HomePiłka nożnaBorzęcki: Jest źle, coraz gorzej. Thomas Tuchel o krok od utraty pracy

Borzęcki: Jest źle, coraz gorzej. Thomas Tuchel o krok od utraty pracy

Źródło: Własne

Aktualizacja:

Już od kilku tygodni wiadomo, że Thomas Tuchel w lecie przestanie być trenerem Bayernu Monachium. Ale chyba nawet podejmujący tę decyzję działacze nie spodziewali się, że być może zareagować na spiralę nieszczęść będzie trzeba szybciej.

Thomas Tuchel

Thomas Tuchel. Fot. Alfredo Falcone/LaPresse/SIPA USA/PressFocus

Chwila nadziei

Szefowie wciąż aktualnego mistrza Niemiec po porażce 2:3 z VfL Bochum w 22. kolejce postanowili się naradzić i ustalili, że należy podziękować Tuchelowi. Jeszcze nie w tym momencie, jeszcze nie w tym sezonie, ale już przed następnym – jak najbardziej. Kilka dni po wyjazdowym blamażu ogłoszono więc oficjalnie, że z tym szkoleniowcem będą pracowali, ale tylko do końca sezonu. Potem trenowaniem zawodników zajmie się ktoś inny.

Tamta decyzja podziałała w jakiś sposób mobilizująco na zawodników. Być może udało się w ten sposób wpuścić trochę świeżego powietrza do szatni, dać drużynie impuls do lepszej gry. Do piłkarzy mogło w końcu dotrzeć, że wkrótce ich drogi z byłym opiekunem PSG czy Chelsea się rozejdą, a na finiszu sezonu będą grali wyłącznie o swoją przyszłość. W efekcie Bayern wygrał z Lipskiem 2:1, ale już kilka dni później tylko zremisował 2:2 z Freiburgiem. Potem przyszły jednak spektakularne zwycięstwa – 3:0 z Lazio, 8:1 z Mainz i 5:2 z Darmstadt. Można było wówczas uznać, że w głowie piłkarzy coś faktycznie przeskoczyło.

Dramatyczny Klassiker

Seria trzech zwycięstw była jednak złudna i rację mieli ci, którzy zauważali, że te spotkania udało się wygrać w dużej mierze z uwagi na mizerną klasę rywali. Przed tygodniem bowiem Bawarczycy w fatalnym stylu przegrali w hitowym starciu z Borussią Dortmund, a kompletnie zrezygnowany Tuchel po meczu wypalił, że jest już po walce o mistrzostwo i można sobie tym przestać zawracać głowę. I nawet jeśli matematycznie rzeczywiście było wtedy trudno łudzić się, że wyprzedzenie Bayeru Leverkusen jest możliwe, to jednak oburzenie autorytetów w Niemczech było ogromne. Wniosek: trenerowi Bayernu tak po prostu mówić nie wypada.

Kolejny dramat wydarzył się jednak kilka dni później. Monachijczycy udali się do malutkiego Heidenheim na mecz z beniaminkiem, nota bene grającym swój pierwszy w historii sezon na poziomie Bundesligi. Do 50. minuty spotkanie układało się całkiem nieźle – wprawdzie Bayern znów strasznie męczył oko kibica, ale przynajmniej prowadził 2:0. Najpierw trafił niezawodny Harry Kane, kolejno wynik wyśrubował wracający po kontuzji Serge Gnabry. Ale potem było już tylko gorzej. Dużo gorzej.

Oddane mistrzostwo

Piłkarze Franka Schmidta (pracuje w klubie od 2007 roku!) w ciągu minuty zdobyli dwie bramki i doprowadzili do remisu, a w końcówce zadali kolejny cios. Bayern sensacyjnie przegrał więc 2:3 i na sześć kolejek przed końcem ma już 16 punktów straty do lidera z Leverkusen. I nawet jeśli Bayer jest w tym sezonie w fenomenalnej formie, to aż tak wielka strata do tej ekipy po prostu nie przystoi drużynie, która w ostatnich 11 sezonach zdobyła… 11 tytułów mistrzowskich.

Poza tym Bayern Tuchela bije kolejne negatywne rekordy. Po raz pierwszy od 2000 roku zdarzyło mu się przegrać z beniaminkiem. Po raz pierwszy od sezonu 2011/12 z kolei zdarzyło mu się ponieść porażkę w ponad pięciu meczach ligowych. Generalnie bilans Tuchela w roli trenera tej drużyny jest bardzo mizerny – z 51 meczów wygrał zaledwie 32, przegrał aż 13.

Gorszy tylko Klinsmann

Generalnie 50-latek wykręca na razie średnią dokładnie 2 punktów zdobytych w każdym meczu. A to oznacza, że jest drugim najgorzej punktującym szkoleniowcem tego klubu w tym stuleciu. Gorszy wynik osiągnął tylko Juergen Klinsmann (1,95), o innych fachowcach nie wspominając. Zwolnieni przecież w złej atmosferze Niko Kovac (2,26) czy Carlo Ancelotti (2,28) radzili sobie o wiele lepiej, Julian Nagelsmann z kolei – którego Tuchel zastąpił – był w tej kwestii jeszcze skuteczniejszy (2,31).

W Niemczech pojawia się więc coraz więcej głosów sugerujących, że mariaż Bayernu z Tuchelem wcale nie musi trwać do końca sezonu. Gdyby we wtorek w Londynie Bawarczycy znów się zbłaźnili, scenariusz z przedwczesnym zwolnieniem Tuchela trudno wykluczyć. Mistrzostwa kraju już się raczej nie uratuje, ale najzwyczajniej w świecie tkwienie w tak zgnuśniałej i toksycznej atmosferze – a ta niewątpliwie łączy piłkarzy i trenera – jest kompletnie bezcelowe. Zwłaszcza że w takiej formie przewaga 7 punktów nad piątym miejscem, które awansu do LM nie daje, wcale tak bezpieczna być nie musi.

Kategorie:

Przeczytaj więcej

Zobacz więcej ›

Real Madryt podjął decyzję w sprawie przyszłości Joselu!
Nicola Zalewski poznał swoją przyszłość. AS Roma zaczyna działać
Nowy trener Barcelony zdecydował. On jest jego priorytetem transferowym
Lewandowski docenia pracę Probierza w reprezentacji. “Od razu coś poczułem”
Erik ten Hag przed finałowym meczem z Manchesterem City: Teraz jesteśmy silniejsi
Udany koniec Kacpra Kozłowskiego w Vitesse. Dostał prestiżową nagrodę
Olimpijczyk zdziwiony aferą po wizycie kiboli na treningu Arki. “Mocna, męska rozmowa”
Lewandowski pożegnał się z Xavim. Piękne słowa na koniec współpracy
Ikona Jagiellonii odpowiada na zarzuty. “Nikt w Białymstoku na to nie patrzy” [WYWIAD]
Szczegóły odnośnie nowego trenera Bayernu. “Zaufajcie mi, widzę coś w nim”