Brutalna rzeczywistość Śląska
Śląsk Wrocław przegrał w ostatnim meczu PKO BP Ekstraklasy w tym roku kalendarzowym z Radomiakiem Radom 1:2. Ten rezultat i przebieg całego spotkania dobrze podsumowują obraz całej rundy jesiennej w wykonaniu Trójkolorowych. Wrocławscy kibice musieli przyzwyczaić się do kolejnych traconych bramek i serii porażek. Twierdza Wrocław niemalże upadła.
— Runda jesienna w wykonaniu Śląska Wrocław była kompromitująca i zapisała się w historii jako punktowo zdecydowanie najgorsza od ostatniego awansu w 2008 roku. Zgodnie z przewidywaniami i ostrzeżeniami, których prezes Patryk Załęczny nie chciał dostrzegać, wicemistrza Polski dotknął klasyczny „pocałunek śmierci”, o którym przed laty mówił Michał Probierz. Skala upadku Śląska w tym sezonie jest jednak o tyle zaskakująca, że nawet po poważnych letnich osłabieniach kadry ten zespół nie powinien sturlać się aż na ostatnie miejsce w tabeli. Jacek Magiera poważnie przejechał się na współpracy z Davidem Baldą i w krótkim czasie po wielkim sukcesie, jakim było wywalczone słabością rywali, a nie własną jakością wicemistrzostwo, stracił kontrolę nad wydarzeniami. W efekcie klubowi grozi dzisiaj scenariusz, którego konsekwencje są nawet trudne do przewidzenia — powiedział nam dziennikarz “Przeglądu Sportowego” Karol Bugajski.
WKS wygrał w lidze tylko jedno z 18 dotychczasowych spotkań i zasłużenie znajduje się na samym dnie tabeli. Gdyby tego było mało, Śląsk strzelił tylko 14 goli. To najgorszy wynik w całej PKO BP Ekstraklasie. Dla porównania rok temu sam Erik Exposito miał na tym etapie sezonu 13 trafień i trzy asysty. To ogromna przepaść, która pokazuje, jak kluczową postacią był Hiszpan. Nie bez powodu sięgnął po koronę króla strzelców, był kapitanem i zdecydowaniem najlepszym graczem wicemistrzowskiego zespołu Jacka Magiery.
Na dodatek wrocławianie stracili już 28 bramek, a podczas całej poprzedniej kampanii było ich tylko 31. Po drużynie wicemistrzowskiej nie ma już praktycznie śladu. Oczywiście w składzie jest wielu tych samych zawodników, ale odejścia wspomnianego Erika Exposito, czy innych wartościowych graczy jak Nahuel Leiva i Patrick Olsen, totalnie rozbiły drużynę. Brak jakościowych następców w połączeniu z szeregiem błędów, które uwypukliły się podczas trwania rundy, obnaża fatalne przygotowanie do sezonu.
Sytuację klubu dobrze opisał w programie “Liga PL” Robert Podoliński. Komentator uważa, że WKS to największe rozczarowanie rundy. Powiedział o tym dobitnie. — Największym minusem rundy jest dla mnie Śląsk Wrocław. Po tym jak wrocławianie grali w europejskich pucharach, ich zjazd jest niesamowicie pionowy. Ekstraklasa strasznie weryfikuje. W zasadzie cały rok od stycznia to w wykonaniu Śląska jedno wielkie pasmo rozczarowań. Mają krótkie momenty wspinania się, ale później liny pękają. Śląsk jest największym rozczarowaniem, tym bardziej że ma kilku dobrych piłkarzy. Mimo że są ograbiani, to jest tam kilku ludzi, którzy powinni wejść w buty liderów. Smutne, bo to wielkie miasto, klub i tradycje, a teraz to czerwona latarnia ligi — stwierdził ekspert “Kanału Sportowego”. Takie opinie wygłasza oczywiście większość dziennikarzy. Zjazd Śląska jest obserwowany przez całą Polskę.

Misja ratunkowa
Atmosfery wokół klubu nie są w stanie poprawić nawet gwarancje wzmocnień. Rafał Grodzicki wciąż wierzy jednak w utrzymanie drużyny. — Trzeba o tym głośno powiedzieć, że utrzymanie w Ekstraklasie nie będzie łatwe. Jednak chcę podkreślić, że nie jest to “mission impossible”. Zostawiając ten sezon, w poprzednich rozgrywkach ligowy byt utrzymały drużyny o kadrze słabszej od dzisiejszego Śląska — zaznaczył dyrektor sportowy Śląska w wywiadzie z “Interią Sport”.
Grodzicki podkreśla, że w klubie ma dojść do sporej przebudowy. Śląsk chce sprowadzić trzech graczy, którzy z marszu wskoczą do pierwszego składu i podniosą jakość drużyny. To jednak nie koniec najnowszych doniesień z obozu Wojskowych, ponieważ chcą oni sprzedać nawet pięciu piłkarzy. Dodatkowo kolejnych trzech młodych zawodników ma trafić na wypożyczenia.
Poza tym głównym zadaniem władz klubu jest znalezienie nowego szkoleniowca. Jak dotąd w mediach wciąż pojawiają się nazwiska trenerów, którzy odrzucili propozycję WKS-u. Wygląda na to, że niewielu wierzy w ten projekt. Nikt nie chce mieć w swoim CV spektakularnego spadku. Przekonanie nowego trenera i wartościowych piłkarzy na pewno będzie dużym wyzwaniem. Nowy dyrektor sportowy zdecydowanie skoczył na głęboką wodę.
— Śląsk w wielu poprzednich sezonach przyzwyczaił do spektakularnych akcji ratunkowych, które niespodziewanie dawały mu utrzymanie na ostatniej prostej, jednak jeszcze nigdy nie był w tak opłakanej sytuacji przed rozpoczęciem rundy wiosennej. Dziesięć punktów w osiemnastu meczach to wynik więcej niż zły, a w dodatku zupełnie nieprzypadkowy i co najważniejsze niedający większych perspektyw na opracowanie skutecznego planu B. Wiemy, że klub znajdujący się w takiej sytuacji ma potężne problemy ze znalezieniem nowego trenera, a ten chaos dociera również do piłkarzy, których potencjalnie mógłby chcieć sprowadzić dyrektor sportowy Rafał Grodzicki. Znając ekstraklasową nieprzewidywalność, jeszcze nie zaryzykuję twardego zdania, że Śląsk na pewno jest nie do odratowania w tym sezonie, ale prezes Załęczny już teraz powinien zacząć brać pod uwagę scenariusz pierwszoligowy. Wczesne, nawet wstępne, przygotowania do rywalizacji w nowych warunkach już niedługo mogą okazać się bardzo pożyteczne. Ślepe trzymanie się wariantu “Będzie utrzymanie i kropka”, w razie niepowodzenia jest gwarancją kolejnych poważnych problemów już w I lidze — podsumował Karol Bugajski.
Głos z szatni Śląska
Świadomość okropnej sytuacji mają także zawodnicy. Po przegranym 1:2 meczu z Radomiakiem na pytania dziennikarzy odpowiedział Serafin Szota. — Niestety jesteśmy teraz w takim momencie, że praktycznie każdy nasz błąd odbija się straconym golem. Na pewno bardzo ciężki czas przed nami. Wszyscy jesteśmy świadomi, w jakim miejscu jesteśmy i jaka jest sytuacja. Na pewno musimy zrobić bardzo dużo, żeby Śląsk był w tym miejscu, na który zasługuje. Nie jestem w stanie logicznie wytłumaczyć naszej sytuacji. Dla mnie to też jest ciężkie. Nie godzę się z tym — powiedział obrońca.
25-latek zaznaczył też, że przerwa może pozytywnie wpłynąć na zespół. Trójkolorowi mimo starań nie są teraz w stanie w żaden sposób wyjść z kryzysu, ale piłkarze liczą, że nowy rok może obudzić nowe nadzieje. — Uważam, że przerwa zimowa nam się przyda. Chcemy jak najlepiej wykorzystać wolny czas. Wiemy, co przed nami w nowej rundzie, ale z drugiej strony też chcemy odpocząć i po prostu zresetować głowy. Każdy z nas podczas świąt powinien spojrzeć w lustro i porozmawiać z samym sobą. Musimy wrócić z nową energią — dodał Szota
W przypadku wypowiedzi gracza Śląska warto zwrócić także uwagę na wątek związany z kibicami. Szota odniósł się do zachowania fanów, którzy przyszli na mecz z Radomiakiem Radom. Sympatycy wrocławskiej drużyny nie są w stanie zaakceptować tak okropnej sytuacji ukochanego klubu, więc wygłaszają bardzo skrajne komentarze pod adresem zawodników i władz klubu. — To jest ciężki temat. Jest wiele rzeczy, z którymi się nie zgodzę. Na przykład to, że według kibiców nie dajemy z siebie wszystkiego i się nie staramy. Ja szczerze mówiąc, nie widziałem zawodnika, który wychodzi na boisko i nie chce wygrać. Każdy musi wymagać więcej od siebie. Kibice reagują czasem emocjonalnie i to rozumiem, bo też jestem człowiekiem, więc nie mam o to pretensji, ale nie ze wszystkim się z nimi zgadzam. Wiem, że mają do nas pretensje, ale niezależnie od tego ile osób przyjdzie na stadion, my potrzebujemy ich wsparcia. Niech przyjdzie nawet sto osób, które w nas wierzą. Potrzebujemy tej wiary. My w to wierzymy — podsumował rozżalony Serafin Szota.
Gdy zbierzemy wszystkie problemy w całość, klaruje nam się obraz smutnej rzeczywistości we Wrocławiu. Co ciekawe, na ten moment kibicom Śląska musi wystarczyć jedynie oficjalny przeprosinowy komunikat. — Zdajemy sobie sprawę, że za nami całkowicie nieudana runda w PKO BP Ekstraklasie. W imieniu klubu chcemy was przeprosić za to, jak dużo przyniosła wam ona rozczarowań, a jak mało powodów do radości, na którą zasługujecie — możemy przeczytać w wiadomości od prezesa, dyrektora sportowego i drużyny Śląska Wrocław. W klubie musi dojść do prawdziwej rewolucji, żeby misja pod tytułem “pozostanie w PKO BP Ekstraklasie” zakończyła się powodzeniem.