Dobry czas za Hurkaczem
Dla polskiego tenisisty był to pierwszy mecz w tegorocznej edycji Australian Open i pierwszy występ od udanego United Cup. Hurkacz przyczynił się do zwycięstwa Polski w całym turnieju, pokonując w decydującym starciu Szwajcara Stana Wawrinkę.
Biorąc pod uwagę ostatnie lata, Australian Open kończyło się dla Hurkacza na różne sposoby. Przed rokiem odpadł bardzo szybko, bo już w drugiej rundzie, natomiast rok wcześniej w bardzo dobrym stylu dotarł do ćwierćfinału.
Hurkacz w drugiej rundzie Australian Open
Pierwszy set pojedynku z wyżej notowanym Belgiem był bardzo wyrównany, a o jego losach zadecydował tie-break. W nim Polak prowadził już 5:3, ale finalnie przegrał 6:8. Mało brakowało, a w drugim secie doszłoby do identycznego rozstrzygnięcia. Hurkacz prowadził w tie-breaku 5:3, Bergs wyrównał do stanu 6:6, ale na szczęście nasz tenisista dopiął swego i tym razem to on triumfował 8:6.
W dwóch kolejnych setach polski tenisista był już praktycznie bezbłędny, a przy tym korzystał ze swojej głównej broni, czyli znakomitego serwisu. Obie partie Hurkacz wygrał po 6:3 i zameldował się w kolejnej rundzie.
Kolejnym rywalem Huberta Hurkacza będzie Amerykanin Ethan Quinn (80. ATP), który niespodziewanie gładko, w trzech setach pokonał Holendra Tallona Griekspoora.
Hubert Hurkacz (55. ATP) – Zizou Bergs (43. ATP) (6)6:7, 7:6(6), 6:3, 6:3








