Na Superpuchar nie można wejść z elektronicznym biletem
Superpuchar Polski z tego sezonu można podsumować słowem “komedia”. Miesiącami szukano odpowiedniego terminu i finalnie zdecydowano się na początek kwietnia. Później problemem było miejsce rozegrania spotkania. Zgodnie z tradycją to mistrz Polski, czyli Jagiellonia, powinien zorganizować to starcie. PZPN podjął jednak decyzję o przeniesieniu meczu na Stadion Narodowy ze względu na ryzyko bojkotu ze strony Wisły Kraków.
Kibice Jagiellonii nie chcieli bowiem widzieć na swoim stadionie fanów Białej Gwiazdy. Jest to pokłosie konfliktu między grupami kibicowskimi. Wszystko ma być spowodowane niepodpisaniem przez kibiców Wisły porozumienia o nieużywaniu niebezpiecznych przedmiotów wobec fanów innych drużyn.
Wisła Kraków zagroziła, że przy niewpuszczeniu ich kibiców na obiekt zbojkotuje spotkanie. Jarosław Królewski nie wykluczał nawet… wysłania zespołu oldbojów. PZPN nie mógł sobie pozwolić na takie ryzyko, więc podjął decyzję o przeniesieniu organizacji spotkania na Stadion Narodowy. Jak się okazało, nie był to najlepszy ruch.
Na meczu, według doniesień medialnych, znajduje się około dziesięć tysięcy kibiców. Jest to wynik żałosny jak na finał pucharu na takim obiekcie. Obraz nędzy uzupełnia fakt, że na stadion fani… nie mogli wejść z biletem elektronicznym. W 2025 roku jest to coś rzadko spotykanego, więc wielu z kibiców musiało później czekać w długiej kolejce do drukarki.