Wszystkie relacje

MISTRZOSTWA ŚWIATA

Meksyk

Meksyk MEK

-

Kamerun

Kamerun KAM

-

11.06 21:00

MISTRZOSTWA ŚWIATA

Korea Południowa

Korea Południowa KOR

-

Czechy

Czechy CZE

-

12.06 06:00

MISTRZOSTWA ŚWIATA

Katar

Katar KAT

-

Szwajcaria

Szwajcaria SZW

-

12.06 21:00

MISTRZOSTWA ŚWIATA

USA

USA USA

-

Venezuela

Venezuela VEN

-

13.06 18:00

MISTRZOSTWA ŚWIATA

Kanada

Kanada KAN

-

Brazylia

Brazylia BRA

-

14.06 06:00

Jakub Kiwior: „Bedi” jest ojcem połowy naszej szatni [WYWIAD „KS”]

21.09.2026 | 13:33

Jakub Kiwior, Jan Bednarek

Jakub Kiwior, Jan Bednarek. Fot. ZUMA/NEWSPIX.PL

W Porto odwiedziliśmy Jakuba Kiwiora, który cieszy się życiem w tym nadatlantyckim mieście. Z reprezentantem Polski rozmawialiśmy o lidze portugalskiej, szatni mistrza kraju i grze przeciwko Erlingowi Haalandowi.

DOMINIK PIECHOTA: Rozmawiamy na plaży. Nie dziwię się, że tu, w Porto, złapałeś tyle uśmiechu. To kapitalne miejsce!
JAKUB KIWIOR, OBROŃCA FC PORTO: To prawda. Wspólnie z żoną, jeśli mamy trochę wolnego czasu, to lubimy sobie posiedzieć w restauracji, spędzić trochę czasu tutaj, na plaży. Jeśli nie ma sezonu, to zabieramy tu psy i podziwiamy piękne widoki. Staramy się robić rzeczy, które sprawiają nam radość.

W Spezii było podobnie czy tu jest jednak najfajniej?
Ciężko porównać, tu i tu z żoną czujemy się świetnie. Spezia była dla nas dobra do nauki życia z dala od Polski. Bardzo dobrze wspominam ten czas. Pod względem widoków i urody miasta – jest ciężko się jednak zdecydować.

Mam wrażenie, że FC Porto bardzo ci odpowiada. Zagraliście z Bednarkiem świetny sezon w obronie, zostaliście mistrzem kraju.
Ja chciałem tu przyjść, gdy tylko dowiedziałem się, że są zainteresowani, to już wiedziałem, co zrobić. To bardzo duży klub, odpowiada mi to miejsce do życia. Chciałem zrobić, co mogłem, by doszło do podpisania kontraktu. Pomogło to, że znałem Janka. Pomagał mi w klubie, w taktyce.

Skończyliście sezon z imponującym wynikiem w obronie. Jak wyglądało świętowanie?
Możesz żałować, że nie było cię na świętowaniu. To było moje pierwsze mistrzostwo, dla mnie to było coś wspaniałego, teraz trudno mi wyobrazić sobie równie fajną chwilę. Poczułem to naprawdę dopiero wtedy, gdy podnieśliśmy puchar. To, co się działo potem, to było coś pięknego. Czuliśmy, jak bardzo kibice czekają na to mistrzostwo. Jeździli za nami, wspierali nas, nawet nie czułem, kiedy gramy u siebie, a kiedy na wyjeździe.

Jak mocno miasto żyje klubem?
Bardzo mocno. Widać, ile jest powieszonych koszulek w oknach, flag. Chodząc po mieście, czujesz to przywiązanie do klubu. Nawet spacerując z żoną czasem ktoś mi pomacha, mnie pozdrowi. To bardzo miłe.

W meczu z Manchesterem City widzieliśmy, że potrafisz grać szefa – w pozytywnym sensie…
Powiedziałbym, że to Janek jest szeryfem, ale czuję się tu pewnie. Cieszę się, że mogę coś zrobić; pomóc drużynie. Czuję zaufanie od trenera i chcę temu zespołowi coś dać.

Jak to zrobiliście, że utrzymaliście koncentrację przez cały sezon? Naprawdę mało tych goli straciliście…
Liga portugalska jest taka, że nie możesz się potknąć. Jeśli tracisz w niej punkty, to na końcu możesz nie zostać mistrzem. Przygotowywaliśmy się do każdego jednego meczu. Wiedzieliśmy, że jeśli w obronie zagramy dobry mecz, to z przodu coś wpadnie.

Czy trener Farioli tak was motywował, by zawsze być na zero z tyłu?
My zostaliśmy tym zarażeni, przed każdym meczem wyznaczamy sobie cele, tam zawsze jest, by zagrać na zero z tylu. W tym sezonie mamy podobne założenia. Motywacji nam nie brakuje.

Czy Porto cię rozwinęło?
Oczywiście, gra na boisku rozwija najbardziej. Jestem w stu procentach zadowolony z mojego ruchu, cieszę się, że zdobyłem mistrzostwo.

Jak się komunikujecie z Bednarkiem w obronie?
Po polsku. Mamy już takie nawyki, dodajemy sobie wsparcia. Napastnicy mają dużo sytuacji do celebrowania, my nieco mniej. Ja w tamtym sezonie nie strzeliłem gola. Więc jak zablokujemy strzał, czy zrobimy coś podobnego, to dla mnie jest taki właśnie moment do celebracji. Gdy kolega z boiska podchodzi, przybija ci piątkę, mówi, że super, to na chwilę zapominasz o zmęczeniu i dodaje ci sił.

Dwa gole ci anulował VAR…
Po tym pierwszym golu ktoś powiedział, że muszę popracować nad swoją cieszynką. Bo czasem człowiek robi cuda, a potem gol jest anulowany. Więc ja wolę na spokojnie, żeby nie mieć rozczarowania. A w następnym meczu – dałem się ponieść, pojechałem na kolanach do kibiców. I co? Gol nieuznany.

Jak grało się przeciwko takiemu klubowi jak Manchester City?
W meczu z City dobrze czułem się z piłką przy nodze, z każdą chwilą coraz pewniej. Wiedziałem, że mogę sobie pozwolić na więcej. Dopóki to wychodziło, a się udawało, to trzeba było tak grać. Graliśmy dobrą piłkę, ale koniec końców to jest Manchester City – ma swoje okazje. Wiemy jednak, że możemy się bić z najmocniejszymi drużynami. Mamy na tyle młodą drużynę, że z każdym kolejnym meczu możemy być silniejsi.

Jak ci się rywalizowało z Erlingiem Haalandem?
To napastnik na topowym poziomie. Nie myślę sobie: „kurczę, nie udało się go powstrzymać”. Jeśli jestem stoperem i widzę Haalanda biegnącego na mnie, czuję się jakbym miał grać w rugby. Jest bardzo silny, ma mocną głowę i swoje sposoby w polu karnym. Piłka jest grana tam, gdzie jest on. Wrzutki dogrywane są na nos. Trudno było na to się przygotować. To oczywiste, że nie wygram z nim każdego pojedynku główkowego.

Trudniej gra się na Haalanda czy na Mbappe?
To dwaj różni piłkarze, dwa różne style gry. Ciężko to porównać.

Szatnia Porto dostała już nieco polskiej kultury?
Janek może ze 3 razy puścił coś polskiego, ale raczej nie podobało się za bardzo. Coś tam im przypasowało, ale raczej inni odpowiedzialni są za muzykę. Kiedyś zrobili nam na obiad zrobili pierogi, co było miłe.

Jak wam się pracuje z Oskarem Pietuszewskim? Traktujesz go jak ojciec?
To bardziej „Bedi” tak się zachowuje. Janek jest taki dla każdego, ma taki styl. Jest ojcem połowy naszej szatni, stara się pomagać każdemu. Wiadomo, że chcemy dla Oskara jak najlepiej. Podpytujemy, wymuszamy, żeby coś nam powiedział, podpuszczamy go. Jesteśmy otwarci, możemy pogadać nie tylko o tym, co słychać w klubie. Czujemy się przy sobie na tyle dobrze, że możemy dużo czasu spędzać ze sobą.

Cały wywiad obejrzysz na naszym Youtube!

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

2026-08-17 00:00 / 9999-12-31 23:59 | Oshee | Partner | 300×600
2026-08-17 00:00 / 9999-12-31 23:59 | Oshee | Partner | 300×600

Główni partnerzy

Superbet
Logo XTB
OSHEE logo