Napastnik w ciele obrońcy. James Tavernier bawi się w Szkocji
SIPAUSA/NEWSPIX.PL
James Tavernier to postać, która wygląda jak błąd w symulacji. Prawy obrońca z dorobkiem blisko 150 goli i podobną liczbą asyst w barwach jednego klubu to istny ewenement. Kapitan Rangersów jest unikatem, przez co wręcz niezrozumiała jest jego nominalna pozycja na boisku.
Kuriozalne wręcz liczby Taverniera w Rangersach
Współczesna piłka nożna przyzwyczaiła nas do tego, że boczni obrońcy to nie tylko goście od przerywania akcji, ale coraz częściej kluczowi architekci ofensywy. Widzieliśmy Trenta Alexandra-Arnolda posyłającego crossy z chirurgiczną precyzją, widzieliśmy szarże Alphonso Daviesa, czy nieszablonowe wejścia João Cancelo.
Jednak to, co od ponad dekady wyczynia James Tavernier w barwach Glasgow Rangers, wykracza poza ramy zdrowego rozsądku. Mówimy o człowieku, który będąc nominalnym prawym defensorem, regularnie notuje statystyki godne klasowej „dziesiątki” lub czołowego napastnika, stając się najbardziej bramkostrzelnym obrońcą w historii brytyjskiego futbolu.

Defensywno-ofensywny fenomen
Kiedy patrzy się na suchy bilans Jamesa Taverniera, pierwszą reakcją jest zazwyczaj niedowierzanie. Do lutego 2026 roku Anglik uzbierał w barwach Rangers 557 występów, w których zdobył 143 bramki i zanotował 148 asyst. Dla porównania, wielu solidnych ligowych napastników kończy kariery z dorobkiem o połowę mniejszym. Tavernier nie tylko bije rekordy. On je demoluje.
W samym sezonie 2025/2026, mimo 34 lat na karku, Tavernier nie zwalnia tempa. W lidze szkockiej po 27 meczach ma na koncie 7 goli i 4 asysty, utrzymując średnią ocenę FotMob na poziomie 7,54. Jego wpływ na grę Rangers jest permanentny i niezależny od wieku czy zmian na ławce trenerskiej.

Tavernier to absolutny filar Rangersów, człowiek-instytucja, który od 2015 roku niemal nie schodzi z boiska. Jego zdolność do kreowania szans jest wręcz nieprawdopodobna – w obecnym sezonie wykreował już 56 sytuacji bramkowych, w tym 16 tzw. „dużych szans”. W rankingu bocznych obrońców w Premiership znajduje się w 99. percentylu pod względem kontaktów z piłką, wykreowanych szans i oczywiście strzelonych goli
Skąd taka skuteczność u Taverniera?
Analizując przyczyny tak imponujacych liczb Taverniera, nie można uciec od specyfiki ligi szkockiej oraz roli, jaką Rangers pełnią w krajowym czempionacie. Przez większość czasu „The Gers” dominują nad rywalami, spychając ich do głębokiej defensywy. W takim układzie boczni obrońcy stają się de facto skrzydłowymi, a Tavernier posiada zestaw cech, które pozwalają mu tę przewagę bezlitośnie wykorzystywać.
Kluczowym elementem są stałe fragmenty gry. Tavernier to jeden z najlepszych egzekutorów rzutów karnych na świecie. Do 2024 roku zdobył 61 bramek z jedenastu metrów, wyprzedzając w tej klasyfikacji Franka Lamparda i goniąc takie legendy jak Alan Shearer czy Ronaldinho.
Sprowadzanie fenomenu Anglika tylko do rzutów karnych byłoby rażącą niesprawiedliwością. Tavernier to także wybitny wykonawca rzutów wolnych i rożnych. Często też sam wykańcza akcje, wbiegając w pole karne jako „ukryty” napastnik. W systemie 4-3-3 stosowanym wcześniej przez Stevena Gerrarda, skrzydłowi (jak Ryan Kent czy Ianis Hagi) często schodzili do środka, robiąc miejsce na skrzydle dla Taverniera, który z impetem wchodził w wolne przestrzenie.
Obecny menedżer, Philippe Clement, poszedł o krok dalej. W jego systemie Tavernier często pełni rolę „odwróconego” bocznego obrońcy. Zamiast tylko biegać przy linii, Tavernier częściej schodzi do środka, tworząc przewagę w centrum pola i ubezpieczając zespół przed kontratakami.
Clement chce, aby gra Rangers była szybsza i bardziej bezpośrednia. Tavernier w tym układzie rzadziej jest adresatem długich piłek, a częściej sam je posyła w kierunku skrzydłowych lub napastnika, Cyriela Dessersa. Co ciekawe, nowa rola pozwala mu operować bliżej bramki w centralnych strefach, co skutkuje takimi meczami jak ten z lutego 2026 roku przeciwko Queen’s Park, w którym Tavernier ustrzelił hat-tricka.
W defensywie mniej kolorowo
Gra w defensywie to jednak najczęstszy zarzut stawiany kapitanowi Rangers. W Szkocji panuje przekonanie, że Tavernier to „napastnik uwięziony w ciele obrońcy”, który w defensywie bywa elektryczny. Krytycy wypominają mu błędy w ustawieniu, spóźnione powroty i fakt, że wiele bramek straconych przez Rangers pada po akcjach jego stroną boiska.
Prawda, jak zwykle, leży pośrodku. Styl gry Taverniera jest z natury ryzykowny. Jeśli boczny obrońca spędza 70% czasu na połowie przeciwnika, to siłą rzeczy zostawia za plecami wolną przestrzeń. W systemie Rangers asekuracja tej strefy należy do środkowych pomocników lub stoperów, co nie zawsze działa idealnie. Statystyki pokazują jednak, że Tavernier wcale nie unika pracy w obronie. W bieżącym sezonie notuje solidne liczby w odbiorach (47 udanych interwencji) oraz wygrywa ponad połowę pojedynków w powietrzu.
Jego największą słabością jest skłonność do „wyłączania się” w fazach przejściowych. Często zdarza mu się znajdować w tzw. „ziemi niczyjej” podczas kontrataków rywali. Mimo to, większość menedżerów Rangers uznawała, że to, co Tavernier daje w ataku, z nawiązką rekompensuje jego braki w defensywie. To czysta matematyka: zawodnik, który ma bezpośredni udział w 30 bramkach w sezonie, może pozwolić sobie na kilka błędów, które kosztują gola.


















