Popłakał się, gdy Legia Warszawa go skreśliła. Teraz robi furorę
Michal Chwieduk/Arena Akcji/NEWSPIX.PL
Wiktor Nowak w rozmowie z Przeglądem Sportowym Onet wrócił myślami do czasów, gdy zrezygnowała z niego Legia Warszawa.
22-latek zaliczył wejście smoka do Slavii Praga, błyskawicznie wywalczając wyjściowy skład i strzelając pięć goli w dziewięciu występach. Pomocnik, za którego Górnik Zabrze latem zainkasował 2,4 mln euro, prezentuje się w nowym otoczeniu na tyle imponująco, że wywalczył powołanie do seniorskiej reprezentacji Polski. W Czechach są nim oczarowani i jeśli utrzyma takie tempo rozwoju, to kwestią czasu wydaje się kolejny krok w karierze.
Tym większy żal do siebie może mieć Legia Warszawa, która zrezygnowała z Wiktora Nowaka, gdy ten miał zaledwie szesnaście lat. Choć samemu zawodnikowi nie przedstawiono powodów tej decyzji, to mówi się, że kluczowe miały być słabe wówczas warunki fizyczne pomocnika. Może to zaskakiwać, bo obecnie wydolność i fizyczność to główne atuty 22-latka.
W rozmowie z Przeglądem Sportowym Onet piłkarz wrócił myślami do tamtych chwil.
— Tamta sytuacja, kiedy dowiedziałem się, że nie mam przyszłości w Legii, wiele mnie nauczyła – zaczął. — Teraz wiem, jak zachowywać się w trudnych momentach, i potrafię sobie z tym radzić. A wówczas to nie było nic przyjemnego. Miałem 16 lat i nawet się popłakałem. Na szczęście pomocną dłoń wyciągnął trener Grzegorz Szoka. Zadzwonił i zapytał, czy nie chciałbym iść do Znicza Pruszków. Odpowiedziałem, że mogę spróbować. Przyjechałem i zostałem w Zniczu – kontynuował Wiktor Nowak.
Z perspektywy czasu 22-latek nie ma żalu do Wojskowych.
W tej chwili nie czuję do Legii żalu, że tak postąpiła. Może na początku miałem jej za złe. Widocznie musiało się tak stać, że moja historia rozwinęła się w ten sposób. Dziś mogę powiedzieć, że wyszło mi to na dobre.
mówił Wiktor Nowak

















