Porto dało się zaskoczyć
Porto wróciło do rywalizacji w fazie ligowej Ligi Europy po wygranej z Vitorią Guimaraes. Choć w tym spotkaniu obiecujący debiut zaliczył Oskar Pietuszewski, 17-latek nie mógł polecieć do Czech ze względu na przepisy UEFA. W kadrze znalazł się za to Jan Bednarek i Jakub Kiwior. Obaj zaczęli mecz w wyjściowym składzie.
Kibice „Smoków” liczyli na to, że tzw. „polska ściana” zapewni im kolejne zwycięstwo. Stało się jednak coś nieoczekiwanego. W 6. minucie Lukas Cerv dał prowadzenie gospodarzom. Czech popisał się fantastycznym uderzeniem zza pola karnego.
Lider ligi portugalskiej obudził się dopiero pod koniec pierwszej połowy. Do wyrównania doprowadzić mógł Jakub Kiwior, lecz jego strzał zablokował Matej Vydra. Okazało się jednak, że piłkarz Viktorii dotknął piłki ręką. Sędzia podyktował rzut karny i wyrzucił napastnika z boiska. Rzecz w tym, że Samu Aghehowa nie zamienił jedenastki na gola. Snajper nie zdołał nawet trafić w bramkę.
Kiwior uratował Porto w końcówce spotkania
Choć piłkarze z Estadio do Dragao grali w przewadze przez całą drugą połowę, Viktoria dzielnie się broniła. Porto miało problem, jeśli chodzi o kreowanie klarownych sytuacji. Florian Wiegele nie miał zbyt wielu okazji do interwencji. W 90. minucie doszło do zwrotu akcji. Po podaniu Kiwiora do siatki trafił Deniz Gul.
Remis oznacza, że Porto utrzymało się w czołowej ósemce fazy ligowej Ligi Europy. Na jedną kolejkę przed końcem fazy ligowej zajmują siódme miejsce w tabeli. Wciąż mają więc szanse na bezpośredni awans do 1/8 finału. Ich seria dziewięciu zwycięstw z rzędu dobiegła jednak końca.










