Jarosław Królewski musiał zareagować na te słowa
Jarosław Królewski jest właścicielem Wisły Kraków od grudnia 2022. Od tego czasu dał się poznać jako zwolennik nowoczesnego podejścia do piłki nożnej. Do podejmowania decyzji wykorzystuje m.in. sztuczną inteligencję. Jego metody niejednokrotnie zaskakiwały. Burzę wywołało m.in. zwolnienie Kazimierza Moskala ze stanowiska trenera „Białej Gwiazdy”.

W listopadzie doświadczony szkoleniowiec przejął Wieczystą Kraków. W rozmowie z „TVP Sport” trener beniaminka Betclic 1. Ligi zabrał głos nt. zaawansowanych statystyk i rozbudowanych sztabów szkoleniowych.
– Jestem zdziwiony, bo nie wiem czy jest potrzeba, aż tak mocno iść w tę stronę. Ja wiem, że jest teraz taka tendencja, że do wielu rzeczy przykłada się wagę. Ostatnio miałem okazję porozmawiać z właścicielem na temat tego, jak rozważa się, czy ktoś ma takie liczby, ile pomocnik ma asyst albo napastnik bramek. Jakie to ma znaczenie, czy on będzie miał dwie asysty i jedną bramkę, jeśli zespół będzie wygrywał – powiedział Moskal.
Te słowa sprawiły, że Królewski stracił cierpliwość. W poście opublikowanym na portalu X przyznał, że ma już dość krytyki dotyczącej decyzji ws. Moskala.
– Piłka nożna bez pogłębionych danych to halucynacja. Przez kilka kolejnych lat jeszcze paru trenerów będzie funkcjonować w takim podejściu, ale to nie pcha dyscypliny do przodu. Przeszłość osiągnięć nie może determinować przyszłości. Po prostu. Takie wywiady jak ten szkodziły Wiśle i szkodzą po prostu rozwoju piłki w Polsce. Przez wiele miesięcy się do tego nie odnosiłem – przyjąłem całą krytykę na siebie, ale teraz mówię stop. Trenerzy muszą zrozumieć, że nauka z nimi nie rywalizuje, ale wznosi ich na wyższy poziom, lepszy. Tyle. […] Liczy się proces. Frameworki. Strategia. Wykonawcy: prezesi, trenerzy, piłkarze inni będą się zmieniać. Nadrzędnym celem jest przyszłość klubu, który ma przetrwać nas – napisał.










