Papszun czeka na nowego snajpera
Możliwe że największym problemem Legii Warszawa w rundzie wiosennej była fatalna dyspozycja środkowych napastników. W wielu meczach Wojskowi rzeczywiście kreowali sobie okazje bramkowe, ale były one raz po raz marnowane przez znajdujących się w koszmarnej formie Miletę Rajovicia i Antonio Colaka. Jean-Pierre Nsame po fantastycznym początku sezonu doznał poważnej kontuzji ścięgna Achillesa, więc pole manewru w tej materii było ograniczone i Edward Iordanescu czy Inaki Astiz musieli stawiać na tę dwójkę.
Marek Papszun chce mieć większe pole manewru i wyczekuje transferu nowej „dziewiątki” – informuje Legia.net. Nie dlatego, że przekreślił któregokolwiek z piłkarzy aktualnie znajdujących się w zespole, ale ze względu na to, że zależy mu na możliwości zmieniania systemu. W niektórych wariantach spotkań będzie chciał korzystać z ustawienia z dwiema „dziewiątkami”, więc dodatkowy środkowy napastnik poszerzyłby jego możliwości.
Źródło podkreśla, że Fredi Bobić i Michał Żewłakow codziennie przeprowadzają rozmowy z kandydatami do dołączenia do Legii, ale nie jest blisko osiągnięcia z kimkolwiek porozumienia. Zaznaczono, że w ostatnim czasie odrzucono kandydaturę Miguela de la Fuente, 26-letniego Hiszpana z Leganes, który ostatecznie został wypożyczony do Almerii. — Na dziś więc nic nie zapowiada tego, by nowy napastnik miał się pojawić w zespole jeszcze podczas zimowego zgrupowania w Hiszpanii – podsumowuje portal Legia.net.











