Raków mógł zarobić 2,5 mln euro. Transfer wypisał się przed finalizacją
PAWEL PIOTROWSKI/400MM.PL/NEWSPIX.PL
Raków Częstochowa mógł swego czasu solidnie zarobić na transferze wychodzącym Srdana Plavsicia. Do tematu wraca sam piłkarz, którzy ujawnia, że przeprowadzkę do Nicei przekreśliła poważna kontuzja.
Raków Częstochowa mógł swego czasu zarobić 2,5 mln euro na sprzedaży Srdana Plavsicia. Wahadłowy zaliczył bardzo dobry start w polskim klubie, imponując występami na arenie europejskiej. Szybko ściągnął na siebie zainteresowanie klubów z mocniejszych lig. Na jego transfer miała naciskać Nicea, która dogadała się nawet z Rakowem. Ustalono kwotę wykupu na właśnie 2,5 mln euro. Problem w tym, że w krótkim czasie Plavsić nabawił się poważnej kontuzji, po której długo musiał wracać do zdrowia. Transfer upadł, a jego dalszy pobyt w Częstochowie nie był już udany.
– W pewnym momencie dostałem ofertę z Nicei. Praktycznie wszystko było już dogadane, Raków miał zarobić 2,5 miliona euro. Spodobałem się ich skautom w meczach europejskich pucharów i wtedy znowu przytrafiła mi się kontuzja. Poszły mi więzadła w kolanie – dwa miesiące przerwy, a potem było jeszcze gorzej. Na trzecim treningu po powrocie po tym urazie kolana robiliśmy jakieś ćwiczenie, wyskoczyłem i strzeliło mi ścięgno Achillesa. Wtedy wiedziałem, że to koniec. Zrezygnowali ze mnie. Tak jeden moment w futbolu potrafi wszystko zmienić – ujawnił Plavsić w wywiadzie dla mozzartsport.com.
Latem tego roku serbski piłkarz definitywnie opuścił Raków, z którym był związany od 2023 roku. W sumie zanotował dla Medalików 35 występów. W międzyczasie przebywał na wypożyczeniu w Baniku Ostrawa, a teraz dołączył do Železničaru Pančevo.
















