOTOPYK/NEWSPIX.PL
Edward Iordănescu odrzucił lukratywną ofertę Dynama Kijów, mimo że początkowo przystał na warunki finansowe ukraińskiego giganta. Były szkoleniowiec „Wojskowych” po konsultacjach z rodziną i sztabem uznał, że to nie jest odpowiedni moment na podjęcie pracy w stolicy Ukrainy.
Edward Iordanescu odmówił ukraińskiemu gigantowi
Były szkoleniowiec Legii Warszawa, Edward Iordanescu, przerwał milczenie w sprawie głośnej propozycji z Dynama Kijów. Rumun, który po rozstaniu z ekipą „Wojskowych” w październiku ubiegłego roku pozostaje bez zatrudnienia, potwierdził, że był o krok od podpisania kontraktu z klubem ze stolicy Ukrainy. Według medialnych sugestii, szkoleniowiec mógł liczyć na pensję sięgającą 100 tysięcy euro miesięcznie.
Iordănescu w rozmowie ze Sport Total FM wyjaśnił, że początkowo przystał na warunki przedstawione przez działaczy z Kijowa, jednak ostatecznie wycofał się z tej deklaracji. Trener nie krył przy tym, że cała sytuacja stawia go w niezręcznym położeniu.
„Czuję się niekomfortowo, mówiąc o Dynamie Kijów, ponieważ klub wciąż szuka nowego trenera, a ja obiecałem zachować dyskrecję i słowa dotrzymam. Niestety, informacja ta najpierw pojawiła się w polskiej prasie, a następnie stała się tematem dyskusji na Ukrainie. Owszem, otrzymałem konkretną ofertę – wyjątkowo atrakcyjną – którą początkowo przyjąłem. Była to decyzja podjęta pod wpływem impulsu” – przyznał trener.
Kluczowe konsultacje z rodziną i sztabem
Szkoleniowiec, który podczas pracy przy Łazienkowskiej zanotował 11 zwycięstw, sześć remisów oraz siedem porażek, podkreślił, że przy podejmowaniu ostatecznej decyzji najważniejszy był głos jego otoczenia. Po chłodnej analizie i rozmowach ze współpracownikami uznał, że przeprowadzka na Ukrainę w obecnym momencie nie jest właściwym krokiem.
„Propozycja stanowiła wyzwanie, a zarazem ogromną szansę, zarówno pod względem sportowym, jak i finansowym. Jednak po długich rozmowach z rodziną, członkami mojego sztabu oraz ich rodzinami postanowiłem się wycofać. To był dla mnie zaszczyt. Mowa o klubie z wielką historią, co uświadomiłem sobie dzięki wszystkim odbytym rozmowom, także tym z właścicielami, ale najwyraźniej nie był to odpowiedni moment. Mam nadzieję, że sytuacja się uspokoi i jeśli w przyszłości pojawi się kolejna okazja, będę mógł tam pracować” – zakończył Edward Iordanescu.

















