Paweł Dawidowicz piłkarzem Rakowa!
Paweł Dawidowicz po 12 latach wraca do Ekstraklasy. Wychowanek Lechii Gdańsk w ostatnich miesiącach pozostawał bez klubu po tym, jak w czerwcu odszedł z Hellasu Werona, a potem po kilku tygodniach opuścił jeden z klubów Arabii Saudyjskiej. Już od kilku dni spekulowano, że może wrócić do Polski. Pojawiały się różne kluby łączone z jego pozyskaniem. Mówiło się o Lechii Gdańsk, choć to bardziej ze względu na to, że jest tego klubu wychowankiem. Realnie w Gdańsku nie myślano o zatrudnieniu swego wychowanka, pewnie też ze względu na koszta. Mówiło się o Wieczystej, która lubi pozyskiwać tego typu piłkarzy. Mówiono też o Pogoni Szczecin. Ostatecznie 17-krotny reprezentant Polski zakotwiczy w Rakowie Częstochowa.
Ruch został sfinalizowany błyskawicznie. Temat Dawidowicza w Rakowie pojawił się w czwratek, w piątek „Hiena” wystąpił już w meczu sparingowym, a wieczorem oficjalnie potwierdzono jego zakontraktowanie. – Reprezentant Polski, Paweł Dawidowicz został nowym piłkarzem Medalików. Kontrakt będzie obowiązywać do końca czerwca 2026 roku z opcją przedłużenia – przekazał Raków.
– Czuję radość i ulgę – powiedział sam piłkarz po podpisaniu kontraktu. – Chcę się skupić, aby zagrać dobre mecze. Chcę, aby drużyna była ze mnie zadowolona. Działacze mi podali rękę, w jeden dzień to załatwiliśmy. Dlaczego Raków? Był najbardziej konkretny – dodał.
Z jednej strony kontrakt krótki, bo półroczny. Ma to związek pewnie z obawami Rakowa o jego formę i zdrowie. W końcu długo nie grał. Z drugiej niewykluczone, że Dawidowicz traktuje Raków tylko jako etap w odbudowie. W czerwcu pewnie strony zdecydują co dalej.
Odchodził z Lechii za 2,5 miliona euro, potem zawojował Italię
Kiedy Dawidowicz odchodził jako 19-latek z ligi polskiej, mówiono, że to wielki talent. I faktycznie wychowanek Lechii (bo choć zaczynał w Sokole Ostróda, to na stronie Akademii Lechii widnieje jako jej wychowanek) wyróżniał się na boiskach Ekstraklasy. Zadebiutował w lidze, kiedy trenerem Lechii był popularny „Bobo” Kaczmarek. Dziesięć dni po swoich 18. urodzinach, w meczu Lechii z Zagłębiem. Kiedy rok później odchodził do Benfiki Lizbona za 2,5 miliona euro, tak komentował to trener Kaczmarek. – Najważniejsze pytanie teraz brzmi: czy Paweł już teraz jest gotowy, żeby ten transfer doszedł do skutku – mówił w rozmowie z „Dziennikiem Bałtyckim”.
W Benfice Dawidowicz grał w rezerwach, nigdy nie doczekał się debiutu w pierwszym zespole. Można powiedzieć, że liga portugalska go zweryfikowała, choć w rezerwach klubu z Lizbony zanotował 70 występów. Zresztą jako zawodnik Benfiki debiutował w reprezentacji Polski (17.11.2015 roku). W 2016 roku został wypożyczony z Benfiki do Bochum. Tam zanotował 17 spotkań w seniorach. Potem swe kroki skierował do Włoch. Najpierw na wypożyczenie do Palermo, gdzie grał w sezonie 2017/18, a potem do Hellasu, gdzie najpierw był wypożyczony, a potem w 2019 roku wykupiony przez Włochów z Lizbony. W Weronie grał siedem lat – do czerwca 2025 roku. Swego czasu nazywany był „Polskim Hummelsem”.
W Hellasie Polak stał się postacią pomnikową – rozegrał 180 spotkań, strzelił cztery bramki i zanotował asystę. Występował też jako kapitan. I choć w ostatnich miesiącach gry we Włoszech spadała na niego spora krytyka, co wpłynęło na to, że nie został tam dłużej, to kiedy po raz ostatni wystąpił w barwach Hellasu, kibice żegali go głośnymi owacjami.
Kontuzje go nie oszczędzały, w kadrze był krytykowany
Pawła Dawidowicza w ostatnich latach nie oszczędzały kontuzje. W sezonie 2024/25 dwukrotnie pauzował – raz z powodu urazu uda, raz z powodu problemów mięśniowych. Rok wcześniej miał aż cztery urazy, przez co opuścił kilka spotkań reprezentacji Polski. W sezonie 2021/22 stracił prawie pół roku przez zerwane więzadła. Według danych na serwisie Transfermarkt.de, „Hiena” miał aż 24 kontuzje od 2016 roku! To dużo. Z pewnością przyhamowały one nieco jego rozwój piłkarski.

Gdyby prześledzić występy Dawidowicza w barwach narodowych, to wielokrotnie był krytykowany. Rozegrał łącznie 17 spotkań z orzełkiem na piersi. Krytyka dotyczyła nie tylko boiskowych wyczynów. Paweł Dawidowicz przed meczem Polska – Mołdawia w czerwcu udzielił kuriozalnej wypowiedzi na temat Roberta Lewandowskiego. – Kibicom nieobecność Roberta się nie podoba. Pewnie niektórym piłkarzom też. Ale ja uważam, że facet pokazał jaja. Na jego miejscu w 88. minucie ostatniego meczu Barcelony złapałbym się za udo, zrobił kwaśną minę, poprosił o zmianę i dzień później wypuścił komunikat, że nabawiłem się kontuzji. A on się w nic takiego nie bawił. Powiedział, jak jest. Udowodnił, że krytykę ma w dupie – powiedział obrońca. Krytykowali go za to m.in. Artur Wichnairek czy Tomasz Hajto.
To Paweł Dawidowicz może dać Rakowowi, a Raków Pawłowi Dawidowiczowi
Wracając do spraw boiskowych. Mimo sporej krytyki, jaka spadała na Dawidowicza oraz tego, że przez ostatnie ponad pół roku nie grał w piłkę, on sporo może dać Rakowowi. Po pierwsze doświadczenie. Mówimy o zawodniku ze 139 występami na boiskach Serie A, 55 w Serie B oraz 34 w Ekstraklasie. Grał też w 2. Bundeslidze czy niższych ligach portugalskich. To będzie z pewnością piłkarz z jednym z najbogatszych CV w całej Ekstraklasie. Z pewnością wzmocni rywalizację w środku defensywy, gdzie Łukasz Tomczyk ma aktualnie do dyspozycji m.in. Zorana Arsenicia, Statosa Svarnasa, Bogdana Racovitana czy Ariela Mosóra. A biorąc pod uwagę, że Raków zagra wiosną również w Europie, to szeroki skład jest w cenie. Atutem Pawła jest też obunożność i to, że doskonale zna system gry z trzema obrońcami.

Dawidowicz przychodzi do Rakowa się odbudować, ale też walczyć o sukcesy. „Medaliki” są w grze o mistrzostwo Polski, zagrają w 1/8 finału Ligi Konferencji. Przychodzi do wielkiego klubu, do znanej marki w Polsce i Europie, a nie do ligowego średniaka. To pewnie też dla reprezentanta Polski miało znaczenie. Ale też to, że Ekstraklasa idzie do przodu i na powroty decyduje się coraz więcej reprezentantów i w ogóle Polaków grających za granicą. Latem do Legii dołączył Kamil Piątkowski, niedawno do Widzewa Bartłomiej Drągowski, a do Korony Mariusz Stępiński. W Polsce dobrze też czuje się rodzina Pawła.
Dziś trudno wywróżyć, kiedy oficjalnie zadebiutuje w Rakowie. Pierwsza taka szansa już 1 lutego w meczu z Wisłą Płock. Pawłowi pozostaje życzyć dużo zdrowia, bo ono z pewnością przyda mu się w odbudowie formy.





![Ależ mecz Interu! Wszystko zaczęło się od gola Zielińskiego [WIDEO]](https://daf17zziboaju.cloudfront.net/wp-content/uploads/2026/01/23213044/piotr-zielinski-390x260.jpg)




