Michalczewski przeżył dramat. Sport pomógł
Dariusz Michalczewski to były mistrz świata w boksie. Podczas kariery stoczył 50 zawodowych pojedynków. Przegrał tylko 2. W młodości przeżył jednak rodzinny dramat – w wieku 14 lat stracił ojca, który zmarł na raka. “Tiger” po latach przyznał, że wówczas sport odegrał ważną rolę w jego życiu.
– Boks uratował mi życie, bo wtedy nie było psychologów, a ja po śmierci ojca myślę, że nadawałem się do psychologa. Nikt nie jest przygotowany na śmierć bliskiej osoby, ojca albo matki. Mój tata przez siedem lat chorował, raz był w szpitalu, raz w domu, cierpiał, męczył się, więc wiedziałem, że nie jest zdrowy, ale ten szok, który przeżyłem, jak odszedł, był dla mnie jednak wielki. I dlatego nie tylko boks, ale sport w ogóle, był dla mnie lekarstwem – wyjawił w rozmowie z Interią.
Wspomniał też, jaką rolę odegrała jego matka. – Po śmierci ojca wydało mi się, że jestem już dorosły, bo nie było nade mną tego bata. Mama nie miała na tyle czasu, żeby nas w trójkę ogarnąć, bo mam jeszcze brata i siostrę. Ale z drugiej strony jak moja mama zobaczyła mnie w czasie treningu na podwórku, to ze mnie szydziła. Mówiła: “I ty chcesz być mistrzem? No jak? Która jest godzina? Gdzie ty teraz powinieneś być?”. A powinienem być na treningu i takie słowa były dla mnie najgorsze. Wolałbym pasem dostać na goły tyłek, niż usłyszeć coś takiego i po takiej reprymendzie zawsze byłem bardziej zmotywowany do trenowania – wyznał.
Dziś Michalczewski zajmuje się dziećmi i jest właścicielem firmy. Angażuje się także w różne akcje charytatywne.