Legenda boksu grzmi po ostatniej walce Wacha! „Musi być chroniony przed kupcami krwi”
fot. Prime
Mariusz Wach pod koniec lipca zmierzył się z samym Tysonem Furym, z kolei w ostatnią sobotę na gali Prime 18 „Wiking” rywalizował z sześcioma rywalami. W świecie boksu ten „pojedynek” – co zrozumiałe – nie zebrał najlepszych recenzji.
Wach w starciu z Furym oczywiście był skazywany na pożarcie, ale i tak wytrwał w ringu dłużej, niż przewidywało to wielu ekspertów. Ostatecznie „Wiking” przegrał przed czasem, nie wychodząc do 8. rundy. Polak po tym pojedynku wspominał o kontuzji, ale uraz ten nie był widocznie wystarczająco poważny, bo zaledwie dwa tygodnie później Wach na gali Prime 18 zmierzył się z sześcioma rywalami.
Gala Prime 18 za nami. Prezes federacji ocenił widowisko
Lou DiBella o Wachu: To była jakaś przykra groteska
Co prawda cała szóstka nie walczyła jednocześnie z byłym pretendentem do tytułu mistrza świata w boksie w wadze ciężkiej, ale i tak Wach został niemiłosiernie zbity przez tzw. „Gypsy Team”. Polak po tej freakowej batalii wyglądał zdecydowanie gorzej, niż po rywalizacji z Furym.
Nic więc zatem dziwnego, że „pojedynek” w Koszalinie nie zebrał najlepszych recenzji w środowisku bokserskim. W język nie gryzł się m.in. legendarny Lou DiBella, który swego czasu budował potęgę HBO Sports.
– Mariusz Wach musi być chroniony przed kupcami krwi, ale i przed samym sobą. Ten człowiek nie powinien był zbliżać się do ringu z Furym, a już tym bardziej nie powinien dwa tygodnie później bić się z sześcioma rywalami. To przecież już starszawy pan, dawno po najlepszej formie. To była jakaś przykra groteska. Boks jako dyscyplina raz za razem dowodzi, że żaden próg nie jest zbyt niski, żadne zagrożenie zbyt wielkie i nic nie jest w stanie zszokować zblazowanych, wzruszających ramionami wrażliwości fanów, którzy wiernie patrzą, jak poziom przyzwoitości opada coraz niżej – powiedział sławny promotor.
Z czego głowę ma Jacek Murański? „Arab” był bezlitosny!


















