HomePiłka nożnaWielka awantura, Myśliwiec bombardujący pięściami i kolejny arbiter „na deskach”. Sędziowie milkną…

Wielka awantura, Myśliwiec bombardujący pięściami i kolejny arbiter „na deskach”. Sędziowie milkną…

Aktualizacja:

Wielką bijatyką zakończył się mecz słupskiej ligi okręgowej Myśliwiec Tuchomie – Kaszubia Studzienice. Próbujący uspokoić zawodników sędzia Ireneusz Jarmulowicz według jednych został uderzony, według innych został bardzo gwałtownie odepchnięty. Bezsporne jest to, że przewrócony wylądował na ziemi i zakończył mecz. Sprawą zajmuje się policja.

Sędzia intencje miał dobre, ale taka interwencja była jego błędem. (Fot. Youtube/Kaszubia Studzienice)

Bijatyka zaczęła się od drobnego nieporozumienia

Awantura zaczęła się od zupełnie przypadkowego i niegroźnego faulu, który piłkarze amatorzy zinterpretowali błędnie i potraktowali rażąco zbyt poważnie. Biegnący do piłki zawodnik Kaszubii Studzienice dostrzegł interweniującego wślizgiem rywala i przeskoczył nad nim, aby go nie kopnąć i samemu nie zostać trafionym. Przeskakując nad nim, jednocześnie nagle zwolnił tempo biegu, co sprawiło, że od tyłu wpadł na niego inny rozpędzony zawodnik Myśliwca Tuchomie.

W taki sposób zaczęła się masowa konfrontacja, która błyskawicznie zamieniła się w wielką przepychankę i bijatykę. Dwóch zawodników Kaszubii zostało uderzonych pięścią w twarz, zawodnik Myśliwca został celowo kopnięty, ucierpiało też paru innych piłkarzy.

Sędzia twierdzi, że po awanturze dostaje setki telefonów

Sędzia Ireneusz Jarmulowicz starał się uspokoić sytuację, ale nieskutecznie. Najpierw próbował gwizdkiem, potem sam wkroczył pomiędzy zawodników i usiłował ich rozdzielić. Na widok interweniującego sędziego do tłumu zawodników zbliżył się mężczyzna w stroju cywilnym, prawdopodobnie kibic lub działacz, który zaskoczył sędziego od tyłu – uderzył go w plecy lub gwałtownie pchnął – w taki sposób, że przewrócił arbitra na murawę.

Napastnik w stroju cywilnym biegnie w kierunku piłkarzy i sędziego, którego za chwilę przewróci. (Fot. Youtube/Kaszubia Studzienice)

Sprawca napaści na sędziego od razu został zatrzymany. Po meczu Ireneusz Jarmulowicz złożył na komisariacie zawiadomienie o popełnieniu przestępstwa. Gdy zadzwoniliśmy do niego w tej sprawie, nie chciał tego komentować.

– Byłem ofiarą przemocy? Ale pan to pięknie ujął. Ja nie będę tego komentował. Nie zamierzam tego komentować. Wie pan co, ja dostaję setki takich telefonów. Nie chcę o tym rozmawiać. Jak ma pan jakieś pytania, to proszę je zadać prezesowi Jarosławowi Boratyńskiemu.

Sędzia asystent idzie w stronę miejsca, w którym mężczyzna w cywilnym stroju przewraca sędziego na ziemię. Po chwili mecz został zakończony. (Fot. Youtube/Kaszubia Studzienice)

Sędzia zakończył mecz, bo poczuł się zagrożony

Jarosław Boratyński to przewodniczący Kolegium Sędziów słupskiego podokręgu Kolegium Sędziów w Gdańsku. On również nie chciał wypowiadać się na temat tego zdarzenia. Nie chciał też komentować faktu, że na terenie Pomorskiego Związku Piłki Nożnej w ostatnim czasie liczba aktów przemocy wobec sędziów się zwiększyła. Potwierdził tylko, że sędzia Jarmulowicz postąpił prawidłowo kończąc mecz w sytuacji, gdy poczuł, że jego bezpieczeństwo jest zagrożone.

– Poza tym, co widać na filmie z tego meczu dostępnym w internecie, nie mam nic do dodania w tej sprawie – stwierdził Boratyński.

Z informacji uzyskanych od świadków tego zdarzenia i osób zajmujących się sprawą wynika, że organizatorzy meczu nie zapewnili jego uczestnikom bezpieczeństwa. Na filmie widać wielką awanturę z udziałem kilkunastu zawodników obu drużyn i dodatkowych osób, ale nie widać ani jednej osoby ze służb porządkowych. Słychać za to, jak kibice na trybunie pytają, gdzie jest policja.

Po meczu zarząd klubu Myśliwiec Tuchomie wydał oświadczenie, w którym zawarł przeprosiny i kilka zdań na temat piłkarza, który pięścią zaatakował rywali: „Mocno chcemy potępić zachowanie naszego zawodnika. Taka sytuacja nigdy nie powinna mieć miejsca i mocno nad tym ubolewamy. Zarząd podjął już konkretne decyzje odnośnie zawieszenia zawodnika”.

Kary za przemoc są skracane za „dobre sprawowanie”…

Niechęć sędziego Ireneusza Jarmulowicza do komentowania napaści fizycznej na niego może mieć związek z tym, jak na przemoc wobec sędziów od wielu lat reagują władze wojewódzkich związków piłki nożnej. To właśnie obawy władz piłkarskich, że utracą poparcie ze strony posiadających mandaty wyborcze i zamieszanych w przemoc klubów, prowadzą do powszechnego przyzwolenia na takie i podobne zachowania, jak w czasie meczu Myśliwiec – Kaszubia.

Podległe władzom piłkarskim komisje dyscyplinarne często odstępują od wymierzenia kar wobec winnych przemocy lub wymierzają kary niedostatecznie wysokie, ledwie symboliczne, po czym wkrótce później skracają je „za dobre sprawowanie”. I tak to trwa od lat, a przemoc się nasila.

Również w Gdańsku sędziowie boją się zgłaszać przemoc

W czasie ostatniego weekendu na terenie Pomorskiego Związku Piłki Nożnej doszło do kilku incydentów, w których poszkodowanymi byli sędziowie. Nie wszystkie incydenty sędziowie opisali w sprawozdaniach – podobnie postępują również niektórzy sędziowie w innych częściach Polski.

– Niestety, taka jest prawda, nie tylko w moim przypadku. Wiem, że inni sędziowie też mieli przykre przygody, których nie opisali, a inni opisali incydenty tylko częściowo lub w wersji bardzo łagodnej… – powiedział nam jeden z sędziów niższych klas.

Nie zgłosiłem tego, bo to nie ma sensu”

Gdy zapytaliśmy go, dlaczego niektórzy sędziowie ukrywają prawdę o przemocy, odpowiedział:

– Nie zgłosiłem tego, co się stało, bo to nie ma sensu. Miałbym same problemy ze strony działaczy, a winni dostaliby taką karę, że potem śmialiby mi się w twarz. Takie sytuacje powtarzają się bardzo często, więc już nie chcę być sędzią. Zamierzam zgłosić rezygnację, ale nie teraz, bo byłoby wiadomo, że to mnie spotkało i że to ja panu zgłosiłem – powiedział nam jeden z sędziów. Nie chcę mieć dodatkowych nieprzyjemności. Może pan o tym napisać, bo chyba warto, byle bez mojego imienia i nazwiska – zaznaczył sędzia.

Drugi sędzia, który padł ofiarą przemocy i tego faktu nie opisał w oficjalnym sprawozdaniu, nie chciał z nami rozmawiać i prosił, żeby nie podawać jego imienia i nazwiska. Stwierdził, że na meczu, który sędziował, nie było kamery, nie ma żadnych dowodów na przemoc i w przypadku wymienienia jego nazwiska publicznie on „wszystkiemu zaprzeczy”.

Przemoc na Pomorzu? „No było tego trochę”…

W sprawie patologicznych sytuacji w meczach organizowanych przez Pomorski Związek Piłki Nożnej zadzwoniliśmy do Tomasza Górecznego, przewodniczącego pomorskiego Kolegium Sędziów. Szef sędziów w tym województwie potwierdził nam, że w ciągu ostatniego tygodnia zdarzyło się kilka incydentów z przemocą wobec sędziów, ale nie chciał podać dokładnej liczby takich zdarzeń.

– No było tego trochę, działo się – stwierdził. Gdy zapytaliśmy, czy w ostatni weekend napaści na sędziów na Pomorzu było więcej niż pięć, powiedział: – Nie, pięciu nie było. Mam nadzieję, że komisja dyscyplinarna podejmie odpowiednie działania, które będą zmierzały do tego, żeby podobne historie nie miały już miejsca.

Z oskarżenia prywatnego lub powództwa cywilnego”…

Zapytaliśmy też, dlaczego sędziowie w Gdańsku nie opisują wszystkich incydentów przemocowych i tłumaczą to tym, że boją się nieprzyjemności ze strony władz piłkarskich i działaczy związku lub klubów.

– To jest słabe, bo przecież jeżeli my jako Kolegium Sędziów dowiadujemy się o tego typu incydentach, to w pierwszej kolejności nakazujemy sędziom złożyć obszerne wyjaśnienia i skonsultować się z komisją dyscyplinarną, aby podjąć właściwe działania. O tych zdarzeniach, które miały miejsce, a które nie zostały zgłoszone przez sędziów, trudno mi coś powiedzieć. Wydaje mi się, że takie incydenty są traktowane przez komisję dyscyplinarną raczej srogo i kluby lub działacze, którzy zachowują się w sposób nieodpowiedni, są karani w sposób adekwatny do winy. Jeśli kara jest za niska, to mamy też pana od etyki, który – jeżeli sędzia sobie życzy – pilnuje sprawy i wtedy składane są zawiadomienia o popełnieniu przestępstwa z oskarżenia prywatnego lub powództwa cywilnego – powiedział nam Tomasz Góreczny.

Rafał Rostkowski

Kategorie:

Przeczytaj więcej

Zobacz więcej ›

Ekspert “przejechał się” po Świątek i Abramowicz. “Najwyższy czas”
Iga Świątek z ważną decyzją. Kibice nie będą zadowoleni!
Aryna Sabalenka górą w Miami! Fatalne informacje dla Igi Świątek
Uznany trener bez ogródek o Świątek. Oto jego rada
Tej osoby brakuje Idze Świątek! Tomasz Smokowski postawił diagnozę
Iga Świątek żegna się z Miami Open! Nieoczekiwana porażka
To koniec wspaniałej przygody! Magda Linette odpadła w ćwierćfinale
Magda Linette idzie jak burza. Polka przed historyczną szansą w Miami!
Iga Świątek idzie jak burza! Awans Polki w Miami Open!
Linette sprawiła sensację! Ależ sukces Polki