Mioduski w ogniu krytyki
„Mioduski. Legia będzie wielka albo będzie Twoja” – taki transparent powiesili kibice Legii w trakcie przegranego spotkania 0:1 z Piastem Gliwice. Złość warszawskich fanów jest zrozumiała, bo po 18 kolejkach Ekstraklasy Legia ma zaledwie 19 punktów i znajduje się w strefie spadkowej.
Wyniki stołecznego klubu jednak nie dziwią, skoro w październiku został zwolniony a Edward Iordanescu, a do tej pory Legia nie ma nowego trenera. Tymczasowym szkoleniowcem został Inaki Astiz, pod którego wodzą Legia nie wygrała żadnego meczu. Wszyscy w Warszawie czekają na Marka Papszuna, architekta sukcesów Rakowa, która ma odmienić oblicze Legii.

Wielu fanów chciałoby odejścia Mioduskiego, choć nie wydaje się to zbyt prawdopodobne. Przynajmniej na razie. A za ile mógłby właściciel Legii sprzedać klub? Ten temat poruszył ostatnio Roman Kołtoń.
— Marek Jóźwiak powiedział mi, że dzisiaj Legia wyceniana jest na 80 mln euro, tyle by chciał Mioduski. Wcześniej podobno chciał grubo ponad 100 mln. Ponad 20 tys. średniej frekwencji, LTC, to jest biznesowa wartość klubu. Na koniec jest tylu inwestorów z USA we Włoszech, w Europie. Trudność zakupu klubu jest związana z jego budżetem, zadłużeniem, możliwościami i majątkiem. Jeśli Marek mi mówi, że wchodzi suma 80 mln euro, to się nie dziwię specjalnie – powiedział Kołtoń w „Meczykach”. A to oznacza, że Legia jest wyceniana na ok. 337,5 mln złotych.
Dla porównania: kilka lat temu Milan został sprzedany amerykańskiemu funduszowi inwestycyjnemu za ok. 1,2 miliarda euro. Natomiast konsorcjum pod przewodnictwem Todda Boehly’ego kupiło Chelsea za ok. pięć miliardów euro
Czytaj też: Legia rzuciła go na pożarcie. Astiz myślał, że będzie to wyglądało zupełnie inaczej










