Andi Zeqiri finalnie z golem
Choć Widzew Łódź błyskawicznie latem zapewnił sobie transfer napastnika, kontraktując Sebastiana Bergiera z GKS-u Katowice, to władze RTS-u podkreślały później konieczność pozyskania jeszcze jednej dziewiątki. Miał to być hitowy transfer, demonstracja możliwości klubu na rynku. Po długich i skomplikowanych negocjacjach w samej końcówce okna do łódzkiej ekipy dołączył Andi Zeqiri, za którego Widzew zapłacił KRC Genk około 2 miliony euro.

Mowa o reprezentancie Szwajcarii i byłym zawodniku chociażby Basel czy Brighton. Jego CV zdecydowanie robi wrażenie, więc transfer ten budził spore nadzieje kibiców. Jego początek przygody w Polsce jest jednak skomplikowany: do tej pory był głównie rezerwowym, który wchodząc z ławki nie pokazywał niczego specjalnego. W piątkowym starciu z Piastem Gliwice otrzymał jednak szansę gry od pierwszej minuty i ją wykorzystał.
W 54. minucie spotkania podwyższył prowadzenie na 2:0 po dośrodkowaniu Bartłomieja Pawłowskiego z rzutu rożnego. Dobrze odnalazł sobie miejsce w polu karnym i precyzyjnym strzałem głową w bliskiej odległości pokonał Placha. Jego debiutanckie trafienie w Ekstraklasie przyszło zatem po dziesięciu występach. Zdaniem Zbigniewa Bońka to ważna wiadomość. — Przebudził się Zeqiri. To dobry prognostyk przed meczem pucharowym – napisał były prezes PZPN na platformie „X”.
We wtorek ekipa Igora Jovićevicia zmierzy się z Pogonią Szczecin w meczu 1/8 finału Pucharu Polski.










