HomeExtraBój o Afrykę na australijskiej ziemi. Stawką mistrzostwo UFC

Bój o Afrykę na australijskiej ziemi. Stawką mistrzostwo UFC

Źródło: Własne

Aktualizacja:

Zaczęło się od kłótni, kto jest prawdziwym reprezentantem Afryki, a zakończy w oktagonie. W sierpniu o tytuł mistrzowski kategorii średniej UFC zmierzą się Dricus Du Plessis oraz Israel Adesanya. – Nie mogę doczekać się tej walki – mówi Kanałowi Sportowemu Piotr Jankowski, który w przeszłości bezpośrednio współpracował z Du Plessisem.

Dricus Du Plessis

Associated Press / Alamy

Du Plessis kontra Adesanya na UFC 305

Jeśli fanom UFC – pod nieobecność takich gwiazd jak Conor McGregor czy Jon Jones – brakowało efektu „wow” związanego z hitowymi zestawieniami, to ich wrażenie właśnie uległo zmianie o 180 stopni. Materializuje się jedna z najgłośniejszych rywalizacji w ostatnim czasie. 

Mistrz kategorii średniej, Dricus Du Plessis, stanie w szranki z powracającym do startów Israelem Adesanyą. Ich konfrontacja będzie walką wieczoru UFC 305. Gala odbędzie się 18 sierpnia w australijskim Perth. Do batalii tych zawodników mogło dojść już wcześniej. Los chciał jednak inaczej.

Początek konfliktu

Wszystko zaczęło się od (nie)sławnej wypowiedzi Dricusa Du Plessisa przed walką z Derekiem Brunsonem. Obywatel RPA stwierdził, iż jeśli w przyszłości zdobędzie mistrzostwo organizacji, to będzie pierwszym posiadaczem pasa UFC rezydującym w Afryce. Jego słowa odnosiły się bezpośrednio do Israela Adesanyi, Kamaru Usmana oraz Francisa Ngannou, czyli byłych mistrzów UFC, którzy co prawda pochodzą i reprezentują afrykańskie kraje, ale od wielu lat na stałe mieszkają w innej części świata. Prowadzona przez Du Plessisa narracja – delikatnie mówiąc – nie spodobała się Adesanyi. Ale o tym za chwilę.

Dricus Du Plessis, dzięki wygranej z Derekiem Brunsonem w marcu 2023 roku, awansował do ścisłej czołówki dywizji do 83,9 kg. Mistrzowska szansa dla Afrykanera widniała na horyzoncie. W międzyczasie doszło do kolejnego przetasowania na samym szczycie kategorii średniej. Israel Adesanya udanie zrewanżował się Alexowi Pereirze, odzyskując utracony kilka miesięcy wcześniej pas. Po tym pojedynku Adesanya nie omieszkał skrytykować Du Plessisa za przytoczoną wyżej wypowiedź. Zapowiedział, że jeśli w przyszłości przyjdzie im zmierzyć się ze sobą, to wówczas pokaże Du Plessisowi, kto tak naprawdę reprezentuje Afrykę.

Du Plessis oraz Adesanya zaczęli wykorzystywać każdą okazję do wzajemnego wbijania sobie szpilek. Obopólna niechęć tylko narastała i powoli stawało się jasne, że ich konflikt musi rozstrzygnąć się w oktagonie. Jednak jeszcze nie teraz.

Zamiast kuć żelazo, póki gorące, UFC obrało inny kierunek. Zdecydowano się zestawić Dricusa Du Plessisa z Robertem Whittakerem, byłym mistrzem kategorii średniej. Ich konfrontacja miała wyłonić następnego rywala Israela Adesanyi.

Świeża krew, nowy pretendent

Lipiec 2023: uwaga całego środowiska MMA skupiała się na Las Vegas. W światowej stolicy hazardu trwał International Fight Week, który zwieńczyła gala UFC 290. To właśnie wtedy o miano pierwszego pretendenta do tytułu dzierżonego przez Israela Adesanyę walczyli Dricus Du Plessis oraz Robert Whittaker.

Du Plessis przystępował do pojedynku z Whittakerem w roli ogromnego underdoga, czyli krótko mówiąc: nie był faworytem bukmacherów. Jakież zdziwienie wywołał przebieg batalii. Afrykaner sensacyjne znokautował swojego przeciwnika w drugiej rundzie, co dało mu przepustkę do walki o pas. To starcie z pierwszych rzędów bacznie obserwował sam Adesanya, który po zakończonej rywalizacji wszedł do oktagonu i skonfrontował się z Du Plessisem. Zawodnicy stanęli ze sobą twarzą w twarz i zaczęli tzw. pyskówki. Wydawało się, że nic nie stanie na przeszkodzie w doprowadzeniu do ich zestawienia.

Mistrzowskie perypetie

UFC chciało zorganizować batalię Israela Adesanyi z Dricusem Du Plessisem na numerowanej gali we wrześniu, czyli zaledwie dwa miesiące po ostatnim pojedynku pretendenta. Na drodze do błyskawicznej finalizacji ich zestawienia stanęła jednak kontuzja Du Plessisa, który nie zdążyłby wrócić do pełnej sprawności przed planowaną walką o tytuł.

Mimo to, Israel Adesanya chciał przystąpić do obrony mistrzostwa na wrześniowym wydarzeniu UFC w Australii i – względem problemów zdrowotnych Du Plessisa – zaczął nalegać na doprowadzenie do konfrontacji z innym zawodnikiem kategorii średniej, Seanem Stricklandem. Największa organizacja MMA na świecie przystała na jego prośbę i zorganizowano ich batalię. Z perspektywy czasu można stwierdzić, że rzucenie rękawicy Stricklandowi nie było najrozsądniejszym ruchem w karierze Adesanyi.

Umarł król, niech żyje król

Sean Strickland podjął się walki z Israelem Adesanyą z kilkutygodniowym wyprzedzeniem. Amerykanin, wchodzący de facto na zastępstwo, niespodziewanie rozprawił się z ówczesnym mistrzem na przestrzeni pięciu rund. Nie tylko go pokonał, odbierając mu trofeum, co kompletnie zdominował w stójce. Zaraz po zakończonym wydarzeniu UFC w Australii, rozpoczęto spekulacje dotyczące natychmiastowego rewanżu między Stricklandem a Adesanyą. Wątpliwości rozwiał sam Adesanya, który zakomunikował, że potrzebuje dłuższej przerwy od startów. Stało się więc jasne, że ktoś inny będzie rywalem Seana Stricklanda w pierwszej obronie pasa.

Umarł król, niech żyje król – część druga

Głośno mówiło się, że UFC jako następnego pretendenta wyznaczy Chamzata Czimajewa, który był świeżo po zwycięstwie nad Kamaru Usmanem. Koniec końców wybór padł jednak na Dricusa Du Plessisa. Batalię mistrzowską z Seanem Stricklandem zaplanowano na styczeń 2024 roku w Kanadzie.

Fani, którzy zapłacili za bilety na wydarzenie w Kanadzie, nie mogli narzekać na walkę wieczoru. Sean Strickland oraz Dricus Du Plessis stoczyli ze sobą wojnę w oktagonie. Po fascynującym i pełnym zwrotów akcji pojedynku, sędziowie niejednogłośnie orzekli zwycięstwo Afrykanera. Nowy mistrz UFC: Dricus Du Plessis. To czwarta zmiana na tronie kategorii średniej na przestrzeni czternastu miesięcy. Paradoksalnie dla Israela Adesanyi nie mogło się to lepiej ułożyć.

Wątek UFC 300

Względem niewyjaśnionych spraw między Dricusem Du Plessisem a Israelem Adesanyą, panowało powszechne przekonanie, że matchmakerzy organizacji ponownie spróbują ich ze sobą zestawić. Na kwiecień ogłoszono jubileuszową galę UFC 300 i podjęto próbę finalizacji konfrontacji tych zawodników, ale znów bezskutecznie. Dricus Du Plessis odmówił przyjęcia propozycji, ponieważ nie chciał tak szybko wracać do oktagonu po walce z Seanem Stricklandem. Kończy się czerwiec, a stan całej sytuacji idealnie oddaje nagłówek następnego akapitu.

Co się odwlecze, to nie uciecze

Można by rzecz: nareszcie! W ubiegłym tygodniu, po miesiącach oczekiwań, oficjalnie ogłoszono mistrzowską batalię między Dricusem Du Plessisem a Israelem Adesanyą. Zawodnicy przystąpią do rywalizacji w innych rolach, niż miało to być pierwotnie – Du Plessis jako mistrz, a Adesanya jako pretendent. Samo zestawienie na papierze zapowiada się kapitalnie.

O komentarz do ich konfrontacji poprosiliśmy Piotra Jankowskiego, który ściśle współpracował z Du Plessisem, odpowiadając za kwestię PR, kiedy ten występował jeszcze pod szyldem polskiej organizacji KSW.

Nie mogę doczekać się tej walki, bo wiem jak bardzo czeka na nią Dricus. Jeszcze za czasów jego walk w KSW sporo rozmawialiśmy o marzeniach i wielkich walkach w UFC. Teraz przed nim zdecydowanie najważniejsza walka w karierze i jestem przekonany, że w klatce zobaczymy najlepszego Dricusa w karierze. Jego moc uderzeń i siła powinny przełamać Israela. Spodziewam się bardzo podobnego pojedynku do tego, który Adesanya toczył z Jankiem Błachowiczem [Błachowicz wypunktował Adesanyę po zachowawczej walce – przypis redakcji]. Bardzo się cieszę, że mieliśmy okazję współpracować i do dziś utrzymujemy dobry kontakt. To niezwykle sympatyczny gość i jestem przeszczęśliwy, widząc, jak realizuje swoje marzenia – podsumowuje Piotr Jankowski.

Kategorie:

Przeczytaj więcej

Zobacz więcej ›

Anglicy rozczarowani olimpijskim menu. Rozsierdziło ich… piwo bezalkoholowe
Mateusz Borek mocno o postawie Śląska. “Nie jesteś gotowy, to nie pchaj się do Europy”
Wisła Kraków ma w składzie nieoszlifowany diament. “Żałuję, że nie może zagrać w tym meczu”
RB Lipsk odrzucił ofertę za Daniego Olmo! Ogromne pieniądze
Mateusz Janiak przestrzega: Wisła musi dać z siebie absolutne maksimum
OFICJALNIE: Wisła traci zawodnika. Piłkarz zostaje w Polsce
James Rodriguez wróci do Europy? Jest chętny z Włoch!
Piłkarz Lechii może szukać nowego klubu. Jest zainteresowany z Ekstraklasy
OFICJALNIE: Nowy zawodnik Lechii Gdańsk! Beniaminek ubiegł Jagiellonię
Wielki transfer staje się faktem! Arsenal z hitowym wzmocnieniem