Jovićević mógł pracować w Turcji i Grecji
Widzew Łódź wszedł w ten sezon z Zeljko Sopiciem na ławce trenerskiej. Chorwacki trener miał otrzymać kredyt zaufania i zbudować zespół na swoją modłę po wielu transferach w letnim okienku. Ostatecznie jednak rozczarowujące rezultaty i nieprzekonujący styl gry spowodowały jego zwolnienie – wówczas zaufano Patrykowi Czubakowi, który najpierw był tymczasowym, a potem (przez chwilę) pełnoprawnym trenerem zespołu. I jemu jednak podziękowano, tak by ostatecznie zatrudnić Igora Jovicevicia.

51-letni chorwacki trener ma obiecujące CV jak na trenera klubu Ekstraklasy. Pracował w Karpatach Lwów, NK Celje, Dinamie Zagrzeb, SK Dnipro-1, Szachtarze Donieck, Al-Raed i Łudogorcu. Wygrał mistrzostwo Ukrainy, był uczestnikiem Ligi Mistrzów i Ligi Europy, jak i w sezonie 2024/25 wygrał krajowy tryplet w Bułgarii. Nie dziwi zatem to, że znajdował się na liście życzeń także innych zespołów.
Sam Jovićević przyznał podczas wydarzenia Moneyball, że równie dobrze mógł pracować w innych krajach. Do zaakceptowania oferty RTS-u przekonali go fani. — Miałem oferty z wielu klubów, z Turcji czy Grecji, ale jak zobaczyłem kibiców Widzewa to wiedziałem, że chcę być na tym stadionie. I to jest prawda – mówił Chorwat.
Aktualnie Widzew zajmuje dwunaste miejsce tabeli Ekstraklasy. W niedzielę RTS zagra przed własną publicznością z Koroną Kielce, a następnie na wyjeździe z Piastem Gliwice (28.11).










