Górnik Zabrze wzmocnił drugą linię
Żelazną trójką podstawowych środkowych pomocników ekipy Michala Gasparika przez lwią część rundy jesiennej był tercet: Patrik Hellebrand – Jarosław Kubicki – Lukas Ambros. Panowie w większości meczów wyglądali świetnie, bo po prostu się bardzo dobrze uzupełniali. Hellebrand jest jednym z najbardziej kompletnych pomocników Ekstraklasy, bo wnosi wielki wkład także w grę obronną, ale jego największym atutem pozostaje rozgrywanie futbolówki.
Czech w kapitalny sposób wychodzi z pressingu rywali i dyktuje tempo ataku pozycyjnego. Ma ogromny zasięg podań, dzięki czemu w mgnieniu oka może zmienić stronę dokładnym przerzutem. Bardzo trudno jest przewidzieć, gdzie zagra, bo inteligentnym ustawianiem się tworzy sobie multum opcji.
Hellebranda, który zazwyczaj był tym najgłębiej ustawionym pomocnikiem, uzupełnia Jarosław Kubicki w linii. Transfer byłego zawodnika Jagiellonii okazał się całkowitym strzałem w dziesiątkę. Z miejsca wskoczył on do wyjściowego składu i zaczął pokazywać ogromną jakość i doświadczenie na boisku. Najłatwiej go scharakteryzować jako pomocnika „box to box”.
Tercet idealny
Nie ma takiego repertuaru i zasięgu podań jak Hellebrand, nie ma też takiej gracji i elegancji w operowaniu piłką jak on, ale genialnie czyta grę i korzysta ze swojego wybiegania. Potrafi zaskoczyć dobrym kierunkowym przyjęciem i agresywnie doskoczyć do rywala po stracie. Nieźle penetruje pole karne w drugie tempo i tworzy dodatkowe możliwości jako ten niespodziewany zawodnik w pobliżu szesnastki rywala.
Tercet zamyka Lukas Ambros, który jest zdecydowanie tym najbardziej ofensywnym. 21-latek, który niedawno przedłużył umowę z Górnikiem Zabrze do 2029 roku, świetnie odnajduje się w grze między liniami. Często łączy się ze skrzydłowymi czy napastnikiem, wymieniając się pozycjami i odciągając sobie obrońców. Regularnie popisuje się świetnymi kierunkowymi przyjęciami, potrafi grać z rywalem na plecach, jak i odnaleźć sobie miejsce w polu karnym. Choć dalej nie ma ani jednej bramki w tym sezonie Ekstraklasy, to czasami naprawdę niewiele brakowało, by wpisał się na listę strzelców. Wystarczy powiedzieć, że oddał aż 30 strzałów (z czego 16 w polu karnym rywala).
Tercet Hellebrand – Kubicki – Ambros zachwycał w tym sezonie kibiców Górnika Zabrze i to w dużej mierze właśnie dzięki nim Trójkolorowi przez długi czas zajmowali fotel lidera tabeli. Po co zatem zabrzańskiej ekipie dodatkowy pomocnik? Z bardzo prostego względu: drugiej linii Górnika, poza wymienioną trójką, brakuje jakości i doświadczenia.
Michal Gasparik potrzebował większej głębi w pomocy
Na szóstce alternatywą jest 20-letni Bastien Donio, który talent niewątpliwie posiada, ale musi on okrzepnąć i nabrać doświadczenia. Gdy zastępował Hellebranda, różnica w jakości – czy to pod względem rozegrania czy gry w destrukcji – była wielka. Idąc dalej, alternatywy dla Jarosława Kubickiego jako „ósemki” w kadrze Górnika Zabrze do tej pory… po prostu nie było.
Stąd gdy doświadczonego pomocnika zabrakło w trzech ostatnich meczach rundy jesiennej, to Michal Gasparik musiał mocno kombinować. Najpierw postawił na Lukę Zahovicia (nominalnego środkowego napastnika), ale ten eksperyment z meczu z Wisłą Płock (1:1) kompletnie nie wypalił. W kolejnym starciu, z Radomiakiem, trener postanowił zmienić formację na dwójkę środkowych pomocników, tak by duet z Hellebrandem (Ambros był niedostępny) stworzył Goh. To również nie zdało kompletnie egzaminu, a Trójkolorowi przegrali aż 0:4 będąc ekipą kompletnie zdemolowaną w drugiej linii.
W ostatnim meczu z Lechią Gdańsk w zabrzańskiej pomocy zobaczyliśmy Donio, Hellebranda i Goha. Po raz kolejny kibice przekonali się, jak brutalna jest różnica w jakości rezerwowych pomocników Górnika względem tych pierwszoplanowych. Donio został zmieniony już w przerwie, jako pierwszy, a Goh później. Obaj nie pokazali właściwie niczego pozytywnego.
To dlatego Górnik Zabrze stracił lidera
Stąd o ile pierwszy garnitur Górnika Zabrze jeśli mowa o środkowych pomocnikach jest fantastyczny, o tyle rezerwowi są nie tyle półkę, co nawet dwie niżej. Bilans Górnika Zabrze w Ekstraklasie, gdy nie gra swoją nominalną drugą linią, jest druzgocący. To właśnie przez trzy porażki i jeden remis w ostatnich czterech meczach rundy jesiennej zabrzanie stracili fotel lidera na rzecz Wisły Płock.

Dlatego Górnik Zabrze nie mógł wejść w rundę wiosenną bez wzmocnienia środka pomocy. I padło – przynajmniej na papierze – na kogoś idealnego. Lukas Sadilek to nie byle kto, bo mowa o piłkarzu, który zgromadził gigantyczne doświadczenie nie tylko na czeskich boiskach. Rywalizował także w europejskich pucharach, w tym niedawno, bo w sezonie 2024/25, w Lidze Mistrzów.
261 meczów w lidze czeskiej, 6 w Lidze Mistrzów, 8 w Lidze Europy, 2 w Lidze Konferencji, kilkanaście w kwalifikacjach do europejskich pucharów. Nawet jeśli bieżący sezon w Sparcie Praga nie układał się po jego myśli i często był rezerwowym, to poprzednie sezony i cały bagaż doświadczeń jaki zgromadził w karierze, mogą budzić wielki optymizm wśród kibiców Górnika. W teorii wygląda to na ruch jak z Jarosławem Kubickim, gdzie zawodnik po prostu wchodzi do składu i od razu robi swoje, od razu widać jego jakość.
Lukas Sadilek: nowy „box to box”
Najprawdopodobniej Lukas Sadilek wejdzie w najpotrzebniejszą rolę, czyli konkurenta dla Jarosława Kubickiego. Są bowiem piłkarzami o podobnej charakterystyce: pokazującymi się do gry na całym boisku, dobrze czujący się także w bocznych obszarach, polegającymi w dużej mierze na wytrzymałości i motoryce. W sezonie 2024/25 w lidze czeskiej Sadilek nie był tym najbardziej podłączonym pod grę pomocnikiem (tak jak nie będzie nim w Górniku Zabrze, bo to rola dla Hellebranda), ale był tym, który mógł dzięki swojej wszechstronności wchodzić w różne role.

W sezonie 2022/23, jak pokazują zaawansowane statystyki, imponował przede wszystkim wygranymi pojedynkami w ofensywnie. Miał także bardzo dobre dośrodkowanie z głębi pola, jak i współczynnik spodziewanych asyst. Co ważne, Sadilek ma świetnie ułożoną stopę pod wykonywanie stałych fragmentów gry.

Lukas Sadilek podpisał z Górnikiem Zabrze kontrakt obowiązujący do końca czerwca 2029 roku. — Jestem podekscytowany, tym bardziej, że trochę czasu minęło i droga, by trafić do Zabrza była dość długa. Nie mogę się doczekać pierwszego treningu i poznania nowych kolegów … jesienią widziałem wiele meczów Górnika i bardzo fajnie oglądało się tę drużynę, ale też otoczkę i niesamowitych fanów – powiedział już po dołączeniu do zabrzańskiego klubu, cytowany przez oficjalną stronę Trójkolorowych.











