Piłkarze Legii muszą schować telefony
Gdy w końcówce października Legia Warszawa zwolniła Edwarda Iordanescu, rozpoczęła jednocześnie pełną parą poszukiwania nowego trenera. Po przeanalizowaniu przez pion sportowy stołecznego klubu wszystkich opcji, podjęta została decyzja o ruszeniu po Marka Papszuna. 51-letni trener ostatecznie dołączył do legionistów, ale dopiero po zakończeniu rundy jesiennej. Inaki Astiz jako tymczasowy szkoleniowiec kompletnie nie podołał i zostawił drużynę w sytuacji katastrofalnej: na przedostatnim miejscu tabeli Ekstraklasy i poza Pucharem Polski oraz Ligą Konferencji.
Marek Papszun ma zatem ogrom pracy do wykonania, by przywrócić Legię na odpowiednie tory. Zaczął nie tylko od korekt taktycznych i personalnych, ale także od dbania o dyscyplinę. Wraz z przyjściem Papszuna w Legii doszło do kilku zmian nie tylko na boisku. — Jest dużo więcej dyscypliny i zasad. Jedna z nich jest tak, że piłkarze tuż po śniadaniu muszą schować telefony i nie wolno im ich używać. Początkowo pojawiły się narzekania, ale z czasem się przyzwyczaili – stwierdził Marcin Szymczyk w Dzienniku Sportowym.
Na inaugurację rundy wiosennej Wojskowi zmierzą się u siebie z Koroną Kielce. Następnie zagrają na wyjeździe z beniaminkiem, Arką Gdynia. Do tej pory w tym okienku Michał Żewłakow i Fredi Bobić sfinalizowali tylko jeden transfer: pozyskali za 600 tysięcy euro Otto Hindricha, 23-letniego rumuńskiego golkipera.










