Rumuni nie biorą jeńców. „Jesteśmy śmieciami europejskiego futbolu”
. Polska - Rumunia. (Photo by Igor Jakubowski/Arena Akcji)/NEWSPIX.PL
Rumuńskie media ostro skrytykowały swoją reprezentację, choć niektórzy – jak legendarny Adrian Mutu – podważają czerwoną kartkę dla Radu Dragusina.
Reprezentacja Polski rozbiła Rumunię 6:0 w trzeciej kolejce Ligi Narodów. Spotkanie rozegrane w Warszawie okazało się prawdziwą katastrofą dla podopiecznych Gheorghe Hagiego, którzy po trzech seriach gier pozostają na ostatnim miejscu w grupie z zerowym dorobkiem punktowym. Choć początek starcia był dla gości obiecujący – w pierwszych 20 minutach oddali trzy celne strzały – losy meczu odmienił pojedynek w polu karnym między Radu Drăgușinem a Robertem Lewandowskim.
Obrońca reprezentacji Rumunii, nie mając kontaktu z piłką, sfaulował polskiego napastnika, za co sędzia podyktował rzut karny i ukarał defensora czerwoną kartką. Sytuacja była weryfikowana przez system VAR, jednak arbiter nie zmienił swojej decyzji. Robert Lewandowski pewnie wykorzystał jedenastkę. Później stracili jeszcze pięć goli, wszystkie po przerwie.
Co pisała po meczu rumuńska prasa?
– Rumunii zmasakrowani w Warszawie. Jesteśmy w kategorii śmieci europejskiego futbolu. Rzeczywistość staje się coraz bardziej przytłaczająca dla bezradnej ekipy Hagiego. (…) Polacy nie są już ekipą sprzed kilku lat, przegapili precież ostatni mundial i mówią o zastąpieniu (poświęceniu) trenera Urbana. A ich „Lewy” zardzewiał przez lata, jest oczerniany przez prasę i radzi się mu, żeby zjechał na pobocze. Czy tak mija światowa chwała?! – pisze Remus Dinu, dziennikarz Gazety Sporturilor (GSP).
To jeden z najokrutniejszych dni w rumuńskiej piłce! Społeczeństwo powinno dać po łapach federacji. Cofnęliśmy się do 1967 roku, do meczu ze Szwajcarią, który zakończył się wynikiem 1:7. Nie będzie już tak, jak w 1967 roku, kiedy cała federacja i całe kierownictwo techniczne odeszło, ponieważ nie ma już realizmu w interpretowaniu występów reprezentacji narodowej, która istniała wtedy, i dumy, która była narodowa – dodaje Cornel Dinu, legendarny rumuński piłkarz, a potem trener.
Adrian Mutu też skrytykował rodaków
Głos po meczu zabrał również Adrian Mutu, który kiedyś grał w Juventusie czy Chelsea. Były napastnik ma żal do sędziego o rzut karny. Oto co mówił na łamach „Digi Sport”.
– Według mnie rzut karny był dość kontrowersyjny. Gdybyśmy byli potęgą na arenie międzynarodowej, sędzia by go nie podyktował. Ciężko mówić o tym meczu, bo to trudny moment dla reprezentacji, ale musimy ją wspierać i przeprowadzić rzetelną, obiektywną analizę. Wiem, co przeżywa Hagi. Widziałem drużynę sprawiającą wrażenie zrezygnowanej, zagubionej i apatycznej. Brakowało woli walki. Na szali leży reputacja Rumunii – powiedział Mutu.
Szwedzi i Bośniacy podzielili się punktami
W meczu grupowych rywali ekipy Jana Urbana Bośnia i Hercegowina zmierzyła się ze Szwecją na własnym terenie. W pierwszej połowie dużego pecha mieli Viktor Gyokeres oraz Edin Dżeko. Obaj strzelili gole, które ostatecznie zostały anulowane. Gwiazda Arsenalu dopięła swego w 61. minucie. Niecałe 20 minut później do wyrównania doprowadził Kerim Alajbegović. Oznacza to, że Szwecja wciąż jest liderem polskiej grupy mimo poważnych problemów kadrowych. Warto dodać, że tylko zwycięzca grupy wywalczy sobie bezpośredni awans do dywizji A. Wicelider zagra w barażach.
Tabela po 3 meczach:
- Szwecja – 7 punktów, bramki 6:3
- Bośnia i Hercegowina – 5 punktów, bramki 5:3
- Polska – 4 punkty, bramki 7:3
- Rumunia – 0 punktów, bramki 3:12


















