HomePiłka nożnaJaniak: Jesień Śląska była anomalią? Matematyka daje odpowiedź

Janiak: Jesień Śląska była anomalią? Matematyka daje odpowiedź

Źródło: Własne

Aktualizacja:

W tym roku Śląsk Wrocław wywalczył 10 punktów na 33 możliwe do zdobycia, odniósł tylko dwa zwycięstwa i stopniowo osuwa się w tabeli niżej i niżej, czyli z ekipą trenera Jacka Magiery dzieje się dokładnie to, czego… należało się spodziewać.

Jacek Magiera

Jacek Magiera. Fot. Tomasz Folta / PressFocus

Runda jesienna była dla Śląska pięknym snem, w którym zawodnikom z Wrocławia wychodziło wszystko. Zespół ze stolicy Dolnego Śląska wydawał się nieśmiertelny, nie do zdarcia, jakby dawał lekcje przetrwania całej reszcie ligi. Utrzymać prowadzenie w dziewięciu? Nie ma problemu, udało się z Cracovią. Wytrzymać napór mistrzów kraju i zremisować po kuriozalnym golu z dystansu, jednej z nielicznych okazji? Jasne, udało się z Rakowem Częstochowa. Wybronić karnego przed przerwą i w drugiej połowie przechylić szalę na swoją stroną? Prosimy bardzo, udało się z Radomiakiem.

To nie tak, że piłkarze Śląska grali w pierwszej części sezonu źle, ale na pewno nie grali najlepiej w Ekstraklasie, jak wskazywałaby tabela. Po prostu w tym okresie los im wyjątkowo sprzyjał. Ujmując to inaczej – jeśli kanapka z dżemem wypadała im z rąk, zawsze lądowała na podłodze nieposmarowaną stroną. Tyle że nie da się tak w nieskończoność.

WYNIK PONAD STAN

Ocenę rundy jesiennej Śląska utrudniał powszechny mit, że tabela nie kłamie. Zawsze wygrywa lepszy i koniec! Ale to nieprawda. W piłce nożnej ze względu na niewielką liczbę punktów decydujących o wynikach często decyduje przypadek, bo jeden błąd waży znacznie więcej niż w siatkówce czy koszykówce. W związku z tym nawet na przestrzeni kilku miesięcy zespół z różnych powodów może notować lepsze rezultaty niż powinien, biorąc pod uwagę grę. Tymi powodami mogą być choćby niesamowicie skuteczny napastnik czy nieprawdopodobnie broniący bramkarz.

I tak było ze Śląskiem. Tabela punktów oczekiwanych, które są zliczane na podstawie oczekiwanych goli, jesienią drużyna z Wrocławia zdobyła ponad 15 punktów więcej niż powinna, uwzględniając co umiała stworzyć i na co pozwalała rywalom. Najwięcej w lidze. Według danych EkstraStats ekipa Magiery absolutnie nie powinna wygrać z Lechem Poznań, Widzewem Łódź, Pogonią Szczecin, Wartą Poznań, ŁKS-em Łódź, Rakowem Częstochowa czy Cracovią, a wygrała.

Wygrała, bo Erik Exposito nagle stał się nieprzeciętnie skuteczny (w tym momencie ma 16 goli z xG 9,2, jeszcze nie ma statystyk z porażki z Ruchem Chorzów) i Rafał Leszczyński prezentował się najlepiej w karierze, będąc najlepszym golkiperem w stawcie pod względem bramek „uratowanych” (wciąż według danych WyScout). Oczywiście w uproszczeniu, bo np. formą błyszczał również Piotr Samiec-Talar.

Zgodnie z algorytmem Śląsk powinien być gdzieś w środku tabeli. Pozycja lidera była wynikiem zdecydowanie ponad stan.

REGRESJA DO ŚREDNIEJ

I w tym momencie na scenę wchodzi matematyka ze zjawiskiem regresji do średniej. Zgodnie z definicja to zjawisko polegające na tym, że w czasie dokonywania dwóch pomiarów w tej samej grupie w pewnym odstępie czasu, skrajne wyniki w pierwszym pomiarze wykazują tendencję do tego, by w drugim osiągnąć wyniki bliższe średniej niż osiągnęły w pierwszym pomiarze.

Co to znaczy po ludzku w przypadku Śląska? Że jeżeli w pierwszej rundzie zawodnicy z Wrocławia wykorzystywali sytuacje, których przeciętny piłkarz nie wykorzystuje (na tym polega metoda xG), w drugiej powinni zacząć marnować takie, które przeciętny piłkarz wykorzystuje. I to samo w defensywie – jeśli rywale marnowali świetne szanse, to teraz powinni finalizować słabe czy przeciętne.

Tak wynikałoby ze statystyki i dokładnie to oglądamy wiosną. W 2024 roku Śląsk odniósł ledwie dwa zwycięstwa, a zasłużył na przynajmniej cztery – z Pogonią, Stalą Mielec, Puszczą Niepołomice i Górnikiem Zabrze, a prawdopodobnie również z Ruchem Chorzów (nie ma jeszcze dostępnych dokładnych danych).

Podręcznikowa regresja do średniej, która prędzej czy później musiała nastąpić. Dobitnie pokazuje to również tabela punktów oczekiwanych – przed 30. kolejką ekipa ze stolicy Dolnego Śląska była już szósta i miała „tylko” niecałe 10 punktów na plusie. Biorąc pod uwagę, co zawodnicy Magiery partolili z Niebieskimi (by przywołać sytuacje Patryka Klimali czy Jehora Macenki), pewnie po tej serii będą jeszcze bliżej zera.

ANOMALIA

Jesień była anomalią. Nie umniejszając dobrej pracy Magiery i zespołu, Śląsk w kilka tygodni nie zmienił się z ekipy, która ledwo, ledwo utrzymała się w lidze w sezonie 2022/23, w maszynę, która rozniesie Ekstraklasę w sezonie 2023/24. Bezapelacyjnie nastąpił progres, nawet gdyby WKS finiszował na szóstym miejscu, wskazywanym przed ostatnią kolejką przez tabelę punktów oczekiwanych. Po prostu – rozegra kapitalny rok, jeżeli uwzględnimy, z jakiego miejsca startował.

– Doceniajmy to, co mamy. Spotykam się na mieście z sytuacjami, że kibice podchodzą do mnie i mówią “słabo”. Słabo? Przecież jest świetnie. Do końca sezonu będziemy walczyć o mistrzostwo Polski. To jest słabo? – dlatego można zrozumieć niezadowolenie Magiery, wyrażone na konferencji prasowej po remisie z Legią.

Śląsk rok temu był 15. drużyną w Ekstraklasie i w związku z tym to, co osiągnął w obecnym, nawet gdyby nie awansował do eliminacji europejskich pucharów, jest świetnym wynikiem. 

– W związku z tym, że siły są mniej więcej równe, relatywnie łatwo osiągnąć dobry rezultat, jednocześnie będący wynikiem ponad rzeczywisty potencjał zespołu. Kwestia przypadku, dobrej formy tego czy innego zawodnika. I problem pojawia się wówczas, kiedy ktoś ten wynik uznaje za normę, a gdy następuje powrót do rzeczywistej normy, ocenia się to jako regres i grę poniżej oczekiwań. W uproszczeniu – Ekstraklasa jest na tyle zrównoważona, że zajmowanie przez kilka kolejek czwartego miejsca niewiele znaczy. I jeżeli ktoś jednak myśli, że to odzwierciedla faktyczny potencjał, jest zwyczajnie naiwny – tłumaczył doktor Szczepan Kościółek z Uniwersytetu Jagiellońskiego, zajmujący się ekonomią sportu.

Z tego powodu w najbliższych tygodniach kluczowym zadaniem dla całego środowiska Śląska – od władz po kibiców – będzie pogodzenie się z tym, że jesień była anomalią i nie wolno uznawać osiąganych w tym czasie wyników za rzeczywisty poziom zespołu. To pogodzenie się jest potrzebne, by Magiera względnie spokojnie mógł dalej rozwijać drużynę, bo tego rozwoju nie powinno się podważać. Progres nie nastąpił tak duży, jak mogłoby się wydawać we Wrocławiu kilka miesięcy temu, ale nastąpił i to mimo wszystko znaczący.

Kategorie:

Przeczytaj więcej

Zobacz więcej ›

Erik ten Hag przed finałowym meczem z Manchesterem City: Teraz jesteśmy silniejsi
Udany koniec Kacpra Kozłowskiego w Vitesse. Dostał prestiżową nagrodę
Olimpijczyk zdziwiony aferą po wizycie kiboli na treningu Arki. “Mocna, męska rozmowa”
Lewandowski pożegnał się z Xavim. Piękne słowa na koniec współpracy
Ikona Jagiellonii odpowiada na zarzuty. “Nikt w Białymstoku na to nie patrzy” [WYWIAD]
Szczegóły odnośnie nowego trenera Bayernu. “Zaufajcie mi, widzę coś w nim”
Koncert Girony na koniec sezonu! Dowbyk ucieka Lewandowskiemu
Co z najlepszymi piłkarzami Wisły Kraków? Jarosław Królewski wyjaśnia
Real Madryt szykował coś specjalnego na pożegnanie Kroosa, ale piłkarz… odmówił
Adam Buksa się nie zatrzymuje! 16. bramka Polaka w tym sezonie Super Lig [WIDEO]