Marcin Różalski: Jestem hipokrytą. Mogę wrócić do ringu
Marcin Różalski rozważa powrót do walk FOT. MARCIN BRYJA / 400MM.PL /NEWSPIX.PL
Marcin Różalski w lipcu skończy 48 lat, ale możliwe, że jeszcze zobaczymy go w ringu lub klatce. – Jestem hipokrytą – mówi nam „Różal”.
Marcin Różalski to weteran polskich sportów walki. Zaczynał jako kickbokser, a w 2011 roku trafił do MMA, debiutując w KSW. Dużą rozpoznawalność – oprócz charakterystycznego wyglądu, kontrowersyjnych poglądów i wielkiej miłości do zwierząt – dało mu zwycięstwo z Mariuszem Pudzianowskim czy ekspresowa wygrana z Fernando Rodriguesem, gdy w 2017 roku na Stadionie Narodowym znokautował Brazylijczyka po zaledwie 16 sekundach. To wtedy został mistrzem wagi ciężkiej. Nikt szybciej nie zdobył pasa w historii KSW.
Problem w tym, że „Różal” nigdy później nie bronił pasa KSW. Mało tego! Różalski nawet już nie trenował MMA. W ostatnich latach skupił się na treningach stójkowych. Na gali DSF na zasadach K-1 pobił doświadczonego Petera Grahama, a w 2020 r. przegrał z weteranem UFC Joshem Barnettem w boksie na gołe pięści. Dwa lata później uległ w starciu K1 z Errolem „Łamaczem kości” Zimmermanem, a jesienią 2024 roku zremisował z Mariuszem Wachem, też w K1.
Kilka miesięcy temu Różalski nieoczekiwanie wystąpił na gali KSW 113, gdzie w K1 brutalnie pobił go Stipe Bekavac (20-12), doświadczony zawodnik z Chorwacji, rywalizujący w MMA już od 2005 rok. Pieniądze dla Różalskiego poszły na cele charytatywne związane z jego końmi, które potrzebowały wsparcia.
Różalski: Jestem hipokrytą
Różalskiego spotkaliśmy ostatnio na gali KSW 117 na Torwarze, czyli hali, gdzie w przeszłości odniósł kilka efektywnych zwycięstw, m.in z Grahamem.
– Jesteś już emeryturze czy ciągle ciągnie wilka do lasu? – pytamy weterana.
– Marcin Różalski to jest hipokryta, bo po walce z Mariuszem Wachem zakończyłem karierę. Wznowiłem jednak karierę na gali KSW z kilku powodów. Najważniejszym z nich była zbiórka na ziemię dla moich koni. KSW wyciągnęło do mnie rękę, proponując mi walkę, a ja muszę przyznać, że ta walka było mi potrzebna, choć nie poszła po mojej myśli. Złamałem słowo, które dałem, więc teraz nie mam zamiaru już nic fisiować czy mówić o jakiś końcach kariery. Będzie walka do zrobienia, to ją zrobię – oświadczył Różalski, który w lipcu skończy 48 lat.









