FAME rusza z nowym turniejem! Oto faworyci!
Turniej FAME - typujemy, kto faworytem!
Przed nami październikowy turniej Grand Freaks, gdzie zobaczymy czołowych freaków, debiutantów, ale i weteranów polskiego MMA. Kto ma największe szanse, a kto szybko odpadnie? Oto nasze typy!
Już 17 października w warszawskim studiu ATM odbędzie się gala FAME MMA 33, gdzie zobaczymy bardzo ciekawy turniej „Grand Freaks” na zasadach K1. Walki ćwierćfinałowe i półfinałowe trwają po dwie trzyminutowe rundy. W finale są zaplanowane trzy rundy.
W turnieju weźmie udział ośmiu zawodników (Crazy, Wampir, Scarface, Alberto, Erko Jun, Polish Zombie, Legionista i Tybori), którzy zaczynają w 1/4 finału. Jest także dodatkowy pojedynek („Black Pnater” oraz „Polish Heavy Duty”), którego wygrany stanie się rezerwowym w turnieju, gdy ktoś wypadnie przez kontuzję.
GŁÓWNI FAWORYCI
- Erko Jun – Polscy fani poznali Erko, gdy wchodził do KSW jako freak i pokonywał m.in Popka, Tomasza Oświecińskiego czy Akopa Szostaka. Przegrał dopiero z doświadczonym Mariuszem Pudzianowskim. Dziś jest pełnoprawnym zawodnikiem MMA, który stoczył już kilkanaście walk – bił się m.in. na galach Brave czy Karate Combat. Jego głównym atutem jest stójka. Jun to dynamiczny zawodnik, obdarzony nokautującym ciosem. To jeden z głównych faworytów turnieju.
- Michał „Wampir” Pasternak – Weteran polskiego MMA, który od kilku lat zarabia na freakach, gdzie z reguły pokazuje freakom miejsce w szeregu. Ostatnio jego duma została urażona, bo przegrał z „Matrixem”, który co prawda jest zawodowcem i prawdziwym kozakiem, jednak „Wampir” miał wielką przewagę warunków fizycznych. Choć uważa się, że Pasternak nie ma wcale wyjątkowo mocnej stójki, to nie można zapominać, że pokonał Mateusza „Don Diego” Kubiszyna.
- Dawid „Crazy” Załęcki – Jeden z najstarszych zawodników, więc jego kondycja rodzi znaki zapytania. Choć jest ulicznikiem, to prezentuje bardzo wysoki poziom, o czym przekonali się Michał Materla czy Tomasza Sarara. „Crazy’ ma charakterystyczny styl – ręce ma nisko opuszczone, bo jest piekielnie szybki i świetnie kopie. To właśnie kopnięcia, w tym efektowne obrotówki – będą jego największym atutem.
MOGĄ ZASKOCZYĆ
4. Alberto – W ostatnim czasie warszawski raper zanotował gigantyczny progres, który mogliśmy obserwować już na kilku turniejach. Nie ma bardziej doświadczonego zawodnika formule turniejowej, co z pewnością będzie jego atutem nie mniejszym niż długie nogi i szybkie ręce. Alberto może powalczyć o końcowy triumf, choć nie można zapominać, że gdy wygrywał turniej, to mierzył się z mniejszymi rywalami, jak Gracjan Szadziński czy Oskar Wierzejski.
5. Paweł Tyburski – Do niedawna uznawany za czołowego freaka, co niejako potwierdził, pokonując ostatnio „Taazy’ego”. Ale choć gładko wygrał pierwszą i drugą walkę z Alberto, to dziś niekoniecznie byłby już faworytem w starciu z raperem, bo wydaje się, że osiągnął już swój pewien poziom, a raper wciąż się rozwija. Poza tym Tyburski wkłada całą siłę w niemal każde uderzenie, więc może mu zabraknąć paliwa w baku.
6. Marcin Wrzosek – Były mistrz KSW, który na pewno tanio skóry nie sprzeda. Tym bardziej że ciągle mu w głowie siedzi porażka z Pawłem Tyburskim. Wrzosek to zawodnik niezwykle twardy, którego raczej nikt nie skończy przed czasem. Da się go jednak wypunktować. Szczególnie, że jest jednym z najniższych uczestników turnieju.
ŁATWO SIĘ NIE PODDADZĄ, ALE NIE MAJĄ CZEGO SZUKAĆ
7. Scarface – Sebastian Skiermański to twardy bijok, który ma na koncie walki w MMA czy K1, ale jednak kojarzony jest przede wszystkim z Gromdą, a więc boksem na gołe pięści. Scarface na pewno ładnie boksuje i ma mocną szczękę, ale jest niski i niewiele wiemy o jego kopnięciach. Trudno będzie go ubić, ale wielu zawodników będzie nad nim miało przewagę warunków fizycznych.
SZYBKO ODPADNĄ
8. Legionista – debiutant w tym gronie, o którym nic nie wiemy. Wiemy tylko, że służył w Legii Cudzoziemskiej i nie trenuje sportów walki na poważnie. Sama siła, charakter i nieustępliwość to za mało na tym poziomie. Zostawi serce w klatce, ale nie wygra pierwszej walki.
Jeżeli chodzi o walkę rezerwowych, to Black Panter powinien wypunktować większego, ale i zdecydowanie wolniejszego „Polish Heavy Duty”. I jeśli wskoczy do turnieju, to może namieszać, ale raczej się to nie stanie.
Na razie nie wiadomo, jak wygląda drabinka turnieju. O tym zadecydują kibice.


















