Bezprecedensowa decyzja UEFA. Zmieniła miejsce meczu Izraela
fot. JAKUB ZIEMIANIN/400mm/NEWSPIX.PL / NEWSPIX.PL
Reprezentacja Irlandii oba nadchodzące mecze Ligi Narodów przeciwko Izraelowi rozegra na neutralnym gruncie przy pustych trybunach. Decyzja FAI podyktowana jest względami bezpieczeństwa oraz chęcią uniknięcia surowych sankcji od UEFA, w tym groźby automatycznych walkowerów i degradacji do Dywizji C.
Starcie z Izraelem na neutralnym gruncie
Irlandzki Związek Piłki Nożnej (FAI) oficjalnie potwierdził, że zaplanowany na 4 października domowy mecz Ligi Narodów przeciwko Izraelowi odbędzie się na neutralnym terenie poza granicami kraju. Spotkanie zostanie rozegrane przy pustych trybunach, a decyzja o przeniesieniu rywalizacji z Dublina uzyskała już akceptację UEFA. Zmiana lokalizacji dotyczy również meczu wyjazdowego Irlandczyków, który odbędzie się 27 września – to spotkanie, w którym gospodarzem będzie Izrael, także zostanie przeprowadzone na neutralnym obiekcie.
Włodarze federacji argumentują, że zmiana miejsca rozegrania meczu była konieczna ze względów bezpieczeństwa i logistyki. „Po konsultacjach z różnymi interesariuszami, Stowarzyszenie jest zdania, że wyzwania operacyjne mogą wpłynąć na realizację meczu na ojczystej ziemi, dlatego spotkanie zostanie rozegrane z dala od Aviva Stadium” – przekazało FAI w oficjalnym oświadczeniu.
Przedstawiciele irlandzkiej federacji podkreślili, że proces decyzyjny odbywał się w porozumieniu z organami ścigania. „Stowarzyszenie dziękuje An Garda Síochána [irlandzkiej policji] za ich wsparcie i rady w ostatnich miesiącach oraz stwierdza, że decyzja o przeniesieniu na neutralny teren jest decyzją, która została uznana za odpowiedni sposób działania przez Zarząd FAI przy wsparciu UEFA” – czytamy w komunikacie.
Czytaj także: Mecz otwarcia mundialu hitem TVP! Tyle osób obejrzało starcie Meksyku z RPA
Presja społeczna i ryzyko poważnych sankcji
Decyzja o przeniesieniu meczu zapadła w atmosferze narastającej presji społecznej w Irlandii. Lokalne grupy, takie jak Ireland Palestine Solidarity Campaign czy Irish Sport For Palestine, głośno domagały się całkowitego bojkotu spotkań z Izraelem w związku z konfliktem na Bliskim Wschodzie. Podczas majowego meczu towarzyskiego z Katarem, wygranego przez Irlandczyków 1:0, doszło do incydentu, w którym na murawę Aviva Stadium wrzucono piłki tenisowe z flagami Palestyny.
Dyrektor wykonawczy FAI, David Courell, zaznaczył jednak, że federacja miała ograniczone pole manewru. Przyznał, że organ zarządzający nie miał „wyboru” i mógłby narazić się na „poważne konsekwencje” w przypadku odmowy rozegrania meczów. Wycofanie się z rywalizacji oznaczałoby walkower, utratę sześciu punktów i niemal pewny spadek do Dywizji C Ligi Narodów, co negatywnie wpłynęłoby na rankingi UEFA i FIFA. Jednocześnie poprawiłoby to sytuację punktową Izraela w walce o awans do Euro 2028.
Związek podkreśla, że skutki bojkotu uderzyłyby w całą strukturę dyscypliny w kraju. „Poza skutkami sportowymi istniałyby szersze konsekwencje dla irlandzkiego futbolu, takie jak mniejsza zdolność do wspierania klubów i lig poprzez kluczowe usługi, takie jak ochrona, programy edukacyjne i możliwości rozwoju zawodników” – zaznaczono w oświadczeniu. Dodano również, że mogłoby to doprowadzić do wycofania młodzieżowych reprezentacji z rozgrywek międzynarodowych.
Głos w sprawie zabrali również czołowi reprezentanci Irlandii. Doświadczony obrońca Seamus Coleman przyznał pod koniec maja, że ta kwestia „powinna zostać rozwiązana ponad nami”. Z kolei kapitan drużyny Nathan Collins zapowiedział, że jeśli poszczególni zawodnicy czuliby potrzebę zamanifestowania swojego stanowiska, zespół nie będzie ich ograniczał: „nie będziemy stawać przeciwko nim”.
Czytaj także: Coraz gorsze wieści o Neymarze. Kibice nie chcieli tego słyszeć

















