Papszun wierzy w Rajovicia
Mileta Rajović dołączył do Legii Warszawa latem zeszłego roku w ramach rekordowego wówczas transferu za trzy miliony euro. To jasne, że wykładając takie pieniądze na piłkarza nie możesz przekreślić jego udziału w projekcie zaledwie kilka miesięcy później. Jak już zdecydowano się zaufać mu do tego stopnia by zapłacić tak wielką sumę, to również zadaniem trenera i jego sztabu szkoleniowego powinno być wydobycie jak najlepszej dyspozycji piłkarza. Marek Papszun i jego trenerzy rozumieją to i starają się odbudować Duńczyka.
Także z tego względu, że po prostu nie mają w kadrze innych możliwości. Antonio Colak prezentuje równie kiepską formę, Jean-Pierre Nsame jest cały czas kontuzjowany, a nowego napastnika dalej w klubie nie ma. Marcin Szymczyk z Legia.net informuje w tym kontekście, że priorytetem całego sztabu jak i reszty drużyny jest sprawienie, by Rajović zaczął regularnie zdobywać bramki.
— Kluczowe jest podejście mentalne. Chodzi o to, by piłkarz nie spinał się aż tak bardzo, bo przez to efekt może być odwrotny od zamierzonego. Przeprowadzono z nim szereg rozmów – zarówno indywidualnych, jak i grupowych. Zawodnik jest cały czas „pompowany”. Sztab jasno komunikuje, że w niego wierzy, że jest naprawdę dobry i że go stać by strzelał 20 goli w sezonie – czytamy w źródle.
Szymczyk w tekście przywołał także sytuację z czasów gdy Czerczesow był trenerem Legii. Wówczas starał się on „pompować” Jodłowca, który z czasem uwierzył w siebie i zaczął prezentować znacznie wyższy poziom.










