PŚ w Sapporo. Tylko osiem punktów w sobotę, dramatyczny wynik
PŚ w Sapporo to zmagania, w których w tym roku bierze udział pięciu reprezentantów Polski – Kacper Tomasiak, Maciej Kot, Dawid Kubacki, Aleksander Zniszczoł i Klemens Joniak. W sobotnim konkursie zapunktowało tylko dwóch z nich – Dawid Kubacki (26. miejsce) i Maciej Kot (28. miejsce). Poza finałem znalazł się nieoczekiwanie Kacper Tomasiak. Łącznie Polacy zdobyli tylko osiem punktów do klasyfikacji Pucharu Świata. Tak złego konkursu nie było od 2022 roku, kiedy w Titisee-Neustadt punktował tylko Andrzej Stękała. To obraz nędzy i rozpaczy polskich skoków. Wystarczy, że nie ma w finale Kacpra Tomasiaka i już jest przepaść.
Po sobotnim konkursie w język nie gryzł się Wojciech Topór, trener kadry B, który zastępuje w Japonii Macieja Maciusiaka. – Trudno znaleźć słowa do tej sytuacji. To był występ poniżej jakichkolwiek oczekiwań – powiedział Topór w rozmowie ze Skijumping.pl. – U każdego zawodnika w pierwszej serii pojawiły się duże błędy. Skoki były po prostu złe. Do tego Kacper trafił na trudniejsze warunki i w połączeniu ze słabą próbą zabrakło. Nagle okazało się, że walczymy o to, by w ogóle mieć kogoś w czołowej trzydziestce. Słabo – dodał.

Topór przeprosił też kibiców. – Przepraszamy za ten występ. W treningach te skoki tez nie były nadzwyczajne, ale miejsca były „normalne” miejsca. Przy tym lekkim kryzysie, gdy skoki nie wyglądają dobrze, to te miejsca i tak były niezłe. Świat skacze dziś na bardzo wysokim poziomie. Przy takich błędach po prostu zniknęliśmy – ocenił.
W nocy z soboty na niedzielę w Sapporo odbędzie się drugi konkurs. Start o 3.00 czasu polskiego. Po weekendzie w Japonii poznamy skład Polaków na igrzyska. Pewniakami wydają się na ten moment Kacper Tomasiak i Kamil Stoch.
CZYTAJ WIĘCEJ O SKOKACH NARCIARSKICH:









