HomePiłka nożnaBorzęcki: Koniec sezonu, koniec z Bundesligą? Trudna sytuacja Roberta Gumnego

Borzęcki: Koniec sezonu, koniec z Bundesligą? Trudna sytuacja Roberta Gumnego

Źródło: Własne

Aktualizacja:

Pechowe zerwanie więzadeł w kolanie oznacza koniec sezonu dla Roberta Gumnego. A kto wie – może nawet koniec przygody z Bundesligą.

Robert Gumny

Robert Gumny. Fot. Andrew SURMA/SIPA USA/PressFocus

Nikła konkurencja na starcie

Gdy w lecie 2020 roku Gumny przenosił się z Lecha Poznań do Augsburga, można było wiązać z tym ruchem ogromne nadzieje. Już kilka miesięcy wcześniej młody obrońca był blisko przenosin do Borussii Moenchengladbach, ale wówczas na przeszkodzie stanęły problemy zdrowotne. Może jednak nawet Augsburg wyglądał na rozsądniejszą opcję – gra w tym zespole nie generuje takiej presji, konkurencja nie jest tak wymagająca, można się na spokojnie przystosować do zupełnie innej intensywności gry i nauczyć Bundesligi. Zwłaszcza że w momencie przeprowadzki „Guma” miał naprawdę lichą konkurencję w walce o skład – w klubie był tylko jeden prawy obrońca, 24-letni wówczas Raphael Framberger, który zresztą poziomem zawsze odstawał od ligi niemieckiej. Poza tym trener mógł jeszcze stawiać na doświadczonego Daniela Caligiuriego, ale raz że był to już gracz w zaawansowanym wieku, a dwa – przez całą karierę grający raczej głównie jako skrzydłowy lub jako wahadłowy.

Można było więc spodziewać się, że nawet jeśli w pierwszych miesiącach po transferze Gumny napotka kilka problemów, to z czasem wygra rywalizację o miejsce w jedenastce. Ekscytacja jego potencjałem była przecież w pełni uzasadniona – mówiliśmy o nowocześnie grającym bocznym defensorze, szybkim, sprawnym z piłką przy nodze, wyróżniającym się ogromną ochotą do wspomagania kolegów w poczynaniach ofensywnych.

Deficyt ofensywny

W pierwszym sezonie gry dla Augsburga Gumny wprawdzie zagrał w 24 meczach, ale na murawie spędził zaledwie 1371 minut. Zaledwie – bo to daje średnio 57 minut na każde spotkanie. W kolejnej edycji rozgrywek było już znacznie lepiej, gdyż w 28 występach udało się zgromadzić 2277 minut, a jeszcze w kolejnej – 2014 w 29 starciach. Generalnie więc bilans 25-letniego poznaniaka w ekipie z WWK-Arena to już 99 spotkań, na co składają się 94 rozegrane w ramach rozgrywek ligowych i 5 w Pucharze Niemiec. I tak jak ta liczba wygląda jeszcze imponująco, tak ta opisująca jego dokonania w ofensywnie trochę zmienia perspektywę – Gumny ma w dorobku tylko 2 gole i 3 asysty.

Można oczywiście powiedzieć, że jako obrońca nie jest od strzelania goli i ich wypracowania. I oczywiście jest w tym cząstka racji. Te statystyki dobrze jednak oddają to, co było widać przez te lata na boisku. Gumny wykazywał niewielką inicjatywę w ataku, brakowało w jego poczynaniach pazura i odwagi. Linię środkową przekraczał na ogół niechętnie, a jak już to robił, to rzadko kiedy dawał konkrety. Miewał też problem – zwłaszcza na początku przygody z klubem – z powrotem na swoją pozycję. Nawet jeśli zagalopował się pod szesnastkę przeciwnika, brakowało mu determinacji i dynamiki, by wrócić pod własne pole karne i przeszkodzić rywalowi w budowaniu akcji.

Rzucany po pozycjach

Trudno po tych już ponad trzech latach w Augsburgu wskazać elementy piłkarskiego rzemiosła, w których Gumny się w tym czasie rozwinął. Niezmiennie wyglądał blado w ofensywie, a można by to jeszcze zrozumieć, gdyby rekompensował to znakomitą grą w defensywie. Ale i tu pojawiały się spore braki. Popełniał dużo błędów indywidualnych, często gubił krycie, brakowało w jego grze agresji i zadziorności, ma też w swoim dorobku wiele wpadek związanych z kiepskim ustawianiem się.

Klub dość mocno wierzył w ostatnich latach w wychowanka Lecha i niechętnie wzmacniał akurat prawą stronę defensywy. 25-latek długo czekał na godnego rywala, zresztą w międzyczasie rzucano go notorycznie po pozycjach – grywał na flankach, na wahadłach, nawet jako pół-prawy środkowy obrońca w trójce z tyłu. Poważnego kandydata dorzucono do zespołu dopiero wraz z początkiem tego sezonu. I dopiero obecność w drużynie Szwajcara pokazała, jak wiele brakuje Gumnemu do tego, by pokazywać jakość na poziomie Bundesligi. Właściwie w każdym elemencie wypożyczony z Fulham zawodnik go przewyższał, tracąc miejsce w składzie tylko wtedy, gdy zmagał się z drobną kontuzją. Teraz jednak ta niestety przydarzyła się Polakowi – a na dodatek bardzo poważna, wykluczająca go z gry na kilka miesięcy.

Niepewna przyszłość

Kontrakt Gumnego łączy go z Augsburgiem do 2025 roku. Do zdrowia wróci prawdopodobnie w rundzie jesiennej kolejnego sezonu i skoro już teraz miał malutkie szanse na grę i właściwie nie korzystał z niego trener Jess Thorup (jeden 16-minutowy występ w ostatnich 9 spotkaniach), to tym trudniej będzie mu o to po tak długiej przerwie. Poza tym tak po prostu nie ma argumentów za tym, by wciąż w niego inwestować. Nie rozwinął się jako piłkarz od kilku lat. Wciąż popełniał te same błędy w defensywie, wciąż brakowało go w ataku.

Trudno więc sobie wyobrazić, by po powrocie do zdrowia 26-latek jeszcze wtedy miał jeszcze okazję pograć w Bundeslidze. Droga do regularnych występów w Augsburgu będzie raczej zamknięta, nie ma też punktów zaczepienia, z których potencjalnie mógłby skorzystać inny zespół z tego poziomu rozgrywkowego i namówić go na grę u siebie. Miesiące po powrocie do zdrowia Gumny poświęci więc najpewniej na odbudowę formy głównie w trakcie dni treningowych, a potem będzie musiał przygotować się na zmianę barw. Augsburg bez niego na boisku rośnie z miesiąca na miesiąc, może nawet wywalczy sobie awans do europejskich pucharów. I wszystko wskazuje na to, że nie będzie wiązał swojej przyszłości z wychowankiem Lecha.

Kategorie:

Przeczytaj więcej

Zobacz więcej ›

Tymoteusz Puchacz bliski zmiany klubu. Jest wielu zainteresowanych
Gwiazdor Liverpoolu może odejść z klubu!
Nie wiadomo czy zdobędą mistrzostwo. Jednak już planują letnie transfery
Zespół z Bundesligi dał siedem milionów euro za reprezentanta Polski. Klub podjął decyzję
PSG zamierza wzmocnić cztery pozycje! Mocne nazwisko na liście
Poznaliśmy króla strzelców La Ligi? Wielki pech kontrkandydata
Kto będzie asystentem Flicka w Barcelonie? Dobrze znane nazwisko
Drugi ROAST przed Clout MMA 5 – kiedy i gdzie obejrzeć?
Koniec opery mydlanej, padło “here we go”. Znamy trenera Bayernu
Xavi z jasnym przekazem: Chciałbym pewnego dnia tu wrócić