Real dał się zaskoczyć Valencii
Real Madryt starał się pójść za ciosem po awansie do finału Pucharu Króla. W sobotę na Santiago Bernabeu przyjechała Valencia, która wciąż walczy o ligowy byt. Gospodarze mogli otworzyć wynik meczu już w 13. minucie. Kontrowersyjną decyzję podjął sędzia Guillermo Cuadra Fernandez. Po interwencji systemu VAR uznał, że Kylian Mbappe był faulowany w polu karnym rywala. “Jedenastki” nie wykorzystał jednak Vinicius. Jego strzał z łatwością obronił Giorgi Mamardaszwili.
Nie był to jednak koniec złych informacji dla mistrzów Hiszpanii. Dwie minuty później debiutujący w bramce Realu Fran Gonzalez musiał wyciągać piłkę do siatki. Po stałym fragmencie gry 19-latka pokonał Mouctar Diakhaby.
W 21. minucie obrońca mógł zostać antybohaterem swojego zespołu. 28-latek przypadkowo pokonał własnego bramkarza. Gracz Valencii może jednak mówić o szczęściu, ponieważ okazało się, że Kylian Mbappe był na pozycji spalonej. Pod koniec pierwszej połowy podopieczni Carlo Ancelottiego wreszcie podkręcili tempo. Groźne sytuacje tworzył sobie Mbappe, Jude Bellingham i Brahim Diaz, którego strzał obronił Mamardaszwili. Do przerwy pachniało prawdziwą niespodzianką, co nie podobało się kibicom Realu, którzy wygwizdali swoich ulubieńców.
Real Madryt pokonany
Od początku drugiej połowy madrytczycy wzięli się za odrabianie strat. Dopięli swego już w 50. minucie. Po rzucie rożnym wykonywanym przez Lukę Modricia Jude Bellingham zgrał do Viniciusa, który zmazał plamę po spudłowanym rzucie karnym.
15 minut później piłkarze z Estadio Mestalla mogli odzyskać prowadzenie. Po przypadkowym uderzeniu głową Diakhaby’ego Fran Gonzalez musiał ratować swój zespół przed utratą gola. Na tę akcję odpowiedział Mbappe, który oddał groźny strzał po centrze Frana Garcii. Francuz zaliczył też kluczowe podanie przy strzale Fede Valverde z bliskiej odległości. Na posterunku był jednak gruziński golkiper, który popisał się fenomenalną interwencją.
Mijały kolejne minuty, a Real wciąż nie potrafił zdobyć drugiej bramki. W 76. minucie gospodarze domagali się odgwizdania kolejnej jedenastki po rzekomym zagraniu ręką jednego z obrońców, lecz Cuadra Fernandez nie chciał o tym słyszeć.
Gdy już wydawało się, że mecz zakończy się remisem 1:1, Valencia wyprowadziła zabójczą kontrę. Po podaniu Rafy Mira do siatki trafił Hugo Duro. Królewscy próbowali doprowadzić do wyrównania, ale zabrakło im czasu. Tym samym Los Blancos wciąż mają trzy punkty straty do Barcelony, która może powiększyć swoją przewagę nad odwiecznymi rywalami już w sobotę. Blaugrana mierzy się z Realem Betis.