W meczu tej samej grupy A1, w której w Lidze Narodów Polska grała z Portugalią, w Zagrzebiu zmierzyły się Chorwacja ze Szkocją. Gdy sędzia techniczny Marcel Birsan podniósł tablicę ogłaszając, że arbiter główny Istvan Kovacs postanowił przedłużyć spotkanie o co najmniej cztery minuty, gospodarze prowadzili 2:1. W czasie doliczonym zdarzyły się kolejne przerwy, więc gra trwała dłużej.
Całe szczęście, sędziów i Chorwacji, że był VAR
W piątej doliczonej minucie, czyli pozornie już po czasie, Szkoci nadal dążyli do wyrównania. Po zagraniu Kenny’ego McLeana piłka najpierw odbiła się kilka razy kozłem i potoczyła w kierunku bramki Chorwatów. Tuż przed linią pola bramkowego ruszyli do niej Che Adams i Kristijan Jakić. Minimalnie szybszy był Szkot. Adams dotknął piłkę, ale zbyt słabo. Jakić wybił mu ją spod stóp, ale… skierował piłkę do bramki własnej drużyny. Gdyby gol został zaliczony, byłoby 2:2.
Sędzia Istvan Kovacs, jeden z najlepszych sędziów UEFA, początkowo zamierzał uznać bramkę, ponieważ sędzia asystent George Florin Neacsu nie podniósł chorągiewki. Tymczasem pracował zespół VAR. Sędziowie wideo, Holender Dennis Johan Higler i Rumun Constantin Sebastian Colțescu, po analizie powtórek przekazali Kovacsowi, że tego gola należy anulować, ponieważ był spalony. Jak to możliwe, skoro bramka była samobójcza?
Adams wziął udział w grze, zagrał i wpływał
Zgodnie z „Przepisami gry”, artykułem 11 pod tytułem „Spalony”, zawodnik będący w momencie podania na pozycji spalonej powinien zostać uznany za spalonego na przykład wtedy, gdy jego postępowanie może zostać zakwalifikowane jako „branie udziału w grze poprzez zagranie lub dotknięcie piłki podanej lub dotkniętej przez współpartnera” lub uznane za „ewidentną próbę zagrania piłki, która znajduje się blisko, gdy próba ta ma wpływ na przeciwnika”. Adams ewidentnie tak właśnie postąpił i dlatego Neacsu powinien był podnieść chorągiewkę. Sędzia asystent nie zrobił tego, więc Kovacs skorzystał z informacji od VAR. Ostatecznie bramka słusznie została anulowana i Chorwacja wygrała to spotkanie 2:1.
Co to ma wspólnego z golem Bednarka dla Portugalii?
Jak ta sytuacja ma się do bramki na 1:3 w meczu Polska – Portugalia, która padła po samobójczym trafieniu Jana Bednarka? Otóż, była to sytuacja bardzo podobna, lecz z jedną drobną, choć znaczącą różnicą.
Gdyby w momencie dośrodkowania piłki przez Nuno Mendesa, Diogo Jota był na pozycji spalonej, a następnie próbowałby zagrać piłkę lub wpływałby na Bednarka, to wtedy jego gol samobójczy zostałby anulowany z powodu spalonego. Tyle że Jota nie był na pozycji spalonej.