HomePiłka nożnaRusza walka o Superpuchar Hiszpanii. Ale… dlaczego w Arabii Saudyjskiej?

Rusza walka o Superpuchar Hiszpanii. Ale… dlaczego w Arabii Saudyjskiej?

Źródło: KS/El Confidencial/RFEF

Aktualizacja:

Tak jak w ostatnich latach, na początku roku kalendarzowego czołowego ekipy z LaLiga rozpoczynają walkę o Superpuchar Hiszpanii. Ale dlaczego rywalizacja nie toczy się właśnie w Hiszpanii, ale Arabii Saudyjskiej? Odpowiedź nie jest zaskoczeniem, choć ma kilka wątków pobocznych.

Superpuchar Hiszpanii

RFEF

RFEF – Arabia Saudyjska, czyli aspekt finansowy

Decyzja Królewskiej Hiszpańskiej Federacji Piłkarskiej (RFEF) o przeniesieniu rozgrywek Superpucharu do Arabii Saudyjskiej w 2019 roku była swoistym trzęsieniem ziemi. Wcześniej walka o trofeum obejmowała dwumecz rozgrywany w sierpniowym upale na stadionach mistrza i zdobywcy pucharu. Od 2019 roku jest to format „Final Four”, rozgrywany w środku zimy na Bliskim Wschodzie.

Podstawową motywacją, która skusiła władze hiszpańskiej federacji do wyboru tej destynacji była desperacka potrzeba monetyzacji produktu, który w swojej tradycyjnej formie tracił na znaczeniu. Superpuchar w formacie letniego dwumeczu generował ograniczone przychody, a terminy kolidowały z przygotowaniami do sezonu i tournée komercyjnymi klubów.

W 2019 roku RFEF podpisała kontrakt, który zagwarantował hiszpańskiej piłce gigantyczny zastrzyk gotówki. Umowa, przedłużona później do 2029 roku, opiewa na kwotę około 40 milionów euro rocznie za samą organizację turnieju w Arabii Saudyjskiej. W perspektywie dekady oznacza to przychód na poziomie 400 milionów euro.

Kontrowersje dotyczące podziału środków

Struktura podziału tych środków jest jednak przedmiotem największych kontrowersji. System wypłat nie jest oparty wyłącznie na wyniku sportowym, lecz na „historycznym znaczeniu” i wartości medialnej klubów.

Real Madryt i FC Barcelona otrzymują stałą kwotę gwarantowaną w wysokości ok. 6 milionów euro za sam udział w turnieju. Jest to swoista opłata za „pojawienie się”, bez której organizatorzy saudyjscy nie byliby zainteresowani umową. Triumfator turnieju wraca do Hiszpanii z łączną kwotą sięgającą 8 milionów euro, natomiast pozostałe kluby otrzymują zdecydowanie niższe kwoty, często poniżej 1 miliona euro (chyba, że wynegocjują specjalne warunki).

W 2020 roku Walencja publicznie protestowała przeciwko temu systemowi, nazywając go dyskryminującym. Ówczesny prezes RFEF Luis Rubiales bronił jednak tego modelu, argumentując, że obecność Realu i Barcelony jest „lokomotywą”, która ciągnie cały turniej, a bez ich udziału wartość praw telewizyjnych i sponsorskich byłaby znikoma.

Rubiales podkreślał również, że znaczna część zysków federacji (ok. 20-30 mln euro) jest redystrybuowana do „futbolu skromnego” – czyli niższych lig i futbolu amatorskiego. Powstała więc paradoksalna sytuacja, w której przetrwanie małych klubów z hiszpańskiej prowincji uzależnione jest od petrodolarów zarobionych przez gigantów w Rijadzie.

„Tajemnicza” rola Gerarda Pique

Kulisy hiszpańsko-saudyjskich negocjacji zostały ujawnione w 2022 roku przez dziennik „El Confidencial” w ramach tzw. „Supercopa Files”. Okazało się, że kluczowym pośrednikiem w transakcji była firma Kosmos, należąca do ówczesnego kapitana FC Barcelony, Gerarda Pique.

Do przestrzeni publicznej wyciekły nagrania audio z rozmów między Pique a Rubialesem. W jednej z nich były obrońca Barcy instruował prezesa federacji, jak zmusić Real Madryt do zgody na wyjazd. – Dostaną 8 milionów, to się zgodzą. Damy im 8, Barcelonie 8, a pozostałym po 2 i 1. Zostanie 6 baniek dla federacji – mówił.

El Confidencial

Firma Kosmos zagwarantowała sobie prowizję w wysokości 4 milionów euro za każdą edycję turnieju, płatną bezpośrednio przez saudyjską spółkę Sela Sport. Łącznie daje to 24 miliony euro prowizji za sześcioletni okres. Fakt, że czynny zawodnik czerpał bezpośrednie korzyści majątkowe z organizacji turnieju, w którym sam rywalizował, stworzył gigantyczny konflikt interesów.

Prokuratura antykorupcyjna w Hiszpanii wszczęła śledztwo w sprawie domniemanej korupcji i niewłaściwego zarządzania w RFEF, a sędzia zablokował jedno z kont bankowych firmy Kosmos. Rubiales bronił się, twierdząc, że federacja nie płaciła Pique ani euro (prowizję pokrywali Saudyjczycy).

Dlaczego format „Final Four”?

Wprowadzenie formatu „Final Four” (cztery drużyny: mistrz, wicemistrz i finaliści pucharu) w 2020 roku nie było podyktowane chęcią uatrakcyjnienia rywalizacji sportowej, lecz zimną kalkulacją biznesową. Saudyjczycy płacą za produkt premium, którym jest El Clasico.

W tradycyjnym systemie (mistrz vs zdobywca pucharu) istniało wysokie ryzyko statystyczne, że w danym roku żaden z tych dwóch klubów nie zakwalifikuje się do Superpucharu (np. gdyby ligę wygrało Atletico, a puchar Betis). Dla organizatora w Rijadzie byłaby to katastrofa marketingowa.

Rozszerzenie stawki do czterech zespołów zdecydowanie zwiększa prawdopodobieństwo udziału obu gigantów. Nawet jeśli Real lub Barca nie wygrają ligi ani pucharu, często zajmują drugie miejsce w lidze, co w nowym formacie daje im „dziką kartę” na wyjazd do Arabii.

Wikipedia

W innych krajach również stawiają na Bliski Wschód

Pionierem rozwiązania w postaci „eksportowania” swojego Superpucharu była jednak Lega Serie A. Już w 1993 roku Milan i Torino zagrały o trofeum w Waszyngtonie. W 2002 roku, za czasów rządów Muammara Kaddafiego (którego syn był udziałowcem Juventusu), mecz odbył się w Trypolisie w Libii. W kolejnych latach Superpuchar gościł w Nowym Jorku (2003), Pekinie (2009, 2011, 2012), Dausze (2014, 2016) czy Szanghaju (2015), Dżuddzie (2018). Od 2022 roku nieprzerwanie ma on miejsce w Rijadzie, a od 2023 roku również stosowany jest format „Final Four”.

Francuski Trophée des Champions wędruje po różnych krajach nieprzerwanie od 2009 roku. Mecz ten rozgrywano już w Kanadzie, Tunezji, Maroku, USA, Gabonie, Chinach, Austrii czy Izraelu. W przeciwieństwie do Hiszpanów, Francuzi często zmieniali lokalizację, traktując to jako narzędzie promocji Ligue 1 na różnych rynkach, a nie tylko jako maszynkę do zarabiania pieniędzy w jednym miejscu. Ostatnie edycje pokazują jednak zwrot ku Zatoce Perskiej. Edycja 2024/2025 odbyła się w Katarze (Doha), a kolejna planowana jest w Kuwejcie.

Głośnym echem odbił się natomiast przypadek Superpucharu Turcji z grudnia 2023 roku. Mecz pomiędzy Galatasaray a Fenerbahce miał się odbyć w Rijadzie, ale finalnie został odwołany dosłownie minuty przed planowanym rozpoczęciem.

Przyczyną był konflikt o symbolikę narodową. Tureckie kluby chciały uczcić 100-lecie Republiki Turcji, wychodząc na rozgrzewkę w koszulkach z wizerunkiem Mustafy Kemala Atatürka oraz wywieszając baner z jego słynnym cytatem: „Pokój w domu, pokój na świecie”. Saudyjskie władze kategorycznie odmówiły, powołując się na regulaminy FIFA zakazujące manifestacji politycznych (oraz własną niechęć do świeckiej symboliki Atatürka). Obie tureckie drużyny solidarnie odmówiły gry i wróciły do Stambułu, gdzie zostały powitane przez tłumy jak bohaterowie narodowi.

Kategorie:

Przeczytaj więcej

Zobacz więcej ›

Kolejny klub chce Sebastiana Szymańskiego! Nie tylko Stade Rennes
Reprezentant Polski dostał zielone światło na transfer. To koniec
Legia zagra pierwszy mecz pod wodzą Papszuna! Rywalem pierwszoligowiec
OFICJALNIE: pomocnik opuszcza Górnika Zabrze. Zagra w Azji
Slisz wyjaśnia. Dlatego zdecydował się na powrót do Europy!
Jan Ziółkowski robi furorę w Serie A. Pod tym względem nie ma sobie równych!
Robert Lewandowski w nowej roli. Hiszpanie są przekonani!
Górnik Zabrze idzie za ciosem. Kolejny transfer na ostatniej prostej!
Uwaga, zmiana! Wtedy Polacy zagrają kolejny mecz na Kings League!
Widzew Łódź chce pomocnika z Ligi Europy! Oferta na stole